Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

O czym szumią rynny?

W świecie Dysku u Pratchetta gargulce są żywymi istotami o zdecydowanych poglądach. Okazuje się, że u nas - na okrąglutkiej Ziemi - rynny mają coś do powiedzenia.
Rynna szczecińska jest trochę Ronem Oczywistkiem. A może po prostu chciała się przedstawić...
 Szczecin, ul. Włodkowica / zdjęcie moje własne

Rynna gdańska pokazuje więcej charakteru. Najwyraźniej rynnom nie powodzi się w Polsce najlepiej, gdyż postulat jest dość rozpaczliwy:
 
Gdańsk, miejsce, które turyści uważają za starówkę* / zauważyła i podesłała Justyna

*kontrowersje wobec nazywania jakiejkolwiek części Gdańska "starówką" pojawiły się we wpisie o kościach Mykerinosa.

czwartek, 14 marca 2013

Dzień steka i loda


Równo miesiąc temu wyznawaliśmy sobie miłość i różowe buziaczki. Co - jak wiadomo - jest dla bab i mięczaków. Prawdziwi twardziele mają swoją alternatywę dla Walentynek, obchodzony 14 marca Dzień Steka i Loda. Jako, że rucham-cie-miasto-moje nie pozostaje obojętne na żadne święto, mam też coś na tę właśnie doniosłą okazję!
Tarnobrzeg (zdjęcie wykonała i przysłała umpaloompa)

A żeby nikogo nie dyskryminować (bo i czemużby?) -  zbliżony (choć nie identyczny) przekaz dla płci bezlaskowej:
Poznań (zdjęcie popełniła i była łaskawa podesłać Magda L.)

Nawiasem mówiąc, kto do diaska finansował te nieprzekonujące szablony o alkoholu?

niedziela, 11 listopada 2012

Na święto narodowe

Na zakończenie podniosłego święta narodowego (piszę to jeszcze w październiku, nie wiem więc, jaki był przebieg obchodów w tym roku; mam nadzieję, że burzliwy) postanowiłam zaprezentować Wam parę refleksji na temat kondycji kraju i jego obywateli.
Na pierwszy ogień idzie Wrocław, który ustami Martyny ze Zdrady Pałki wieszczy najgorsze:
krótko mówiąc - zguba. Na szczęście łódzka ulica proponuje rozwiązanie, a mianowicie - przeniesienie stolicy do Gdańska, "kolebki mótacji hitlerowskiej"
Łódź, Narutowicza/Zachodnia (zdjęcie podesłał Wojciech Yeld Bugno).
I chociaż wydawać by się mogło, że winne są esbeckie media...
Wrocław (zdjęcie od Martyny, j.w.)
...to nie ma się co oszukiwać, za wszystko odpowiada
Bytom (zdjęcie przysłał Inżynier Karwowski)

piątek, 9 listopada 2012

porada na weekend: wykorzystanie piwnic

Wielu z Was być może zastanawia się przed weekendem, jak prawidłowo wykorzystać piwnicę. Specjalnie dla tej grupy, wraz z moimi gośćmi: Filipem Myszkowskim i tajemniczym osobnikiem, kryjącym się pod kryptonimem "pomaluje", przygotowaliśmy przejrzysty, skondensowany poradnik zatytułowany "Piwnica: tak i nie".
PUNKT 1 - co w piwnicy można? W piwnicy można przechowywać różne rzeczy, wykładać trutkę na szczury, potajemnie jarać szlugi, oraz - jak dowodzi lokal na poznańskim Łazarzu - oddawać się przyjemnościom cielesnym:
(autor zdjęcia: Filip)

PUNKT 2 - co w piwnicy nie uchodzi? Nie wypada w piwnicy hodować zwierząt i roślin, prowadzić działalności o wątpliwym statusie legalnym, a także - jak dowodzi lokal przy ul. Wojska Polskiego w Olsztynie - załatwiać potrzeb fizjologicznych:
(fota z pozdrowieniami dla Niedźwiedzia Janusza podesłana na maila przez autora, co się nie podpisał, ale kazał podać definicją tarła. Po defnicję odsyłam na wiki, a Wam życze miłego weekendu i zapraszam w niedzielę - dwa razy (serio, wpadajcie i zaglądajcie,z okazji narodowego święta będą aż dwa posty).

czwartek, 4 października 2012

żal do jedzenia

Macie żal do jedzenia? Ja mam, bo uwielbiam gotować i szamać, ale osobiste skutki estetyczne takiej pasji mogą być marne. Dlatego też wszystkimi kończynami podpisuję się pod poniższym manifestem:
JEBAĆ KONFITURY, BO SĄ PYSZNE i mają dużo cukru, do diaska! Upust nienawiści dał ktoś na przystanku przy pl. Zwycięstwa w Szczecinie. Tymczasem niechcący w polemikę z konfiturowym szaleńcem weszli kościerzynianie, kwestionując zasadność żarliwej niechęci:
(Kościerzyna, okolice Rynku) Może tak być, że kanapki z konfiturami wybitnie kusiły szkolnych rzezimieszków, co owocowało częstszymi niż przewiduje ustawa bęckami dla posiadacza kanapek (w celu owych kanapek przywłaszczenia przez bęckujących, jeśli jeszcze nadążacie za wątkiem). Tym postem kontynuujemy samoistnie zawiązany wątek kulinarny na rcmm. Wcześniejsze odsłony tu oraz poniekąd tutaj, a ewentualne następne będzie można śledzić pod etykietą jedzenie.

sobota, 26 maja 2012

Caturday- motyw kota

udało mi się złapać aparatem kilka tubylczych wizualizacji magicznej istoty "kot". o kotach krążą historie, że to istoty mocno niezależne, a na dodatek srogo sarkastyczne. niezależne do tego stopnia, ze trudno poddają się kategoryzacji, czego dowodzi dramatyczny apel z ul. Broniewskiego w Szczecinie (proszę zwrócić uwagę na portret!)
odsłonę sarkastyczną kota zobrazowały dzikie plemiona Osiedla Kaliny (yup, znowu, ale nie, nie mieszkam w leningradach!). przy wyznaniu miłosnym twarz kota po prawej wyraża skrajne niedowierzanie, ten z lewej tylko ironicznie unosi brew.
wobec apelu o treści "pieniądze dla biednych, nie dla kościołów" kot lewy, awansowany do rangi kota prawego, wydaje się uosobieniem pogardy.
przypominam, iż zblazowane oblicze kota nieustannie prezentuje nam pvek, zaś ludy Ameryki Północnej przekazują sobie legendę o kocie dobrym (acz charakterystyka ta nabyta została przez kota dopiero po, poniekąd, śmierci).

wtorek, 22 maja 2012

war... war never changes

Tymczasem na froncie pisemnej wojny:
"Jak piszesz to mów a nie że się chowasz". Podesłał Brat, lokalizacja będzie, jak dodam.
EDYTUM: Uwagen, uwagen (czyli achtung): jak piszecie to mówcie, a nie, że się chowacie w okolicach Druckiego Lubeckiego 1a. w Szczecinie. To się Brat zapędził.

środa, 11 kwietnia 2012

Dziadu z lasu przedstawia: rucham was miasta

Dziadu słynie z tego, że jest z lasu, a poza tym to spoko gościu i podesłał mi ostatnio parę zdjęć fajnych rzeczy. Pozwoliłam sobie pokręcić przy kontrastach i innych takich, żeby lepiej widoczne były treści, mam nadzieję, że autor nie strzeli za to foszka.
Zaczęło się od zdjęcia z dworca w Tłuszczu:
LUBIĘ PLACKI HUJWDUPEPOLICJI. Wspaniałe połączenie sympatii i antypatii, w dodatku przywodzące na myśl inne wyznanie kulinarne (patrz zdjęcie 2).
W pakiecie mailowym od Dziada znalazła się jeszcze dokumentacja zachęty do czynów nieobyczajnych na rogu Stawki i Karmelickiej w Warszawie,
oraz informacja o tym, kim konkretnie jest Allach (oryginał na Dworcu Centralnym w stolicy Polski)
.

niedziela, 8 stycznia 2012

środa, 21 września 2011

pozbywam się gości

tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.

a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:

sobota, 14 maja 2011

owocna podróż

byłam kiedyś na urlopie i przywiozłam zdobycze z odległych krain (nie bardzo odległych). oto relacja z podróży.

w pierwszej kolejności udaliśmy się do Ińska poobcować z naturą i odpocząć od drących nam pod szczecińskim oknem mordy matołów. udało się. w Ińsku odnotowałam dość znaczący odsetek znudzonej młodzieży, która popełniła to:
(nie do końca rozumiem, czy lokalni stróże prawa czuwali i nie udało się zrobić sensownego napisu? mam pamiętać z kąd- skądkurwa!- jestem, czy że jestem?)
to bardzo ładna myśl (podejrzewałam nawet, że jest cytatem z jakiś hopsiupów albo współczesnego polskiego rege, ale computer says nooo). na przykład pobicie złodzieja w celu odzyskania skradzionej przezeń staruszcze torebki może się okazać niezgodne z prawem. więc uważajcie.

uwaga, kluczowa informacja do poniższego zdjęcia: napis umiejscowiony na koszu na śmieci!
ha. ha ha. ha ha ha. yyyy...

wszystkie trzy na ulicy Przybrzeżnej w Ińsku.

z Ińska udaliśmy się na przesiadkę do Choszczna, gdzie w skwierczącym upale musiałam sfotografować dworcowe arcydzieła.
ja wiem, antysemityzm nie jest najfajniejszą rzeczą na świecie, ale jak ja mam się nie śmiać z tak radosnego słowotwórstwa?
stosunek choszcznian (?) do Widzewa wydaje mi się być mocno ambiwalentny. bo z jednej strony Żydzew, a z drugiej:
jak czerwony...
...jest Widzew...
...czerwone jest Choszczno! Jeżeli to nie wyraz miłości, to nie wiem, co nim jest.

Choszczno było nam potrzebne, żeby dotrzeć do Poznania, a tam przewodził mi motyw gwiezdnowojenny. najpierw na pętli na os. Lecha:

później na Strzeleckiej
krótka uwaga do tego zdjęcia- uważam, że sfotografowany napis jest prze-u-ro-czy. jak jedni mażą na ścianach nazwy swoich ulubionych zespołów, albo że Kasia kocha Bartka, tak tutaj jakiś fan Lego Star Wars (sama jestem fanką właściwie wszystkich legogier) wyszurał kredą nazwę swojej lubionej gry, lepiej: swojego ulubionego wydania łączącego dwie ulubione gry! bez błędów ortograficznych!
ostatnie zdjęcia popełniłam na znanym już z wcześniejszych wpisów (pamiętacie Spermopija?) przystanku Pestki- na Szymanowskiego.
MAGISTER BLOKERS?! nie mam żadnych pytań.
"pizgać" to jest takie smaczne słowo.


a żeby nie było, że wrzucam same obleśne męty polskich ulic, bardzo ładny szablon z Choszczna:

niedziela, 2 stycznia 2011

wiwat!


niech żyje! radosną próbę spray'u urządzono na budowie C.H. Kaskada, od strony ul. Bogurodzicy

wtorek, 23 listopada 2010

błyskawiczna wrzuta gościnna

jeśli nie zrobię tego teraz, nie zrobię tego nigdy, o czym przekonać mogą się wszyscy ci, którzy przysłali foty i nigdy nie ujrzeli ich na blogasku (sorry, mam mózg z gąbki, przypomnijcie się, fotki leżą na dysku, ale w dużej mierze nie opisane :().

skomplikowany nakaz podesłał niejaki Michaś. nakaz mieści się na ścianie sklepu Palladium przy ul. 5 lipca w Szczynie (ale czy rzeczywiście mieści? Palladium wszak w remoncie?). wobec takiego przekazu pozostaje jedynie dodać, cytując pradawną wlepkę Czarnego: "bądź posłuszny".

swoją drogą, czy wiecie, że określenie "many" jest jakoby wyjątkowo szczecińskie? konkubent, który jest poznaniakiem śmiał się z "jaki many" przez ładnych parę godzin. ja nie wiem...


EDIT OLŚNIONY: spojrzałam na tę fotę wczoraj wieczorem i olśniło mnie, że tu może nie chodzi o "uruchom percepcję, (o mój!) many", ale o "uruchom percpecję (kogo?/czego?) many".

czwartek, 21 października 2010

kwartał 21 zabytki i nowostki

Kwartał 21 w Szczecinie jest wytyczony ulicami Obrońców Stalingradu, Śląską, Jagiellońską i Bogusława. Wejście do krainy cudów prowadzi przez boisko podstawówki na Obrońców Stalingradu. Zawsze sobie powtarzam, że jak będę miała więcej czasu, to będę włazić we wszystkie takie miejsca w mieście, a jest ich masa. Do zajrzenia w to konkretne zmusiła mnie sensacja lokalnych mediów, którą linkowałam notkę niżej. Zanim Galeria Misietupodoba wzięła stan ścian w swoje ręce, kamienice oferowały typowy ruchamciemiastowy content:
autografy lokalnych wodzów,
pochodzące od wodzów instrukcje, co należy robić z kim (a propos treści instrukcji- supertiszert,
i noty historyczne (w 1998 roku Westbam odwiedził Szczecin po raz pierwszy. druga połowa lat '90 była w mieście złotą erą techno, na dresiarzy mówiło się "maki", bo podobno przesiadywali w barach Mak Kwak, a buty na piankowych koturnach królowały na ulicach przez wiele długich i zabawnych lat).
Galeria, działająca na deptaku Bogusława, wzbogaciła krajobraz o kawał dobrej sztuki. Jako osoba dwuleworęczna w kwestiach twórczości plastycznej nie mam słów, by wyrazić swój bezdenny szacunek dla autorów.



Niestety, jestem kompletną ignorantką sfery prawdziwego streetartu. Pewnie powinnam znać autora, bo wiele wskazuje na to, że to nie jedyne jego (jej?) prace w mieście, ale nie znam. Chętnie oddam sprawiedliwość i zedytuję notkę, jeśli ktoś będzie tak dobry i mnie oświeci.
EDIT: Au-tor! Au-tor! Niejaki Krik

szkic (+"jebać krystian". liek- fuck the christians?)

Glamrury
Sepe, Sainer, Lump i Chazme.
Dziadowską jakość zdjęć sponsorował Corby.

PS: Dziękuję serwisowi vlepvnet.bzzz.net, za krótkiego arta o blogasku. Licznik oszalał.