Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorzany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomorzany. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 kwietnia 2013

Jest takie miejsce

Szczecin (jak pewnie większość polskich miast) ma w sobie dużo dziwnej magii i trzeba tylko (jak pewnie w większości polskich miast) odpowiednio przeprogramować percepcję - zignorować żulerskie klimaty w centrum, otworzyć oko na piękno w brzydocie i takie tam. Wiem, jak to brzmi.
Jest takie miejsce w Szczecinie, które wita wszystkich. I nie chodzi o ścianę naprzeciwko dworca, która pokazuje kto tu rządzi. I nie chodzi mi o wizytówki miasta rodem ze strony Urzędu Miejskiego.
Masz ulicę która - bardzo słusznie - nazywa się Zapadła. Zazwyczaj siedzą tam podpici wędkarze. Ktoś spuszcza olej z samochodu na nielegalu. Wśród śmieci raczej flaszka po jabolu z Biedry, niż zużyte gumki. I siedzisz tam jakiegoś wczesnoletniego dnia, popijasz coś zimnego z bąbelkami, masz przed sobą kawałek Odry Zachodniej, a za Tobą po lewej porządną wizytówkę miasta - tych dwóch koleżków:

Szczecin, ul. Zapadła - nabrzeże (oba zdjęcia moje).
I myślisz sobie: "kuuuurde, TO powinno walić przyjezdnych po oczach".

A na supermegadługi weekend (dla co szczęśliwszych zaczynający się już dziś) polecam wyskok na kajaki jeśli Wasza okolica na to pozwala. Z wody wszystko wygląda lepiej, na przykład - płynących do Szczecina z południa (odpowiednim, ekhm, korytem Odry) witają porządne treści.

wtorek, 15 stycznia 2013

Filozoficzne rozważania o naturze dobra i zła

Jakiś czas temu na maila przyszło to zdjęcie:
Pabianice (foto zrobił i przysłał Kamil)
Można tę frazę mielić z różnych stron, szukając klucza do interpretacji (łącznie z uznaniem szlaczka na końcu za literę "m" - otrzymamy wtedy jakże urocze "Nowe dobro to złom"). Osobiście, jeśli mam uznać, że świat się przewartościował i zło zostało nowym dobrem, to zgoda, ale tylko złe zło, na czerwono i podwójnie podkreślone, jak to:
Szczecin, Milczańska (zdjęcie moje)

niedziela, 13 stycznia 2013

Polityka.

Na wstępie pragnę przypomnieć, że publikowane na blogu zdjęcia są dokumentacją życia miasta, nie zaś wyrazem poglądów i opinii kustosza wystawy.

Długo się zastanawiałam - publikować, nie publikować? Pod tagiem polityka wisi sporo postów, ale rzadko są skierowane w jedną stronę. W końcu z ciężkiego folderu wybrałam dwa zdjęcia, resztę - o zbliżonej treści - zakopuję w swoim archiwum.
Szczecin, ul. Chmielewskiego.
Wpis wisi od bardzo dawna, przeszedł mój przesiew po pierwsze: ze względu na kreatywność (lubimy kreatywne obelgi) i po drugie: ze względów socjologicznych - charakter pisma jest ten sam, co w arbuzowej groźbie wobec ekonomisty.


Krzyż Wielkopolski, centrum.
Interpretuję to tak: ktoś umieścił na tej ścianie napis o identycznej lub podobnej treści. Napis zamalowano. Sprawca - lub naśladowca - powrócił. Widzicie tę determinację? Założę się, że takie miejskie podchody mogą trwać w nieskończoność: jest ktoś, komu zależy na tym, by przekaz prędko zniknął (dziwnym nie jest)i ktoś, kto uważa, że ma powód i prawo do wyrażania swojej opinii w ten sposób (co też dziwnym nie jest). Oczywiście, jest też możliwość, że ktoś chciał, że nie było zamalowywania, że ktoś po prostu zrobił sobie tło, żeby jego protest (?), był lepiej zauważalny. Co na froncie gier ulicznych również jest poświęceniem godnym podziwu.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Happy Holidays

rucham-cie-miasto-moje przy pomocy szczecińskich artystów ulicy życzy wszystkim starym, stałym, nowym i przypadkowym oglądaczom Wesołych Świąt. Tym którzy obchodzą dogłębnie i prawdziwie - doznań dogłębnych i prawdziwych; tym, którzy obchodzą dla choinki i jedzenia - smacznego i dużo fajnych podarków; tym, którzy nie obchodzą - na modłę zachodnią "happy holidays", bo od klimatu i dnia wolnego nie uciekniecie.
(Szczecin, garaże na Milczańskiej)

czwartek, 14 czerwca 2012

"Nie wszys­cy możemy być fi­lozo­fami, bo któż by świ­nie pasał?"

Tytuł notki rzekomo jest cytatem z Żeromskiego. W dobie internetu nie ręczę za to głową, osobiście za Stefanem nie przepadam, toteż nie zgłębiałam tematu.
Do rzeczy jednak: nie wszyscy możemy być filozofami z zawodu, oczywiście. Jednak nie wolno zapominać o tym, że filozofię życiową mieć może każdy świniopas, niejeden zamiatacz boryka się z cięższymi problemami ontologicznymi niż wielcy profesorowie i generalnie - w głębiny rozmyślań zajrzeć można z powierzchni. Ekhm. Podstawowe pytanie, zarówno w życiu, jak i przy (potencjalnym) czytaniu powyższego wstępu, brzmi jak następuje:
(Szczecin, Os. Kaliny). Nie wiem, czy Meras zna odpowiedź, mnie osobiście w danym momencie chodzi mniej więcej o to, o co udręczonemu poecie na Milczańskiej:
Natomiast jeśli chcieliby Państwo wiedzieć jaki jest sens, znać odpowiedź na egzystencjalne pytanie "po cóż to wszystko?", odpowiadam z całą pewnością, za mądrymi ludźmi z garaży przy ul. 26 kwietnia:

Wszystkie powyższe zdjęcia są moje, moje i tylko moje!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

król odwagi, czapki z głów

Trzeba mieć nieliche jaja, żeby nawrzucać wysoko postawionej osobistości (czy będzie to sędzia sądowy, czy też piłkarski - wysokiej rangi nie sposób odmówić), a jeszcze przy okazji wplątać w to tejże osobistości rodzinę - no, kochani, kogo z was na to stać? Na ul. Świętego Józefa w Szczecinie, ten oto niebywały przejaw wyżej wspomnianych jaj:

 ... skitrany pod balkonem. Brawo anonim, chylim czoła!

poniedziałek, 26 marca 2012

na pomoc!

Czasami zdarza się tak, że sytuacja jest beznadziejna i trzeba wezwać kogoś na pomoc.
(Szczecin, podwórko między Włodkowica a Żwirki i Wigury)
Jeżeli mamy szczęście, nasze wezwanie spotka się z odzewem superbohatera:

(ta dzielna postać przemierza szczecińskie Pomorzany).

I dzień uratowany!

niedziela, 18 marca 2012

z archiwum maila cz. I

Bez zbędnych wstępów- pierwsza partia pokrytych kurzykiem zdjęć, które nadesłaliście blogaskowi Wy, droga świadomości zbiorowa zwana Odbiorcami. Dziękuję i jak zawsze przepraszam za kieszenie miesiącami (latami!) na dysku.
Kraków, ulica niezidentyfikowana. Do zdjęcia tego sugestywnego prikazu przyznaje się tandem pt. Marta and Handzlor. edycja: HujeNaMurach donosi (donoszą?), że zdjęcie pochodzi z ul. Władysława Syrokomli.
Szczecin, Dąbie- dworzec. Foto wrzuciła na fb, a następnie- dzielnie znosząc moje gwiazdorzenie- podesłała również na maila Ania K. Tekst brzmi jak coś z "Mistrza i Małgorzaty", ale chyba nie jest, co prowadzi do refleksji- czy Woland z kolegami odwiedzili może Szczecin?
Szczecin, pl. Mickiewicza (w odróżnieniu od ul. Mickiewicza znajdujący się w innej części miasta). Nad zapewnieniem o możliwym lepszym świecie- miłość do gryzoni. Zdjęcie od Ani K.
yyy biała magia? Szczecin, Milczańska, "idąc w stronę Mieszka I po lewej przed wiaduktem". Autorem zdjęć jest blokers - szyderca mgr Notodobra.
Odpowiedź brzmi: żeby się przemieszczać. Czy coś. Pociąg relacji nieznanej, zdjęcie od Riota.
Lekko spóźniony, bo Walentynki już były, szablon z Katowic podesłany przez Montera z naPolic nie Polic, tylko Szczecina. Zauważyliście, że chuj nie jest prawdziwym ulicznym chujem, dopóki się go nie napisze przez samo H? Są pewne zasady, których trzymać się trzeba, ta jest jedną z nich. I huj.
Drugi katowicki szablon od Montera. Jako osobę kompulsywnie sprawdzającą Facebooka (też to macie? nic nowego na tablicy, pora zająć się czymś innym- wyłączyć kartę, włączyć nową, wcisnąć "f", kurwacojarobię?) intryguje mnie, czy logotyp jest częścią żabiego szablonu, a jeżeli tak, to dlaczego właściwie i czy to znaczy, że jesteśmy dobrowolnymi więźniami piegowatego chudzielca z żydowskim pochodzeniem? Czy ta żaba z szablonu ma tego świadomość i w związku z tym bardzo sarkastycznie, "with love" podsuwa mi Facebooka do kliknięcia na ścianie? Do zobaczenia na fanpejdżu.

wtorek, 14 lutego 2012

Idzie miłość

Z okazji Walentynek mogłabym zasypać Was dziesiątkami zdjęć wyskrobanych, wymazanych na ścianach prostych wyznań kto kogo. Ale nie chcę nudzić. W związku z czym dwa wyznania szczególne. Jedno frapujące ze względu na konstrukcję, drugie strasznie ładne ze względu na treść.
Szczecin, Niedziałkowskiego- obraz frapujący. Zawsze, ale to zawsze, kiedy go widzę lub o nim pomyślę, nie mogę przestać rozważać. Czy ktoś kocha Ewelinę o nazwisku Szwarc, czy jednak ktoś, na kogo wołają Szwarc kocha Ewelinę o nieznanym nazwisku?

Szczecin, Szpitalna/Połabska- napis na zewnętrznym murze szpitala. I chyba ze względu na lokalizację mnie poruszył, dodałam sobie od razu jakąś niedorzeczną historię o tym, że jedno w szpitalu, a drugie na zewnątrz i tęsknią. Wszystko bardzo ładnie, ale nie miałoby sensu, bo połówka ze szpitala nie mogłaby zobaczyć pocieszającego wyznania połówki z zewnątrz. Takie tam.

A wszystkim fanom, blogasek postanowił podarować kartkę walentynkową. Blogasek Was kocha, wszystkich!
KLIK na obrazek by powiększyć. edit: głupi blogger zepsuł kartkę, zapomniałam, że tną jakość gdzie mogą... smuteczek. walentynka jest zrobiona z dotychczas opublikowanych foć. no.

niedziela, 8 stycznia 2012

polityka, kościół, in vitro i antykoncepcja

(Szczecin, Kolumba/Zapadła- wiadukt)

PONIEWAŻ:

(Szczecin, pamięć znów mnie zawodzi, Park Kasprowicza???)

czas apokalipsy

(Szczecin, Park Kasprowicza)

Bo ja zaczęłam rok wkurwem, czytając prasę, w związku z czym, dla zdrowia psychicznego:
(Szczecin, kompletnie zapomniałam gdzie; obstawiałam 5 lipca, ale otoczenie się nie zgadza, więc może to była Królowa Jadwiga?)
oraz miesiącami rozkminiany komentarz polityczny (?)
(Szczecin, Powstańców Wielkopolskich/Mieszka I)

sobota, 24 września 2011

obrazki bohomazki

jeśli frapuje Was fraza z tytułu, to zagrajcie w Jacka Orlando w polskiej wersji językowej i klikajcie każdy obiekt, który się da, jak podupceni.
a teraz coś z zupełnie innej beczki: ściany.
Glamrury pod Trasą Zamkową. Czy to ma jakiś związek ze Smoleńskiem?
nie do końca ogarniam fenomen, podobno zaczęło się od tego, by następnie wejść do słownika. stare jak "ale urwał", ale na Powstańców Wielkopolskich, koło szpitala, za basenem przeciwpożarowym.
Michael i Heino na Niebuszewie.
stworasek na Mazowieckiej.
i sroga wlekpa na śmietniku na Bohaterów Warszawy w ramach bonusu.

niedziela, 12 września 2010

Faces

Kiedyś już wspominałam, że podobno są ludzie, którzy tam, gdzie ja widzę postać, widzą losowy zbiór kresek. W poniższych przypadkach nie powinno jednak mieć to miejsca, dzieła są dość dosłowne (niektóre bardzo)...
strasznie stara fota, obrazek tkwił na majowskich łąkach, obecnie już nie istnieje. twarz przypomina mi profesora Atomusa w wersji Mechanicznej Pomarańczy.
tego podejrzliwego patafiana zdybałam na Pomorzanach.
Janusz mieszkał na łąkach. Kawał przystojnego chłopa z tego Janusza.
niejaki(/a?)Kusza powraca z martwych na Felczaka.
a ten wkurwiony pan jeździ po Szczecinie tramwajem i mówi brzydkie wyrazy.

niedziela, 14 marca 2010

dobrywieeeeczóóóór


Panie i Panowie. Widoczne powyżej znaki goszczą na ulicach Szczecina od kiedy sięgam pamięcią. Przez wiele lat byłam przekonana, że są to jakieś nieudolne tagi ("tusa"), aż przeczytałam na grono.net wątek o szczecińskich szaleństwach ulicznych (polecam). Wątek ów otworzył me ślepe oczy na oczywistą prawdę. Na ścianach Miasta nie panoszyła się, bynajmniej, banda egocentrycznych taggerów- widoczne na zdjęciu znaki, to przepowiednia rychłego upadku wszelkiego zła tego świata, gdzie (+)=RIP: + U.S.A., + Canada, +N.A.T.O. ...

Dworzec Poznań Główny, pociąg nie wiem skąd, niestety. Skądś, gdzie frajer ginie...