Znacie Agatę, która smaruje? Agata jest superfajna: bystra, dowcipna i w ogóle - boska. Na urodziny swojego bloga Agata zrobiła loterię pod tytułem "kosmetyczne marzenie". Żeby było zabawniej - zostałam wylosowana do nagrody dodatkowej i mogłam zamarzyć Agacie na maila. Żeby było jeszcze zabawniej, Agata ogarnia swoich czytelników i tuż przed Majówką w paczce z Warszawy oprócz marzenia znalazłam bonus (sami powiedzcie, czy ktokolwiek zasługuje na marzenia z bonusami?). Drobiazg, tak naprawdę, może nawet pierdolet, ale - jak mawiała moja ulubiona anglistka - ładny gest (oczywiście, sam fakt losowania nagród dodatkowych był bardzo, bardzo ładnym gestem, no ale nie o tym). Patrząc na ręcznie wypisany liścik, w wieku niemal trzydziestu lat zrozumiałam, że ludzie, ludzie jednak są w porządku.
Pierwszy raz popłakałam się z radości nad prezentem, kiedy z paczki od
Freelancera wyjęłam album ze zdjęciami nas i ludzi, z którymi się
lubiliśmy. Miałam coś koło dwudziestu lat i nadal nie mogłam uwierzyć,
że spotkałam gościa, który chce robić dla mnie rzeczy. Drugi raz
popłakałam się nad używaną konsolą PSP z LocoRoco do kompletu. Nigdy nie sądziłam, że będę kiedykolwiek miała coś tak zbytecznego na własność, a ten typ z "kiedykolwiek" zrobił "teraz".
Widzisz, dary losu są fajne. Prezenty są super. Niespodzianki są przemiłe. Ale żadna materialna rzecz na świecie nie przebije tego uczucia, że ktoś zauważył w tobie człowieka i zrobił coś z myślą o tobie. Że chciało mu się poświęcić minutę, pięć, czy ułamek sekundy na wyjęcie głowy z własnego tyłka, rozpoznanie cię jako osoby i wykonanie ukierunkowanego na ciebie gestu. To jest taki banał, ale tak bardzo o tym zapominamy przy różnych okazjach, zwłaszcza tych okołoprezentowych.
Im dłużej żyję, im bardziej mam powody i chęć do chowania głowy we własnym tyłku (albo chociaż pod pachą), tym bardziej uderzają i inspirują mnie takie rzeczy. Chcę być dobra dla innych, chociaż zazwyczaj ludzie mnie irytują. Chcę pomagać, jeśli mogę. Chcę być superciocią, miłą panią, człowiekiem z ładnym gestem. Właściwie, to chyba po prostu chcę być taka, jak Agata.


