Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 czerwca 2016

#ruchamciemiasto - Berlin w trybie szwendacza

Ostatni raz, jak byłam w Berlinie, nie posiadałam nawet telefonu komórkowego, a cyfrowe aparaty fotograficzne stanowiły dobro luksusowe. Owszem, były takie czasy. Ostatni raz, kiedy byłam w Berlinie, przelewałam Breezera Bacardi do butelek po Fancie i w ten sprytny sposób spożywałam alkohol w towarzystwie Pełnoletnich Opiekunów. Gdyby ktoś - kiedy ostatni raz byłam w Berlinie - powiedział mi, że przez prawie dekadę (!) będę robić zdjęcia ścianom, jak jakiś psychopata i publikować je w internecie, postukałabym się w głowę.
Tak, Berlin leży dwie godziny pociągiem od miasta, w którym mieszkam, o co dokładnie ci chodzi?

Berlin // foto: madam z.

wtorek, 12 lutego 2013

Ulice Berlina

Dla odmiany od publikowanych tu zazwyczaj mądrości ściennych, kilka ładnych obrazków. Obserwowali, fotografowali i przysłali: Anka&Robe. Kolejność losowa.

 Berlin, miasto kebabów...



A tu co mamy? Coś jakby żaba, ale jednak nie, bo nie ma kończyn (no, prawie), za to wyposażono ją w skrzydła i ucho z penisa. No nie wiem.

Biały miś jest symbolem Berlina.