![]() |
| Szczecin, schody nad Tobrukiem // foto: madam z. |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 listopada 2014
Deficyty snu i akty fizjologiczne
Z okazji poważnych deficytów snu, jakich nabawiłam się dzięki uroczemu człowiekowi, który w nocy zajął się gnieceniem puszek tuż za oknem mym, zapragnęłam podzielić się z Wami pewną ważną informacją. Mam nadzieję, że docenicie ten gest, albowiem nie każdemu dane jest poznać tę mroczną tajemnicę.
Zostawiam Wa z tym. Niech wsiąknie.
czwartek, 20 czerwca 2013
Z serii "niech świat się dowie"
Są takie wydarzenia w życiu, które wywierają na nie ogromny wpływ. Są takie chwile, którymi chcemy podzielić się z całym światem. Dla jednych, tym momentem będzie zakończenie edukacji, ktoś inny postawi na sukces zawodowy, narodziny dziecka, złamaną nogę. Albo obejrzenie wiekopomnego dzieła.
Uczcijmy dziś trzecią rocznicę doniosłego momentu w życiu anonimowego/-j osobnika/-czki - wizytę w kinie na "Toy Story 3":
Uczcijmy dziś trzecią rocznicę doniosłego momentu w życiu anonimowego/-j osobnika/-czki - wizytę w kinie na "Toy Story 3":
![]() |
| Szczecin, Las Arkoński (zauważył, sfotografował i podesłał: blakk) |
środa, 5 czerwca 2013
O czym szumią rynny?
W świecie Dysku u Pratchetta gargulce są żywymi istotami o zdecydowanych poglądach. Okazuje się, że u nas - na okrąglutkiej Ziemi - rynny mają coś do powiedzenia.
Rynna szczecińska jest trochę Ronem Oczywistkiem. A może po prostu chciała się przedstawić...
Szczecin, ul. Włodkowica / zdjęcie moje własne
Rynna gdańska pokazuje więcej charakteru. Najwyraźniej rynnom nie powodzi się w Polsce najlepiej, gdyż postulat jest dość rozpaczliwy:
Gdańsk, miejsce, które turyści uważają za starówkę* / zauważyła i podesłała Justyna
*kontrowersje wobec nazywania jakiejkolwiek części Gdańska "starówką" pojawiły się we wpisie o kościach Mykerinosa.
Rynna szczecińska jest trochę Ronem Oczywistkiem. A może po prostu chciała się przedstawić...
Szczecin, ul. Włodkowica / zdjęcie moje własne
Rynna gdańska pokazuje więcej charakteru. Najwyraźniej rynnom nie powodzi się w Polsce najlepiej, gdyż postulat jest dość rozpaczliwy:
Gdańsk, miejsce, które turyści uważają za starówkę* / zauważyła i podesłała Justyna
*kontrowersje wobec nazywania jakiejkolwiek części Gdańska "starówką" pojawiły się we wpisie o kościach Mykerinosa.
piątek, 24 maja 2013
Tajemnica falafla
To zdjęcie zrobiłam wczesną zimą, pewnie jeszcze w 2012 roku. I tak leżało. Leżało. A ja patrzyłam. I patrzyłam. I rozmyślałam:publikować? Nie publikować? Co do diaska?
No bo, problem polega na tym, że nie do końca rozumiem. W końcu stwierdziłam, że skoro tajemnicę Kości Mykerinosa mniej lub bardziej przypadkowe osoby jednak (całkiem sensownie) próbują rozwikłać, to może i z falaflem (nawiasem mówiąc - podobno poprawna forma odmiany to "falafelem", ale buntuję się przeciw naciskom systemu) się uda? Tak więc, kochani czytelnicy, co tu jest napisane?
Szczecin, Tkacka (foto moje)
Czy - tak jak ja - widzicie tu "Falafel na śniadanie za 2 tyg" (jak - tygodnie)? A jeśli tak - co to znaczy? Czy to wiadomość dla osoby, która widzi tę ścianę z okna (za 2 tygodnie widzimy się na śniadaniu - będą falafle). Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi (i miejsc w Szczecinie, gdzie można zjeść dobry kawał kotleta z ciecierzycy).
25.05.2013 - jak bystro zauważyła czytelniczka na Facebooku, napis mówi o śniadniu, nie znanym wszystkim koncepcie śniadania. Co poniekąd potwierdza tezę Miszy, z komentarzy, o ululanych gorzką żołądkową bywalcach pobliskiego Odraz Zoo. A to łobuzy, tak pisać po ścianach...
No bo, problem polega na tym, że nie do końca rozumiem. W końcu stwierdziłam, że skoro tajemnicę Kości Mykerinosa mniej lub bardziej przypadkowe osoby jednak (całkiem sensownie) próbują rozwikłać, to może i z falaflem (nawiasem mówiąc - podobno poprawna forma odmiany to "falafelem", ale buntuję się przeciw naciskom systemu) się uda? Tak więc, kochani czytelnicy, co tu jest napisane?
Szczecin, Tkacka (foto moje)
Czy - tak jak ja - widzicie tu "Falafel na śniadanie za 2 tyg" (jak - tygodnie)? A jeśli tak - co to znaczy? Czy to wiadomość dla osoby, która widzi tę ścianę z okna (za 2 tygodnie widzimy się na śniadaniu - będą falafle). Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi (i miejsc w Szczecinie, gdzie można zjeść dobry kawał kotleta z ciecierzycy).
25.05.2013 - jak bystro zauważyła czytelniczka na Facebooku, napis mówi o śniadniu, nie znanym wszystkim koncepcie śniadania. Co poniekąd potwierdza tezę Miszy, z komentarzy, o ululanych gorzką żołądkową bywalcach pobliskiego Odraz Zoo. A to łobuzy, tak pisać po ścianach...
sobota, 13 kwietnia 2013
Za całe zło świata...
Wszystkich, którym życie daje w kość pragnę poinformować, że:
Kościerzyna (zdjęcie moje)
Pamiętajcie o tym i uważajcie na zawiść i hciwość!
Kościerzyna (zdjęcie moje)
Pamiętajcie o tym i uważajcie na zawiść i hciwość!
sobota, 30 marca 2013
Tupu tup po śniegu
Nie wiem, jak w Waszych częściach kraju, ale w Szczecinie drugi rok z rzędu mamy białą Wielkanoc. Wyglądam teraz przez okno, śnieg prószy, gdyby był koniec listopada pewnie uśmiechałabym się pod nosem. Ale jest koniec marca i zaczynam się denerwować...
Zamiast jednak złorzeczyć, włączam sobie tytułową piosenkę, biorę głęboki oddech i staram się pamiętać o ważnej prawdzie, którą przesłał Vogel:
Białystok, dworzec PKP, luty 2013 (zauważył, sfotografował i podesłał Vogel)
A jutro będzie post prawdziwie Wielkanocny.
Zamiast jednak złorzeczyć, włączam sobie tytułową piosenkę, biorę głęboki oddech i staram się pamiętać o ważnej prawdzie, którą przesłał Vogel:
Białystok, dworzec PKP, luty 2013 (zauważył, sfotografował i podesłał Vogel)
A jutro będzie post prawdziwie Wielkanocny.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Autobusy i tramwaje
Dla tych, którzy cisną się w zbiorkomach. Uzasadnienie godne króla dyskusji, o tym dlaczego nie kupować biletów:
Szczecin, przystanek Derdowskiego w kierunku Zawadzkiego (zdjęcie moje); zbliżony przekaz pysznił się też na kasie biletowej, której zdjęcie krążyło po internetach.
W Szczecinie Meras jest wszędzie, gdzie spojrzysz: na ścianach, na rurach, na płotach. Na Pomorzanach, Pogodnie i w centrum. Wszędzie Meras. Teraz także w Twoim autobusie! Lub Twoim autobusem (że w sensie jest nim - tym autobusem).
Szczecin, przystanek widać jaki (zdjęcie moje)
Szczecin, przystanek Derdowskiego w kierunku Zawadzkiego (zdjęcie moje); zbliżony przekaz pysznił się też na kasie biletowej, której zdjęcie krążyło po internetach.
W Szczecinie Meras jest wszędzie, gdzie spojrzysz: na ścianach, na rurach, na płotach. Na Pomorzanach, Pogodnie i w centrum. Wszędzie Meras. Teraz także w Twoim autobusie! Lub Twoim autobusem (że w sensie jest nim - tym autobusem).
Szczecin, przystanek widać jaki (zdjęcie moje)
sobota, 1 grudnia 2012
porady na koniec świata
Majowski koniec świata zbliża się nieubłaganie (to już za 3 tygodnie), może więc czas zacząć myśleć o zbawieniu swojej duszy? Szczecinianie, którzy zapuszczają się w ruchliwe tereny Lasku Arkońskiego zapewne widzieli już zbiór rad, co zrobić, żeby nie sczeznąć w piekle (kwestia, czy się do tych rad stosują, jest mocno indywidualna). Tym, którzy nie mieli tego luksusu, oferujemy zbawienny zestaw last minute, zaczynając od zadań najprostszych:
1. Zapal światło:
2. Wskrześ miłość:
3. Pamiętaj, że Bogom dyndają warunki ekonomiczne:
4. Nie zapominaj, z czym tak naprawdę masz do czynienia w przypadku końca świata:
Porad oraz informacji etyczno-filozoficzno-religijnych bezpłatnie udziela anonim w szczecińskim Lasku Arkońskim, pod wiaduktem (bliżej Parku Kasprowicza).
1. Zapal światło:
2. Wskrześ miłość:
3. Pamiętaj, że Bogom dyndają warunki ekonomiczne:
4. Nie zapominaj, z czym tak naprawdę masz do czynienia w przypadku końca świata:
Porad oraz informacji etyczno-filozoficzno-religijnych bezpłatnie udziela anonim w szczecińskim Lasku Arkońskim, pod wiaduktem (bliżej Parku Kasprowicza).
wtorek, 20 listopada 2012
o tym, co miało być - i dlaczego nie wyszło
Miał być manifest, wielki chlust uzewnętrznienia, opowieść o tym, że jest źle, a bywa jeszcze gorzej. Miało być o frustracjach, o powodach, o okropieństwach tego świata. Jednak coś się stało, coś nie wyszło, coś przerwało ten uwalniający, oczyszczający proces:
Co zaszło? Co przeszkodziło artyście w wyrażaniu uczuć? Czy ktoś mu przerwał, spłoszył go, zagrał na drżących strunach jego skołatanych nerwów? Czy otumaniająca bezradność w obliczu wkurwienia pozbawiła go sił? Prawdę znają, zapewne, jedynie nieliczni, jednakże wyrywając się z depresyjnych odmętów listopadowego mroku rucham-cie-miasto sięga ku rozwiązaniom realistycznym i przyziemnym i obstawia:
![]() |
| Szczecin, os. Kaliny // foto: madam z. |
Co zaszło? Co przeszkodziło artyście w wyrażaniu uczuć? Czy ktoś mu przerwał, spłoszył go, zagrał na drżących strunach jego skołatanych nerwów? Czy otumaniająca bezradność w obliczu wkurwienia pozbawiła go sił? Prawdę znają, zapewne, jedynie nieliczni, jednakże wyrywając się z depresyjnych odmętów listopadowego mroku rucham-cie-miasto sięga ku rozwiązaniom realistycznym i przyziemnym i obstawia:
![]() |
| Szczecin, ul. Parkowa // foto: madam z. |
niedziela, 11 listopada 2012
Na święto narodowe
Na zakończenie podniosłego święta narodowego (piszę to jeszcze w październiku, nie wiem więc, jaki był przebieg obchodów w tym roku; mam nadzieję, że burzliwy) postanowiłam zaprezentować Wam parę refleksji na temat kondycji kraju i jego obywateli.
Na pierwszy ogień idzie Wrocław, który ustami Martyny ze Zdrady Pałki wieszczy najgorsze:
krótko mówiąc - zguba. Na szczęście łódzka ulica proponuje rozwiązanie, a mianowicie - przeniesienie stolicy do Gdańska, "kolebki mótacji hitlerowskiej"
Łódź, Narutowicza/Zachodnia (zdjęcie podesłał Wojciech Yeld Bugno).
I chociaż wydawać by się mogło, że winne są esbeckie media...
Wrocław (zdjęcie od Martyny, j.w.)
...to nie ma się co oszukiwać, za wszystko odpowiada
Bytom (zdjęcie przysłał Inżynier Karwowski)
Na pierwszy ogień idzie Wrocław, który ustami Martyny ze Zdrady Pałki wieszczy najgorsze:
krótko mówiąc - zguba. Na szczęście łódzka ulica proponuje rozwiązanie, a mianowicie - przeniesienie stolicy do Gdańska, "kolebki mótacji hitlerowskiej"
Łódź, Narutowicza/Zachodnia (zdjęcie podesłał Wojciech Yeld Bugno).
I chociaż wydawać by się mogło, że winne są esbeckie media...
Wrocław (zdjęcie od Martyny, j.w.)
...to nie ma się co oszukiwać, za wszystko odpowiada
Bytom (zdjęcie przysłał Inżynier Karwowski)
niedziela na Gagarina
Niedzielne poranki bywają ciężkie, z resztą, całe rzesze obywateli szczerze nie znoszą niedziel jako takich. A niesłusznie, niesłusznie, bo tylko w niedziele warszawska ul. Gagarina ma dla nieszczęsnych coś dobrego:
Zaintrygowana pytałam autora zdjęcia, Michała, o jaką ulgę chodzi, finansową na kebab, czy psychiczną ogólną. Odpowiedź brzmi: "w tych okolicach to zniżka na kebaba = ulga psychiczna" i ma to sens.
Zaintrygowana pytałam autora zdjęcia, Michała, o jaką ulgę chodzi, finansową na kebab, czy psychiczną ogólną. Odpowiedź brzmi: "w tych okolicach to zniżka na kebaba = ulga psychiczna" i ma to sens.
środa, 7 listopada 2012
Dzieje się wiele - odcinek gościnny
Zdjęcie podesłał Czarny, który gościł na rcmm już nie raz.
Tym razem spłynęła nań łaska kaszubska, owocując bogatą w doznania ścianą w miejscowości Charzykowy.
Kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć i doznać pełni błogosławieństwa, od Ligi Obrony Kraju Klubu Płetwonurków "Wodnik", przez grzybki, sceptyczne spojrzenia i komentarze ("trochę to wam słabo wyszło"), manifesty anarchistyczne i wyznania seksualne.
Tu Charzykowy nieco się uspokajają, ale nie dają o sobie łatwo zapomnieć (mnie prześladuje ten rysunek, co to jest? Żołnierz? Robocop?)
Popek mówi Waka Waka.
Edycja: na kilku frontach wytknięto mi, że to nie Robocop, tylko Kapitan Bomba. Przyznaję, kompletnie nie skojarzyłam.
Tym razem spłynęła nań łaska kaszubska, owocując bogatą w doznania ścianą w miejscowości Charzykowy.
Kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć i doznać pełni błogosławieństwa, od Ligi Obrony Kraju Klubu Płetwonurków "Wodnik", przez grzybki, sceptyczne spojrzenia i komentarze ("trochę to wam słabo wyszło"), manifesty anarchistyczne i wyznania seksualne.
Tu Charzykowy nieco się uspokajają, ale nie dają o sobie łatwo zapomnieć (mnie prześladuje ten rysunek, co to jest? Żołnierz? Robocop?)
Popek mówi Waka Waka.
Edycja: na kilku frontach wytknięto mi, że to nie Robocop, tylko Kapitan Bomba. Przyznaję, kompletnie nie skojarzyłam.
sobota, 3 listopada 2012
Post na każdą okazję: Hubertus
Powoli zaczyna mnie przerastać to, jak bardzo mam dla Was zdjęcie na każdą okazję...
3 listopada to dzień Świętego Huberta. Przy okazji zaczyna się jesienno - zimowy sezon polowań i jest pretekst do chlania - wesołe święto Hubertus (w zeszłym roku szczecińscy myśliwi na ołtarzu katedry (jak najbardziej katolickiej, nie w świątyni staropogańskiej) złożyli ciało młodego dzika. How awesome is that?
Kwestię zabijania (zwierząt i nie tylko) pozostawiam, oczywiście, do indywidualnego osądu (mnie np. zastrzelone zwierzęta leżące przy szlaku spacerowym nie napawają radością) - my tu o ulicy. A ulica mówi tak:
(Szczecinek, sklep myśliwski niedaleko dworca)
3 listopada to dzień Świętego Huberta. Przy okazji zaczyna się jesienno - zimowy sezon polowań i jest pretekst do chlania - wesołe święto Hubertus (w zeszłym roku szczecińscy myśliwi na ołtarzu katedry (jak najbardziej katolickiej, nie w świątyni staropogańskiej) złożyli ciało młodego dzika. How awesome is that?
Kwestię zabijania (zwierząt i nie tylko) pozostawiam, oczywiście, do indywidualnego osądu (mnie np. zastrzelone zwierzęta leżące przy szlaku spacerowym nie napawają radością) - my tu o ulicy. A ulica mówi tak:
(Szczecinek, sklep myśliwski niedaleko dworca)
środa, 22 sierpnia 2012
Uprzejmie donoszę...
...że czujemy się dobrze, ale jest problem z Kowalskim, bo:
Prosto z Torunia donos od Życzliwego przekazała Siostra.
Prosto z Torunia donos od Życzliwego przekazała Siostra.
czwartek, 7 czerwca 2012
koniec jest bliski
7 czerwca 2012, na ulicach polskich miast pochody zombie (w tym nie zobrazowany jeszcze w popkulturze typ - małe zombie sypiący kwiatki). W mediach od dłuższego (jak na media) czasu wojna o to, czy prezydent USA jest tylko nieukiem, czy może celowo nawrzucał historii Polaków. Tymczasem w Pabianicach, na ulicy nazwanej imieniem polskiego papieża, wróżba Apokalipsy: 
Patrzę i patrzę, i nie mogę pojąć: czy istnienie synagogi szatana jest powodem nadejścia Mesjasza? Czy on do tej synagogi nadchodzi? Zdjęcie podesłał kamil misiek.

Patrzę i patrzę, i nie mogę pojąć: czy istnienie synagogi szatana jest powodem nadejścia Mesjasza? Czy on do tej synagogi nadchodzi? Zdjęcie podesłał kamil misiek.
środa, 11 kwietnia 2012
Dziadu z lasu przedstawia: rucham was miasta
Dziadu słynie z tego, że jest z lasu, a poza tym to spoko gościu i podesłał mi ostatnio parę zdjęć fajnych rzeczy. Pozwoliłam sobie pokręcić przy kontrastach i innych takich, żeby lepiej widoczne były treści, mam nadzieję, że autor nie strzeli za to foszka.
Zaczęło się od zdjęcia z dworca w Tłuszczu: LUBIĘ PLACKI HUJWDUPEPOLICJI. Wspaniałe połączenie sympatii i antypatii, w dodatku przywodzące na myśl inne wyznanie kulinarne (patrz zdjęcie 2).
W pakiecie mailowym od Dziada znalazła się jeszcze dokumentacja zachęty do czynów nieobyczajnych na rogu Stawki i Karmelickiej w Warszawie, oraz informacja o tym, kim konkretnie jest Allach (oryginał na Dworcu Centralnym w stolicy Polski) .
Zaczęło się od zdjęcia z dworca w Tłuszczu: LUBIĘ PLACKI HUJWDUPEPOLICJI. Wspaniałe połączenie sympatii i antypatii, w dodatku przywodzące na myśl inne wyznanie kulinarne (patrz zdjęcie 2).
W pakiecie mailowym od Dziada znalazła się jeszcze dokumentacja zachęty do czynów nieobyczajnych na rogu Stawki i Karmelickiej w Warszawie, oraz informacja o tym, kim konkretnie jest Allach (oryginał na Dworcu Centralnym w stolicy Polski) .
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Muzyka
Z okazji poniedziałku, który jest jak niedziela (tylko jeszcze bardziej): (Szczecin, filary Trasy Zamkowej).
Dzisiaj za to, jak w Szczecinie na Pobożnego, będzie kilka gram muzyki: Dawno, dawno temu, kiedy wszystko było lepsze, muzyka była tym, czym teraz są kluby piłkarskie (to nie do końca prawda, ale dla dobra dyskusji umówmy się, że jednak owszem). Rysował o tym Michał Śledziński w osiedloswobodnej "Balladzie o Bystrym", ilustrując wojnę między fanami metalu i Depeche Mode (mój ulubiony kadr z komiksu tutaj). Ja osobiście na tę konkretną wojnę się nie załapałam, ale jak na ślady po kulach w murach budynków, natrafiam na ślady po niej. Jeśli miałabym szacować układ sił wnioskując jedynie ze ścian, uznałabym, że silniejszą stroną konfliktu byli metale, bo takich wrzutów jak na Św. Józefa: jest na mieście sporo (np na rogu Wojska Polskiego i Królowej Korony, w ogródku Trzech Koron), w przeciwieństwie do informacji, jakoby syfem był metal.
Na Św. Józefa mieszkał też Metalowy Król (ponownie- dla dobra dyskusji przyjmijmy, że jest tak, jak piszę, a nie, że metal jest królem muzyki). (Nota sentymentalna: absolutnie rozczula mnie fakt, że powyższe "ślady po wojnie" to jest robota pędzlem, a nie sprayem).
Ogólnie chodzi o to, że depesze z metalami się nienawidzili i była z tego powodu sieka, więc jeśli ktoś kiedyś będzie was próbował skosić argumentem, że muzyka łagodzi obyczaje, odpowiedzcie mu zdecydowanym:(Szczecin, Pobożnego- ponownie)
Dzisiaj za to, jak w Szczecinie na Pobożnego, będzie kilka gram muzyki: Dawno, dawno temu, kiedy wszystko było lepsze, muzyka była tym, czym teraz są kluby piłkarskie (to nie do końca prawda, ale dla dobra dyskusji umówmy się, że jednak owszem). Rysował o tym Michał Śledziński w osiedloswobodnej "Balladzie o Bystrym", ilustrując wojnę między fanami metalu i Depeche Mode (mój ulubiony kadr z komiksu tutaj). Ja osobiście na tę konkretną wojnę się nie załapałam, ale jak na ślady po kulach w murach budynków, natrafiam na ślady po niej. Jeśli miałabym szacować układ sił wnioskując jedynie ze ścian, uznałabym, że silniejszą stroną konfliktu byli metale, bo takich wrzutów jak na Św. Józefa: jest na mieście sporo (np na rogu Wojska Polskiego i Królowej Korony, w ogródku Trzech Koron), w przeciwieństwie do informacji, jakoby syfem był metal.
Na Św. Józefa mieszkał też Metalowy Król (ponownie- dla dobra dyskusji przyjmijmy, że jest tak, jak piszę, a nie, że metal jest królem muzyki). (Nota sentymentalna: absolutnie rozczula mnie fakt, że powyższe "ślady po wojnie" to jest robota pędzlem, a nie sprayem).
Ogólnie chodzi o to, że depesze z metalami się nienawidzili i była z tego powodu sieka, więc jeśli ktoś kiedyś będzie was próbował skosić argumentem, że muzyka łagodzi obyczaje, odpowiedzcie mu zdecydowanym:(Szczecin, Pobożnego- ponownie)
czwartek, 22 marca 2012
z archiwum maila III: "Olsztyn co prawda nie jest Nowym Jorkiem"
To chyba rekord- PhunckY przysłał mi dwa maile ze zdjęciami z Olsztyna w połowie 2008 roku. O ile nie mam jakiejś ogromnej dziury w pamięci, która by połknęła fakt publikacji- z pewnością mam w pamięci dziurę, która połknęła istnienie tego materiału. Co jest grzechem o tyle, że materiał jest naprawdę bombowy! Załączam część oryginalnych opisów autora zdjęć.
"rucham miasto moje. doslownie albo deliberacja nt. meandrow zycia plciowego" - Olsztyn, centrum, ulica Mrongowiusza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jamajska milosc" - Olsztyn, na Zakladzie Fryzjerskim przy ulicy Mickiewicza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jest tanio" - Olsztyn, ulica Mickiewicza"
""Sprzedam kobiete" - kobieta znaleziona na ulicy Glowackiego" (pozwoliłam sobie poedytować fotografię w celu uwydatnienia ogłoszenia, nie wiem, czy się udało- m.z.)
"Przod: drogowskaz, tyl: kotku kocham cie wybacz" - rondo Bema; to jest zabawne zdjecie, albowiem tamten rejon Olsztyna jest dosc szemrany, a tu nagle milosc i empatia" (empatia jak empatia- co do miłości, podobno trafia nawet w największych twardzieli i buraków, więc czemu nie- m.z.)
""Urodzeni by walczyc/Urodziny Zbyszka Kowalczyka" - ulica Zolnierska" (w tym jestem ab-so-lu-tnie zakochana, interakcja jest wspaniała, uwielbiam ludzkość za to, że niektórym elementom się chce, że mają w głowie taką błyskotliwą reakcję i jej nie olewają, jak na przedostatniej focie tu.-m.z.)
"rucham miasto moje. doslownie albo deliberacja nt. meandrow zycia plciowego" - Olsztyn, centrum, ulica Mrongowiusza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jamajska milosc" - Olsztyn, na Zakladzie Fryzjerskim przy ulicy Mickiewicza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jest tanio" - Olsztyn, ulica Mickiewicza"
""Sprzedam kobiete" - kobieta znaleziona na ulicy Glowackiego" (pozwoliłam sobie poedytować fotografię w celu uwydatnienia ogłoszenia, nie wiem, czy się udało- m.z.)
"Przod: drogowskaz, tyl: kotku kocham cie wybacz" - rondo Bema; to jest zabawne zdjecie, albowiem tamten rejon Olsztyna jest dosc szemrany, a tu nagle milosc i empatia" (empatia jak empatia- co do miłości, podobno trafia nawet w największych twardzieli i buraków, więc czemu nie- m.z.)
""Urodzeni by walczyc/Urodziny Zbyszka Kowalczyka" - ulica Zolnierska" (w tym jestem ab-so-lu-tnie zakochana, interakcja jest wspaniała, uwielbiam ludzkość za to, że niektórym elementom się chce, że mają w głowie taką błyskotliwą reakcję i jej nie olewają, jak na przedostatniej focie tu.-m.z.)
środa, 21 marca 2012
z archiwum maila cz.II "krew w żyłach mrożące fallusy"
Wszystkie dzisiejsze zdjęcia pochodzą z licznych wojaży inżyniera Fallusa.
pradawne murale erotyczne w Puszczy Bukowej, c.a. 2006 r.n.e.
parkour! i zrypana ortografia przy schodach Zaciszna/Skargi w Szczecinie
Nowogard, dla odmiany, z ortografią angielską nie ma kłopotów, w dodatku projektuje własne imponujące streetartowe czcionki.
Nowogard nie lubi jednakże Tedego. Albo bardzo, bardzo lubi. Nie jestem pewna. A poniższe zdjęcie jest taką wisienką na torcie- wychowałam się na takich ścianach, na nirvanowej mordce, na anarchiach i szubieniczkach. Wzrusza mnie to, że te wyglądają na w miarę świeże. Nie wiem, może to urok mniejszych miast, gdzie czas wolniej płynie, więc wolniej też zachodzą zmiany, a może jednak pewne zachowania i fascynacje są obowiązkowe i ponadczasowe (aha, akurat, to co było nimi przed nimi?). Tak czy inaczej, Nowogard po raz trzeci:
pradawne murale erotyczne w Puszczy Bukowej, c.a. 2006 r.n.e.
parkour! i zrypana ortografia przy schodach Zaciszna/Skargi w Szczecinie
Nowogard, dla odmiany, z ortografią angielską nie ma kłopotów, w dodatku projektuje własne imponujące streetartowe czcionki.
Nowogard nie lubi jednakże Tedego. Albo bardzo, bardzo lubi. Nie jestem pewna. A poniższe zdjęcie jest taką wisienką na torcie- wychowałam się na takich ścianach, na nirvanowej mordce, na anarchiach i szubieniczkach. Wzrusza mnie to, że te wyglądają na w miarę świeże. Nie wiem, może to urok mniejszych miast, gdzie czas wolniej płynie, więc wolniej też zachodzą zmiany, a może jednak pewne zachowania i fascynacje są obowiązkowe i ponadczasowe (aha, akurat, to co było nimi przed nimi?). Tak czy inaczej, Nowogard po raz trzeci:
środa, 21 września 2011
pozbywam się gości
tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.
a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.
a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























































