Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2015

Rzeczy najważniejsze

Chciałam na potrzeby tego wpisu wrzucić jakiś cwany cytat o tęsknocie, ale lawina wypisów ze "Zmierzchu" w wynikach wyszukiwania sprawiła, że umarłam trochę w środku i zaniechałam pomysłu. Nie chcę rozsiewać wirusa. Będzie więc obrazek - o priorytetach i o tym, za czym się tęskni. Tu się nie ma co wstydzić, to są normalne, ludzkie sprawy.


Zdjęcie dostałam od Agaty, którą znam głównie z tego, że smaruje i umie pisać o żelach pod prysznic jak o najciekawszej sprawie na świecie.

Warszawa, ul. Warchałowskiego // foto: Agata
A ty, za jakim organem byłego współzwiązkowca płci obojętnej tęsknisz?

P.S,: Istnieje teza, że dwie dolne linijki są złośliwym dopiskiem jakiegoś cynika, a autor oryginału miał szczere intencje.

niedziela, 26 października 2014

Pszepani, a on powiedział brzydkie słowo!

Kult falliczny w Polsce ma się dobrze. Wizerunek męskiego członka w stanie wzwodu symbolizuje płodność i ogólnie pojętą potęgę twórczą. Czego jak czego, ale potęgi twórczej nam nie brakuje, prawda?

Jak, być może, domyśliliście się po wstępie, bohaterem dzisiejszego odcinka są tryskacze.

Szczecin, ul. Chmielewskiego (foto moje).


Jednym z najbardziej imponujących ściennych tryskaczy, jakie spotkałam na swej drodze w czasie, kiedy nie było mnie tu, jest ten:

Warszawa, losowy filar przy losowej knajpie (foto moje)



Jednakże temu również nic nie brakuje i patrząc na niego wierzę, iż bogowie płodności zadbają o nasz przyrost naturalny:


Szczecin, okolice Niemierzyńskiej (foto moje)


Na poniższym obrazku atrybuty twórczego potencjału przypisano - jakże słusznie - wizerunkowi tancerki.

Warszawa, losowy plakat w losowej knajpie (foto moje)



Czasem zdarza się też tak, że bogowie chodzą między nami po ziemi. Szczęśliwcy, którzy spotkają takiego boga płodności na swej drodze, pragnąc podzielić się swoją wiedzą, zostawiają zaszyfrowane wiadomości:


Szczecin, okolice os. Kaliny (foto moje)


Szczecin ? (foto moje)

Jak mówią naukowe analizy, niekiedy modlitwą o płodność tak ludzką, jak i rolniczą, otacza się całe wsie. Z takim właśnie zjawiskiem mamy do czynienia poniżej:

Karwin (City) (foto moje)


Czy werbalne symbole falliczne również służą kultowi bogów i modlitwie? Rozpatrzmy tę kwestię na poniższym przykładzie.

Szczecin, ul. Kaszubska (?) (foto moje)


Zastanówmy się przez chwilę, co przyświecało autorowi tego dzieła. Czy dopisując słowny symbol falliczny obok nazwy firmy, życzy tej firmie wielu lat świetności, płodności (ekonomicznej) i rozwoju twórczego potencjału (handlowego)? Niewykluczone! Jednakże nie wolno nam zapominać o przeciwnikach płodności, obmierzłych aborcjonistycznych bojówkach, pragnących swoją plugawą postawą pogrążyć naród. Więcej informacji o tym dlaczego takie dopiski mają negatywny wydźwięk tutaj (ach, łezka w oku, 2003 rok, złota era internetów).

Na zakończenie muszę zaznaczyć, że kult falliczny znany jest nie tylko, podkreślam, nie jedynie w polskiej kulturze. Ważnego tego faktu mogę Państwu dowieść prezentując fotografię wykonaną przez Czytelnika w odległych krainach za Odrą.


Ueckermünde (foto by Blakk)




A wy? Czy czcicie fallusa?

[Dzisiejszy post w całości dedykuję kolegom z chujowego bloga.]

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Przeklinianki

Zastanawiającym się nad słowotwórstwem z tytułu już  tłumaczę: "przeklinianki", to dziecinne przepychanki z udziałem wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe. Przekliniankę doskonale ilustruje poniższy obrazek, przedstawiające dwa ludki machające łapami, z których jeden używa brzydkiego wołacza:

 Warszawa, ul. Anielewicza/wypatrzył w tłumie, sfotografował i podzielił się: Dziadu z Lasu vel Człowiek - Panda

Otóż jest to bardzo brzydki zwyczaj. Młode damy i młodzi dżentelmeni powinni zawsze, wszędzie i  w każdej sytuacji stosować poniższą zasadę:

Kielce, ul. Zagnańska/ obserwacja i zdjęcie autorstwa rnlp

I szacunku się trzymajmy.

niedziela, 31 marca 2013

Wpis okolicznościowy: Wielkanoc

Było to w lipcu 2011 roku. Ekipa bloga Huje na murach spożywała akurat napoje wyskokowe pod stołecznym Mostem Świętokrzyskim, gdy WTEM! objawienie. Ukazał im się kurak, wyjaśniający - jak mogłoby się zdawać - odwieczną kwestię pierwszeństwa. I wszystko pewnie skończyłoby się dobrze, gdyby nie łaska Ducha Świętego (lub wpływ alkoholu na młode mózgi), która objawiła Hujom drugą, równoważną prawdę. Tym samym Huje wraz z resztą wszechświata wpadły w pętlę filozoficzno - teologiczną, którą niniejszym Wam z okazji Wielkanocy prezentuję:

Warszawa, Most Świętokrzyski (zafilozofował, obfocił i podesłał Hujowy blog)
I jeszcze, gwoli wyjaśnienia, oddaję głos autorowi: "jak chodzi o kolejność, to chronologicznie powinno być tak, że najpierw był kurczak. Serio, dopiero z kurczaka się wykluł pomysł, że Pan Jezus powinien to jednak zripostować. Także tego... Tako rzecze historia... Natomiast, jak chodzi o rozmieszczenie na murze, to kurczak był niżej".
Od siebie dodam tylko, że w powyższym sporze muszę zgodzić się z Jezusem - kuraki zaistniały wcześniej, jakoby.

niedziela, 11 listopada 2012

niedziela na Gagarina

Niedzielne poranki bywają ciężkie, z resztą, całe rzesze obywateli szczerze nie znoszą niedziel jako takich. A niesłusznie, niesłusznie, bo tylko w niedziele warszawska ul. Gagarina ma dla nieszczęsnych coś dobrego:
Zaintrygowana pytałam autora zdjęcia, Michała, o jaką ulgę chodzi, finansową na kebab, czy psychiczną ogólną. Odpowiedź brzmi: "w tych okolicach to zniżka na kebaba = ulga psychiczna" i ma to sens.

czwartek, 18 października 2012

gościnny zwierzyniec

Narobiło się. Zaległości. Skrzynki mailowa i facebookowa zaczęły się przepełniać, zdjęcia w folderze gościnnym zerkać z wyrzutem... Otóż owszem - zerkać miały czym, bo nazbierało się motywów zwierzęcych.
W maju hołubiliśmy wspólnie koty, czworonogi pojawiły się na blogu również podczas konfrontacji Szczecina z Pragą, a Kraków namawial do czczenia kozłów. Były też inne zwierzęta, zaczynam robić odpowiednie tagi do postów, więc jak ktoś jest ciekaw lub nie wierzy, to zapraszam na prawo.
Tymczasem goście. Serię gościnnej zoofilii zaczął Blakk podsyłając zdjęcie, które powinnam była zrobić lata temu - żaby ze szczecińskiego Pogodna:

Dziadu dostarczył bardzo skomplikowaną konstrukcję, łączącą wkurzone ryby z psami (a także policją, Legią Warszawa i seksem analnym):
(Warszawa, ul. Anielewicza).

A teraz przerwa audiowizualna...
...i WTEM! Przenosimy się na Zagnańską w Kielcach, gdzie "w deszczu i upale rozrabiamy dalej, sto protestów i zażaleń ściga nas"...
...czyli bombowy Top Cat ucieka przed policją (która to policja nie zmieściła się na focie podesłanej przez tajemniczego rnlp).
Jeżeli macie koty, które lubią biegać, pamiętajcie o regularnym karmieniu, bo inaczej mogą skończyć jak przycmentarny sierściuch z Warszawy, od pasqda:

środa, 11 kwietnia 2012

Dziadu z lasu przedstawia: rucham was miasta

Dziadu słynie z tego, że jest z lasu, a poza tym to spoko gościu i podesłał mi ostatnio parę zdjęć fajnych rzeczy. Pozwoliłam sobie pokręcić przy kontrastach i innych takich, żeby lepiej widoczne były treści, mam nadzieję, że autor nie strzeli za to foszka.
Zaczęło się od zdjęcia z dworca w Tłuszczu:
LUBIĘ PLACKI HUJWDUPEPOLICJI. Wspaniałe połączenie sympatii i antypatii, w dodatku przywodzące na myśl inne wyznanie kulinarne (patrz zdjęcie 2).
W pakiecie mailowym od Dziada znalazła się jeszcze dokumentacja zachęty do czynów nieobyczajnych na rogu Stawki i Karmelickiej w Warszawie,
oraz informacja o tym, kim konkretnie jest Allach (oryginał na Dworcu Centralnym w stolicy Polski)
.

poniedziałek, 7 lutego 2011

reinforsmencje

W moim skromnym świecie trwa nadal kryzys ekonomiczno-technologiczny, czyli że mój komputer nie żyje, w związku z czym cierpię na różne dolegliwości, a główną jest niewygoda twórcza. Przekonywanie cudzych komputerów do własnych nośników zdjęć bywa ciężkie. Na szczęście silna grupa wsparcia czuwa i podrzuca mi smakowite losowe kąski. Ja zaś korzystając z chwili nieuwagi konkubenta przejmuję komputer osobisty imieniem Harry, taguję focie na fio-le-to-wa-wo i wrzucam. Smacznego.
powyższą fotkę znalazłam pewnego dnia na mailu, opatrzoną treścią jak następuje: "wybacz chaszcze w pierwszym planie, ale były bardziej kolczaste, niż wyglądają, a z bliższa nie objąłbym całości". Salaski, szanowny autorze fotografii, jak najbardziej wybaczam. Wspominałam już, że kolczastość krzaków wywołuje u mnie dysonans, gdyż zgodnie z sugestią tekstową powinny być buki, jednak bezgłowe kurczę wszystko mi rekompensuje. Wesoły przejaw religijnej abstrakcji mieszka w Katowicach, na rogu "Reymonta i Janusza Ligonia, tj. przy Urzędzie Wojewódzkim". Wierzę na słowo.
Pasqd, jako moje zmyślone rodzeństwo, nigdy mnie nie zawiódł (chociaż, ten torcik wedlowski....?). Tym razem uczynił któryś z szarych dni lepszym, przesyłając mi warszawską potyrałkę pasującą do każdej sytuacji. A wygapił był ponoć na Nowym Świecie.

Nawet dobrze się złożyło, że blutufy się nie zsynchronizowały, bo pewnie kisiłabym te fotki na telefonie przez pół roku. Tymczasem dzięki uprzejmości niejakiego Zuckerberga miałam zaszczyt pobrać w wysokiej rozdzielczości pouczające co ino, które strzelił Fil Fallus na "to jest ta droga z Gocławia ku Policom" czyli ulicy człowieka o wielu członach: Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. A pzynajmniej tak twierdzą pewne szemrane osobistości.
Negocjuję obecnie kolejne gościnne występy, w tym szacownego szczecińskiego artysty-malarza. Kiszę też trochę towaru na swojej mikro SD karcie. Tymczasem, dopóki bożek złotówek nei ześle mi dwóch stówek na naprawę laptopa, zapraszam na żydowskiego fanpejdża.

czwartek, 13 stycznia 2011

stacja 18: laptop zdycha po raz trzeci=goście, goście

mój ukochany różowawy puścił smród spalenizny z gniazda zasilacza, w związku z czym folder z fotkami stał się nieosiągalny. sytuację niespodziewanie ratuje Marcin vel Broda zdjęciem z ul. Stawki z Warszawy:

wrzut ów ma wszystko, co kocham: dialog społeczny na ścianie i pozornie pospolite obelgi podkręcone o uroczy akcent zdrobnień. gracias, Broda!

czwartek, 25 września 2008

uuuuuuuUUUUUU

po wielu perypetiach powracam do was, mili moi.
dziękuję serdeczniaście wszystkim, którzy zasyłali piękne fotografie na mojego maila, w tej chwili szystek jest już na komputerku i będzie sukcesywnie dorzucane. na pierwszy ogień (bo najupierdliwiej się dopominał) idzie du... znaczysię mauryc, znany warszawski prawie socjolog z owsiakową chrypką i uroczymi dołeczkami w policzkach.
dobre rady na ul. Baczyńskiego w stolycy
tak! bezczelny!
Warszawa, zejście ze starówki na Solidarności (tak mauryc twierdzi)

wtorek, 29 lipca 2008

słodkości od roberta k.

pasqd fotki na bloga przysłał w pogoni za sławą. wszystkie pochodzą z Warszawy, z tego co mi wiadomo. Fotki łaskawie przyjmujemy ;) [jajebie, naprawdę już ponad miesiąc temu je dostałam??]
to bardziej na Faces In Places, ale skoro licencję dostalam ja, to trudno ;> a slawa byla na wyciągnięcie ręki, pasqd.


<3

Wielki Przedwieczny pyrga macką pana kwadrata

a firmowy komputer (czyt. biedna maszyna mojego brata) powiedzial mi dzis, ze:

niech każden jeden zostanie zmieniony.