Cztery dni po rocznicy największej katastrofy jądrowej świata niespodziewanie dostałam prezent od Andy'ego. Czarnobylskie graffiti przypominające, że zmarłe dzieci nie płaczą.
A tu robiąca wrażenie fotorelacja z wycieczki do ewakuowanej w 1986 Prypeci. Mnie chyba najbardziej poruszyło zdjęcie elektrycznych samochodzików z wesołego miasteczka.



