Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

Polityka.

Na wstępie pragnę przypomnieć, że publikowane na blogu zdjęcia są dokumentacją życia miasta, nie zaś wyrazem poglądów i opinii kustosza wystawy.

Długo się zastanawiałam - publikować, nie publikować? Pod tagiem polityka wisi sporo postów, ale rzadko są skierowane w jedną stronę. W końcu z ciężkiego folderu wybrałam dwa zdjęcia, resztę - o zbliżonej treści - zakopuję w swoim archiwum.
Szczecin, ul. Chmielewskiego.
Wpis wisi od bardzo dawna, przeszedł mój przesiew po pierwsze: ze względu na kreatywność (lubimy kreatywne obelgi) i po drugie: ze względów socjologicznych - charakter pisma jest ten sam, co w arbuzowej groźbie wobec ekonomisty.


Krzyż Wielkopolski, centrum.
Interpretuję to tak: ktoś umieścił na tej ścianie napis o identycznej lub podobnej treści. Napis zamalowano. Sprawca - lub naśladowca - powrócił. Widzicie tę determinację? Założę się, że takie miejskie podchody mogą trwać w nieskończoność: jest ktoś, komu zależy na tym, by przekaz prędko zniknął (dziwnym nie jest)i ktoś, kto uważa, że ma powód i prawo do wyrażania swojej opinii w ten sposób (co też dziwnym nie jest). Oczywiście, jest też możliwość, że ktoś chciał, że nie było zamalowywania, że ktoś po prostu zrobił sobie tło, żeby jego protest (?), był lepiej zauważalny. Co na froncie gier ulicznych również jest poświęceniem godnym podziwu.

niedziela, 11 listopada 2012

Na święto narodowe

Na zakończenie podniosłego święta narodowego (piszę to jeszcze w październiku, nie wiem więc, jaki był przebieg obchodów w tym roku; mam nadzieję, że burzliwy) postanowiłam zaprezentować Wam parę refleksji na temat kondycji kraju i jego obywateli.
Na pierwszy ogień idzie Wrocław, który ustami Martyny ze Zdrady Pałki wieszczy najgorsze:
krótko mówiąc - zguba. Na szczęście łódzka ulica proponuje rozwiązanie, a mianowicie - przeniesienie stolicy do Gdańska, "kolebki mótacji hitlerowskiej"
Łódź, Narutowicza/Zachodnia (zdjęcie podesłał Wojciech Yeld Bugno).
I chociaż wydawać by się mogło, że winne są esbeckie media...
Wrocław (zdjęcie od Martyny, j.w.)
...to nie ma się co oszukiwać, za wszystko odpowiada
Bytom (zdjęcie przysłał Inżynier Karwowski)

środa, 7 listopada 2012

Dzieje się wiele - odcinek gościnny

Zdjęcie podesłał Czarny, który gościł na rcmm już nie raz.
Tym razem spłynęła nań łaska kaszubska, owocując bogatą w doznania ścianą w miejscowości Charzykowy.
Kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć i doznać pełni błogosławieństwa, od Ligi Obrony Kraju Klubu Płetwonurków "Wodnik", przez grzybki, sceptyczne spojrzenia i komentarze ("trochę to wam słabo wyszło"), manifesty anarchistyczne i wyznania seksualne.

Tu Charzykowy nieco się uspokajają, ale nie dają o sobie łatwo zapomnieć (mnie prześladuje ten rysunek, co to jest? Żołnierz? Robocop?)
Popek mówi Waka Waka.
Edycja: na kilku frontach wytknięto mi, że to nie Robocop, tylko Kapitan Bomba. Przyznaję, kompletnie nie skojarzyłam.

sobota, 26 maja 2012

Caturday- motyw kota

udało mi się złapać aparatem kilka tubylczych wizualizacji magicznej istoty "kot". o kotach krążą historie, że to istoty mocno niezależne, a na dodatek srogo sarkastyczne. niezależne do tego stopnia, ze trudno poddają się kategoryzacji, czego dowodzi dramatyczny apel z ul. Broniewskiego w Szczecinie (proszę zwrócić uwagę na portret!)
odsłonę sarkastyczną kota zobrazowały dzikie plemiona Osiedla Kaliny (yup, znowu, ale nie, nie mieszkam w leningradach!). przy wyznaniu miłosnym twarz kota po prawej wyraża skrajne niedowierzanie, ten z lewej tylko ironicznie unosi brew.
wobec apelu o treści "pieniądze dla biednych, nie dla kościołów" kot lewy, awansowany do rangi kota prawego, wydaje się uosobieniem pogardy.
przypominam, iż zblazowane oblicze kota nieustannie prezentuje nam pvek, zaś ludy Ameryki Północnej przekazują sobie legendę o kocie dobrym (acz charakterystyka ta nabyta została przez kota dopiero po, poniekąd, śmierci).

niedziela, 8 stycznia 2012

czas apokalipsy

(Szczecin, Park Kasprowicza)

Bo ja zaczęłam rok wkurwem, czytając prasę, w związku z czym, dla zdrowia psychicznego:
(Szczecin, kompletnie zapomniałam gdzie; obstawiałam 5 lipca, ale otoczenie się nie zgadza, więc może to była Królowa Jadwiga?)
oraz miesiącami rozkminiany komentarz polityczny (?)
(Szczecin, Powstańców Wielkopolskich/Mieszka I)

sobota, 24 września 2011

obrazki bohomazki

jeśli frapuje Was fraza z tytułu, to zagrajcie w Jacka Orlando w polskiej wersji językowej i klikajcie każdy obiekt, który się da, jak podupceni.
a teraz coś z zupełnie innej beczki: ściany.
Glamrury pod Trasą Zamkową. Czy to ma jakiś związek ze Smoleńskiem?
nie do końca ogarniam fenomen, podobno zaczęło się od tego, by następnie wejść do słownika. stare jak "ale urwał", ale na Powstańców Wielkopolskich, koło szpitala, za basenem przeciwpożarowym.
Michael i Heino na Niebuszewie.
stworasek na Mazowieckiej.
i sroga wlekpa na śmietniku na Bohaterów Warszawy w ramach bonusu.

środa, 21 września 2011

pozbywam się gości

tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.

a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:

czwartek, 24 marca 2011

a skoro już jesteśmy kontrowersyjni...

... to dodam jeszcze jeden post, również ze wzburzającą (po wielokroć!) treścią.


przeżyjmy to jeszcze raz: "j. owsiakowi pomoże bozia! nie ma bozi."
Szczecin, Narutowicza Niediałkowskiego(skrzyżowanie z Monte Cassino, idąc w stronę budynku TV- po prawej przed skrzyżowaniem. ciężko nie zauważyć). napis pojawił się mocno w okolicy corocznego święta dobroci. mijam go prawie codziennie i do dzisiaj (a upłynęło już wiele tygodni, więc miałam czas na rozmyślanie) nie wiem, co właściwie autor miał na myśli. czy "owsiakowi pomoże bozia" to ironia na tych, co nie dają na WOŚP? i że bozi nie ma, więc dawaj hajs? i jakto, "nie ma bozi"? tak po prostu? tak na ścianie? zielonym sprayem?

zbliża się rocznica, będzie sajgon

rozjechała mi się koncepcja, na chwilę.
macie tu zawartość kontrowersyjną:
Szczecin, Dąbie, BODAJŻE ul. Anieli Krzywoń, ale mogę się strasznie mylić, co do lokalizacji. wiosna jest, piękna pogoda, jedźcie na Dąbie i szukajcie, aż znajdziecie.
i chodzi o Katyń, nie Smoleńsk. napis wisiał, gdzie wisi, od kilku już lat.

niedziela, 2 stycznia 2011

wiwat!


niech żyje! radosną próbę spray'u urządzono na budowie C.H. Kaskada, od strony ul. Bogurodzicy

polityka

Zanim wszyscy zapomnimy o smutnym epizodzie życia społecznego, jakim były wybory samorządowe, należy opublikować dotyczące ich materiały. Mało ich, ale szkoda, żeby się miały zmarnować.
wrzuty tej treści pojawiły się na Prawobrzeżu jakoś równolegle z kampanią wyborczą i właściwie nie wiem, czy się śmieję, czy mnie wkurwiają. zdecydowanie wolę wąsatych kandydatów:


wtorek, 23 listopada 2010

Wspomnienie lata

korzystając z tego, że już się zmobilizowałam do zalogowania, oraz na fali gróźb odnośnie nadchodzących śniegów, pozwolę sobie jeszcze dorzucić melancholijne wspomnienie ostatnich podrygów lata, kiedy to światło dzienne było dobrem ogólnodostępnym, także dla ludzi pracy. jednego z tych dni poszłam ci ja pod Trasę Zamkową, gdyż każde dziecko wie, że tam kryją się smakołyki.
na pierwszy ogień, inwazja srogich robotów (z chęcią doedytuję ksywę autora!)
szop pozostawił autograf. pamiętajcie, prostota jest dobra.
to chore gówno to dzieło Glamrur. moim zdaniem, zaszła pomyłka. poprawna wersja pytania to: "którędy nad morze?" (szczeciński żart stary jak nie wiem co, ale adekwatny, no)
ok, wiem, że idea jest bardzo słuszna, ale mam ten problem, że widząc ten tekst, widzę Stasia z Blixy i Żorżety. może to kwestia braku znaków przestankowych.
aj tu law ju wafelek najlepiej w czekoladzie.
to. to jest tak wspaniały przykład dyskusji publicznej, że mogłabym płakać z radości. naprawdę, aż mi zapiera dech, kiedy widzę tę bezduszną ciętą ripostę pod szablonem. możliwe, że jestem strasznie złym człowiekiem. tak czy inaczej, wszystkie podchody z domalowywaniem szubienic i podmienianiem wyrazów w zdaniach to pestka, przy tym oto zestawieniu poglądów.
na koniec zostawiłam sobie zdjęcie z serii "ocalić od zapomnienia". wspaniałej meliny, jaką był Taras, już- niestety!- nie ma, ale ostał się jeszcze "szyld". zachowajcie go w swoich serduszkach, zanim ktoś wyburzy ścianę, albo nie daj buk odnowi elewację.

niedziela, 12 września 2010

dlaczego na kacu chce się ruchać

drogi googlowiczu, w tym poście nie znajdziesz odpowiedzi na swoje pytanie. ale szacunek za nie (rym niezamierzony). bardzo lubię takie egzystencjalne zagadki zadawane internetowi, które kierują ludzi do mnie. jeszcze bardziej jednak lubię wizualne obelgi. dzisiaj na przystanku tramwajowym w okolicach Stołczyna dostałam ataku śmiechu widząc napis "Elvis ty chuju!". miasto roi się od wyzwisk z potencjałem komicznym lub wysublimowanych.
po kolei, jednak. mamy typowe wulgarne bluzgi:


mamy mieszankę nienawiści z miłością:

brutalne informacje:









instrukcje kogo jebać:


wesołe rymy:

zaangażowane politycznie obelgi bez wulgaryzmów, za to niepokojąco skonkretyzowane:


i w końcu- moje ulubione- obelżywe KOMENTARZE: