Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oświadczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oświadczenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2013

Permanentna inwigilacja

Wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. Nic nie jest prywatne.
Widzę Was.
Szczecin, Milczańska, widok z wiaduktu kolejowego / foto moje

czwartek, 27 czerwca 2013

Kontrowersje wokół hobbita

Szczecin ma aktualnie całe dwa (metry) deptaki. Dziwnym zbiegiem okoliczności, każdy deptak ma własną opinię na temat hobbita imieniem Frodo.
Tu możecie sprawdzić, co o tej kontrowersyjnej postaci sądził Deptak Bogusława, poniżej przedstawiam zaś pozytywna opinię najbardziej żulerskiej przestrzeni koło "ekskluzywnej" "galerii handlowej", z jaką miałam wątpliwą przyjemność obcować, czyli ul. Kaszubskiej:

(A druga część "Hobbita" w reżyserii Petera Jacksona w kinach równo za pół roku - 27 grudnia!)

czwartek, 14 marca 2013

Dzień steka i loda


Równo miesiąc temu wyznawaliśmy sobie miłość i różowe buziaczki. Co - jak wiadomo - jest dla bab i mięczaków. Prawdziwi twardziele mają swoją alternatywę dla Walentynek, obchodzony 14 marca Dzień Steka i Loda. Jako, że rucham-cie-miasto-moje nie pozostaje obojętne na żadne święto, mam też coś na tę właśnie doniosłą okazję!
Tarnobrzeg (zdjęcie wykonała i przysłała umpaloompa)

A żeby nikogo nie dyskryminować (bo i czemużby?) -  zbliżony (choć nie identyczny) przekaz dla płci bezlaskowej:
Poznań (zdjęcie popełniła i była łaskawa podesłać Magda L.)

Nawiasem mówiąc, kto do diaska finansował te nieprzekonujące szablony o alkoholu?

niedziela, 10 lutego 2013

Polowanie na Mykerinosa

Wczorajsze tajemnice Gdańska pozostają nierozwiązane. Duch Mykerinosa krąży po Trójmieście, grzechocząc kośćmi, przenikając myśli żywych... i rysunkowych.
Zdjęcie z Gdańska & przerażona i zasmucona  (utratą kości Mykerinosa? hmm?) twarz: Krik (love). Krik mówi, że "nic nie wie o tych kościach". Wierzymy na słowo.
Bonusowo zbliżenie na wyrazy uznania od wiernych fanów, zamieszczone na pracy artysty (jak już takie metody stosujemy, to ja bym się domalowała u Vincenta, z dużą ilością buziaczków):
Krótko mówiąc: miliony serduszek w stronę Krika za super robotę i milion znaków zapytania w stronę tajemnicy egipskiego władcy (podoba mi się wątek zrozpaczonych archeologów, wysnuty w komentarzach pod poprzednim postem).

sobota, 9 lutego 2013

Tajemniczy Gdańsk

14 stycznia 2013 dwie rzeczy wydarzyły się niemal jednocześnie (oczywiście, rzeczy wydarzających się niemal jednocześnie są miliony każdego dnia, ale nie wszystkie dotyczą ważkich kwestii ruchania miast).

Rzecz pierwsza: Magda przysłała mi maila z tym zdjęciem:


Gdańsk, Starówka, okolice ul. Długiej* (zdjęcie zrobiła i przysłała Magda L.).

Rzecz druga: Riennahera opublikowała na swoim blogu ten post .
Riennahera, tak naprawdę, była tego dnia pierwsza. Zanim zdążyłam ją zmolestować pytaniami lub chociaż podlinkować zdjęcie na facebooku, spłynął mail od Magdy. Abrakadabra.
Jeśli dobrze się przyjrzycie, zauważycie z pewnością, że zdjęcie od Magdy i zdjęcie Rienn pochodzą z dwóch różnych miejsc. Czyli: Gdańsk ma swojego mema. Frapuje mnie jego treść, bo nie znalazłam jak dotąd wyjaśnienia ani źródła. Oczywiście, sprawdziłam, kim był Mykerinos (starożytnym władcą egipskim w konkretnym nakryciu głowy), ale skąd wątek jego kości? Pierwsze podejrzenie, to "na pewno z jakiejś piosenki", tak samo jak w przypadku szczecińskiego "Karola nie ma w domu talerzy, bo dom talerzy, bo dom talerzy jest zamknięty" (o tym tekście i jego znaczeniu dla Szczecina piszę od dwóch miesięcy i nie mogę skończyć) - ale nie dokopałam się do niczego chociażby zbliżonego (do źródła Karoli też nie, a ponoć w tym przypadku to faktycznie piosenka). Liczę na Was, drodzy czytelnicy, królowe i królowie kontekstów, miejskich legend i tajemnic. Jaka jest geneza "mieli my kości Mykerinosa"?

*Poprawka od lepiej zorientowanych, niż turystka Magda i ja (która nie byłam w Gdańsku od piątego roku życia): Długa to jest Główne Miasto, a nie Stare Miasto (jest ono w okolicach Wielkiego Młyna i Ratusza Staromiejskiego), oraz Gdańsk nie ma Starówki. W imieniu autorki zdjęcia i swoim przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni ignoranckim opisem.

wtorek, 20 listopada 2012

o tym, co miało być - i dlaczego nie wyszło

Miał być manifest, wielki chlust uzewnętrznienia, opowieść o tym, że jest źle, a bywa jeszcze gorzej. Miało być o frustracjach, o powodach, o okropieństwach tego świata. Jednak coś się stało, coś nie wyszło, coś przerwało ten uwalniający, oczyszczający proces:
Szczecin, os. Kaliny // foto: madam z.

Co zaszło? Co przeszkodziło artyście w wyrażaniu uczuć? Czy ktoś mu przerwał, spłoszył go, zagrał na drżących strunach jego skołatanych nerwów? Czy otumaniająca bezradność w obliczu wkurwienia pozbawiła go sił? Prawdę znają, zapewne, jedynie nieliczni, jednakże wyrywając się z depresyjnych odmętów listopadowego mroku rucham-cie-miasto sięga ku rozwiązaniom realistycznym i przyziemnym i obstawia:
Szczecin, ul. Parkowa // foto: madam z.

środa, 11 kwietnia 2012

Dziadu z lasu przedstawia: rucham was miasta

Dziadu słynie z tego, że jest z lasu, a poza tym to spoko gościu i podesłał mi ostatnio parę zdjęć fajnych rzeczy. Pozwoliłam sobie pokręcić przy kontrastach i innych takich, żeby lepiej widoczne były treści, mam nadzieję, że autor nie strzeli za to foszka.
Zaczęło się od zdjęcia z dworca w Tłuszczu:
LUBIĘ PLACKI HUJWDUPEPOLICJI. Wspaniałe połączenie sympatii i antypatii, w dodatku przywodzące na myśl inne wyznanie kulinarne (patrz zdjęcie 2).
W pakiecie mailowym od Dziada znalazła się jeszcze dokumentacja zachęty do czynów nieobyczajnych na rogu Stawki i Karmelickiej w Warszawie,
oraz informacja o tym, kim konkretnie jest Allach (oryginał na Dworcu Centralnym w stolicy Polski)
.

środa, 4 kwietnia 2012

pięciolatek

Dzisiaj blogasek kończy pięć lat. Z tej okazji ujawniamy jego marzenia i- przy okazji zdjęcia z okolicznościowym torcikiem- ujawniamy niespodziewane intencje. Marzenia na Świerszczowej w Szczecinie- blogasek chciałby podrosnąć (albo dożyć szlachetnego wieku).
A z uroczystej okazji torcik:

Zdjęcie z przejścia podziemnego na Wyzwolenia w Szczecinie, intencje jak najbardziej, razem z drugim blogaskiem chętnie preparujemy pokarmy (choć raczej rzadko publicznie). Sto lat trwania rucham cię miasto moje! (Życzy blogaskowi autorka)

czwartek, 22 marca 2012

z archiwum maila III: "Olsztyn co prawda nie jest Nowym Jorkiem"

To chyba rekord- PhunckY przysłał mi dwa maile ze zdjęciami z Olsztyna w połowie 2008 roku. O ile nie mam jakiejś ogromnej dziury w pamięci, która by połknęła fakt publikacji- z pewnością mam w pamięci dziurę, która połknęła istnienie tego materiału. Co jest grzechem o tyle, że materiał jest naprawdę bombowy! Załączam część oryginalnych opisów autora zdjęć.
"rucham miasto moje. doslownie albo deliberacja nt. meandrow zycia plciowego" - Olsztyn, centrum, ulica Mrongowiusza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jamajska milosc" - Olsztyn, na Zakladzie Fryzjerskim przy ulicy Mickiewicza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jest tanio" - Olsztyn, ulica Mickiewicza"
""Sprzedam kobiete" - kobieta znaleziona na ulicy Glowackiego" (pozwoliłam sobie poedytować fotografię w celu uwydatnienia ogłoszenia, nie wiem, czy się udało- m.z.)
"Przod: drogowskaz, tyl: kotku kocham cie wybacz" - rondo Bema; to jest zabawne zdjecie, albowiem tamten rejon Olsztyna jest dosc szemrany, a tu nagle milosc i empatia" (empatia jak empatia- co do miłości, podobno trafia nawet w największych twardzieli i buraków, więc czemu nie- m.z.)
""Urodzeni by walczyc/Urodziny Zbyszka Kowalczyka" - ulica Zolnierska" (w tym jestem ab-so-lu-tnie zakochana, interakcja jest wspaniała, uwielbiam ludzkość za to, że niektórym elementom się chce, że mają w głowie taką błyskotliwą reakcję i jej nie olewają, jak na przedostatniej focie tu.-m.z.)

niedziela, 18 marca 2012

z archiwum maila cz. I

Bez zbędnych wstępów- pierwsza partia pokrytych kurzykiem zdjęć, które nadesłaliście blogaskowi Wy, droga świadomości zbiorowa zwana Odbiorcami. Dziękuję i jak zawsze przepraszam za kieszenie miesiącami (latami!) na dysku.
Kraków, ulica niezidentyfikowana. Do zdjęcia tego sugestywnego prikazu przyznaje się tandem pt. Marta and Handzlor. edycja: HujeNaMurach donosi (donoszą?), że zdjęcie pochodzi z ul. Władysława Syrokomli.
Szczecin, Dąbie- dworzec. Foto wrzuciła na fb, a następnie- dzielnie znosząc moje gwiazdorzenie- podesłała również na maila Ania K. Tekst brzmi jak coś z "Mistrza i Małgorzaty", ale chyba nie jest, co prowadzi do refleksji- czy Woland z kolegami odwiedzili może Szczecin?
Szczecin, pl. Mickiewicza (w odróżnieniu od ul. Mickiewicza znajdujący się w innej części miasta). Nad zapewnieniem o możliwym lepszym świecie- miłość do gryzoni. Zdjęcie od Ani K.
yyy biała magia? Szczecin, Milczańska, "idąc w stronę Mieszka I po lewej przed wiaduktem". Autorem zdjęć jest blokers - szyderca mgr Notodobra.
Odpowiedź brzmi: żeby się przemieszczać. Czy coś. Pociąg relacji nieznanej, zdjęcie od Riota.
Lekko spóźniony, bo Walentynki już były, szablon z Katowic podesłany przez Montera z naPolic nie Polic, tylko Szczecina. Zauważyliście, że chuj nie jest prawdziwym ulicznym chujem, dopóki się go nie napisze przez samo H? Są pewne zasady, których trzymać się trzeba, ta jest jedną z nich. I huj.
Drugi katowicki szablon od Montera. Jako osobę kompulsywnie sprawdzającą Facebooka (też to macie? nic nowego na tablicy, pora zająć się czymś innym- wyłączyć kartę, włączyć nową, wcisnąć "f", kurwacojarobię?) intryguje mnie, czy logotyp jest częścią żabiego szablonu, a jeżeli tak, to dlaczego właściwie i czy to znaczy, że jesteśmy dobrowolnymi więźniami piegowatego chudzielca z żydowskim pochodzeniem? Czy ta żaba z szablonu ma tego świadomość i w związku z tym bardzo sarkastycznie, "with love" podsuwa mi Facebooka do kliknięcia na ścianie? Do zobaczenia na fanpejdżu.

wtorek, 14 lutego 2012

Idzie miłość

Z okazji Walentynek mogłabym zasypać Was dziesiątkami zdjęć wyskrobanych, wymazanych na ścianach prostych wyznań kto kogo. Ale nie chcę nudzić. W związku z czym dwa wyznania szczególne. Jedno frapujące ze względu na konstrukcję, drugie strasznie ładne ze względu na treść.
Szczecin, Niedziałkowskiego- obraz frapujący. Zawsze, ale to zawsze, kiedy go widzę lub o nim pomyślę, nie mogę przestać rozważać. Czy ktoś kocha Ewelinę o nazwisku Szwarc, czy jednak ktoś, na kogo wołają Szwarc kocha Ewelinę o nieznanym nazwisku?

Szczecin, Szpitalna/Połabska- napis na zewnętrznym murze szpitala. I chyba ze względu na lokalizację mnie poruszył, dodałam sobie od razu jakąś niedorzeczną historię o tym, że jedno w szpitalu, a drugie na zewnątrz i tęsknią. Wszystko bardzo ładnie, ale nie miałoby sensu, bo połówka ze szpitala nie mogłaby zobaczyć pocieszającego wyznania połówki z zewnątrz. Takie tam.

A wszystkim fanom, blogasek postanowił podarować kartkę walentynkową. Blogasek Was kocha, wszystkich!
KLIK na obrazek by powiększyć. edit: głupi blogger zepsuł kartkę, zapomniałam, że tną jakość gdzie mogą... smuteczek. walentynka jest zrobiona z dotychczas opublikowanych foć. no.

niedziela, 8 stycznia 2012

polityka, kościół, in vitro i antykoncepcja

(Szczecin, Kolumba/Zapadła- wiadukt)

PONIEWAŻ:

(Szczecin, pamięć znów mnie zawodzi, Park Kasprowicza???)

czas apokalipsy

(Szczecin, Park Kasprowicza)

Bo ja zaczęłam rok wkurwem, czytając prasę, w związku z czym, dla zdrowia psychicznego:
(Szczecin, kompletnie zapomniałam gdzie; obstawiałam 5 lipca, ale otoczenie się nie zgadza, więc może to była Królowa Jadwiga?)
oraz miesiącami rozkminiany komentarz polityczny (?)
(Szczecin, Powstańców Wielkopolskich/Mieszka I)

niedziela, 9 października 2011

na wszystkie świętości!

i nadszedł ten dzień, gdy spłynęła na mnie łaska ducha świętego, czy inne licho i ujrzałam na ścianie obraz przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem, a mąż stwierdził, że mnie pogrzało, on nic takiego nie widzi.
Szczecin, Mazurska. szukajcie, a znajdziecie.

nie ściemniam, naprawdę- spojrzałam w górę i zobaczyłam w tych białych plamach święty obrazek, nic nie poradzę. i możecie sobie myśleć, że jestem nienormalna, możecie nawet powiedzieć mi to w twarz, ale Tolkien jest na tak, i mam na to dowody:
Szczecin, Kuśnierska.

a poza tym jebać Sosnowiec
Szczecin, Pocztowa albo Tarczyńskiego, nie pomnę

środa, 21 września 2011

pozbywam się gości

tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.

a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin: