Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 marca 2013

Wpis okolicznościowy: Wielkanoc

Było to w lipcu 2011 roku. Ekipa bloga Huje na murach spożywała akurat napoje wyskokowe pod stołecznym Mostem Świętokrzyskim, gdy WTEM! objawienie. Ukazał im się kurak, wyjaśniający - jak mogłoby się zdawać - odwieczną kwestię pierwszeństwa. I wszystko pewnie skończyłoby się dobrze, gdyby nie łaska Ducha Świętego (lub wpływ alkoholu na młode mózgi), która objawiła Hujom drugą, równoważną prawdę. Tym samym Huje wraz z resztą wszechświata wpadły w pętlę filozoficzno - teologiczną, którą niniejszym Wam z okazji Wielkanocy prezentuję:

Warszawa, Most Świętokrzyski (zafilozofował, obfocił i podesłał Hujowy blog)
I jeszcze, gwoli wyjaśnienia, oddaję głos autorowi: "jak chodzi o kolejność, to chronologicznie powinno być tak, że najpierw był kurczak. Serio, dopiero z kurczaka się wykluł pomysł, że Pan Jezus powinien to jednak zripostować. Także tego... Tako rzecze historia... Natomiast, jak chodzi o rozmieszczenie na murze, to kurczak był niżej".
Od siebie dodam tylko, że w powyższym sporze muszę zgodzić się z Jezusem - kuraki zaistniały wcześniej, jakoby.

poniedziałek, 7 lutego 2011

reinforsmencje

W moim skromnym świecie trwa nadal kryzys ekonomiczno-technologiczny, czyli że mój komputer nie żyje, w związku z czym cierpię na różne dolegliwości, a główną jest niewygoda twórcza. Przekonywanie cudzych komputerów do własnych nośników zdjęć bywa ciężkie. Na szczęście silna grupa wsparcia czuwa i podrzuca mi smakowite losowe kąski. Ja zaś korzystając z chwili nieuwagi konkubenta przejmuję komputer osobisty imieniem Harry, taguję focie na fio-le-to-wa-wo i wrzucam. Smacznego.
powyższą fotkę znalazłam pewnego dnia na mailu, opatrzoną treścią jak następuje: "wybacz chaszcze w pierwszym planie, ale były bardziej kolczaste, niż wyglądają, a z bliższa nie objąłbym całości". Salaski, szanowny autorze fotografii, jak najbardziej wybaczam. Wspominałam już, że kolczastość krzaków wywołuje u mnie dysonans, gdyż zgodnie z sugestią tekstową powinny być buki, jednak bezgłowe kurczę wszystko mi rekompensuje. Wesoły przejaw religijnej abstrakcji mieszka w Katowicach, na rogu "Reymonta i Janusza Ligonia, tj. przy Urzędzie Wojewódzkim". Wierzę na słowo.
Pasqd, jako moje zmyślone rodzeństwo, nigdy mnie nie zawiódł (chociaż, ten torcik wedlowski....?). Tym razem uczynił któryś z szarych dni lepszym, przesyłając mi warszawską potyrałkę pasującą do każdej sytuacji. A wygapił był ponoć na Nowym Świecie.

Nawet dobrze się złożyło, że blutufy się nie zsynchronizowały, bo pewnie kisiłabym te fotki na telefonie przez pół roku. Tymczasem dzięki uprzejmości niejakiego Zuckerberga miałam zaszczyt pobrać w wysokiej rozdzielczości pouczające co ino, które strzelił Fil Fallus na "to jest ta droga z Gocławia ku Policom" czyli ulicy człowieka o wielu członach: Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. A pzynajmniej tak twierdzą pewne szemrane osobistości.
Negocjuję obecnie kolejne gościnne występy, w tym szacownego szczecińskiego artysty-malarza. Kiszę też trochę towaru na swojej mikro SD karcie. Tymczasem, dopóki bożek złotówek nei ześle mi dwóch stówek na naprawę laptopa, zapraszam na żydowskiego fanpejdża.