Wszyscy to znacie: kibice drużyny z miasta X trzyma sztamę z kibicami drużyny miasta Y, obie grupy zgodnie nienawidzą miasta Z. Od święta, kiedy "skonfliktowane" drużyny grają mecz przeciwko sobie, nad miastem krąży policyjny helikopter. Na co dzień kibice uzewnętrzniają swoje sympatie i antypatie na min. murach.
Jakiś czas temu po sieci zaczęły krążyć zdjęcia z Łodzi, która z jakiegoś powodu utrzymuje dwie skonfliktowane ze sobą drużyny piłkarskie. Coś się zmieniło. Miejsce wulgarnych i często antysemickich wrzutów (które z łodzi dotarły nawet do Choszczna)) zajęły długie i nierzadko skomplikowane tyrady rodem z podstawówki. I tak, jak początkowo była ta (podobno) akcja jednej osoby, tak rzecz się przyjęła, rozprzestrzeniła i wywołuje (w końcu!) pozytywne emocje.
Solidny zbiór łódzkiej "wojny" znajdziecie na tumblr Futbol Faktory po łódzku (dzieje się też u nich na Facebooku). U mnie dzisiaj dowód na to, że internet, to potęga i może jakośtam wpływać na ludzkie zachowania. Zamiast standardowego "Arka to stara kurwa" zastałam wczoraj to:
Szczecin, ul.Krakusa (Nie mam pewności, co do widniejącego nieco niżej "PIS JOŁ". Chodzi o fonetyczny zapis "peace", czy młodzi hiphopowcy są za Prawem i Sprawiedliwością?)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kibice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kibice. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 października 2012
czwartek, 18 października 2012
gościnny zwierzyniec
Narobiło się. Zaległości. Skrzynki mailowa i facebookowa zaczęły się przepełniać, zdjęcia w folderze gościnnym zerkać z wyrzutem... Otóż owszem - zerkać miały czym, bo nazbierało się motywów zwierzęcych.
W maju hołubiliśmy wspólnie koty, czworonogi pojawiły się na blogu również podczas konfrontacji Szczecina z Pragą, a Kraków namawial do czczenia kozłów. Były też inne zwierzęta, zaczynam robić odpowiednie tagi do postów, więc jak ktoś jest ciekaw lub nie wierzy, to zapraszam na prawo.
Tymczasem goście. Serię gościnnej zoofilii zaczął Blakk podsyłając zdjęcie, które powinnam była zrobić lata temu - żaby ze szczecińskiego Pogodna:
Dziadu dostarczył bardzo skomplikowaną konstrukcję, łączącą wkurzone ryby z psami (a także policją, Legią Warszawa i seksem analnym):
(Warszawa, ul. Anielewicza).
A teraz przerwa audiowizualna...
...i WTEM! Przenosimy się na Zagnańską w Kielcach, gdzie "w deszczu i upale rozrabiamy dalej, sto protestów i zażaleń ściga nas"...
...czyli bombowy Top Cat ucieka przed policją (która to policja nie zmieściła się na focie podesłanej przez tajemniczego rnlp).
Jeżeli macie koty, które lubią biegać, pamiętajcie o regularnym karmieniu, bo inaczej mogą skończyć jak przycmentarny sierściuch z Warszawy, od pasqda:
W maju hołubiliśmy wspólnie koty, czworonogi pojawiły się na blogu również podczas konfrontacji Szczecina z Pragą, a Kraków namawial do czczenia kozłów. Były też inne zwierzęta, zaczynam robić odpowiednie tagi do postów, więc jak ktoś jest ciekaw lub nie wierzy, to zapraszam na prawo.
Tymczasem goście. Serię gościnnej zoofilii zaczął Blakk podsyłając zdjęcie, które powinnam była zrobić lata temu - żaby ze szczecińskiego Pogodna:
Dziadu dostarczył bardzo skomplikowaną konstrukcję, łączącą wkurzone ryby z psami (a także policją, Legią Warszawa i seksem analnym):
(Warszawa, ul. Anielewicza).
A teraz przerwa audiowizualna...
...czyli bombowy Top Cat ucieka przed policją (która to policja nie zmieściła się na focie podesłanej przez tajemniczego rnlp).
Jeżeli macie koty, które lubią biegać, pamiętajcie o regularnym karmieniu, bo inaczej mogą skończyć jak przycmentarny sierściuch z Warszawy, od pasqda:
środa, 21 września 2011
pozbywam się gości
tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.
a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.
a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:
sobota, 14 maja 2011
owocna podróż
byłam kiedyś na urlopie i przywiozłam zdobycze z odległych krain (nie bardzo odległych). oto relacja z podróży.
w pierwszej kolejności udaliśmy się do Ińska poobcować z naturą i odpocząć od drących nam pod szczecińskim oknem mordy matołów. udało się. w Ińsku odnotowałam dość znaczący odsetek znudzonej młodzieży, która popełniła to:
(nie do końca rozumiem, czy lokalni stróże prawa czuwali i nie udało się zrobić sensownego napisu? mam pamiętać z kąd- skądkurwa!- jestem, czy że jestem?)
to bardzo ładna myśl (podejrzewałam nawet, że jest cytatem z jakiś hopsiupów albo współczesnego polskiego rege, ale computer says nooo). na przykład pobicie złodzieja w celu odzyskania skradzionej przezeń staruszcze torebki może się okazać niezgodne z prawem. więc uważajcie.
uwaga, kluczowa informacja do poniższego zdjęcia: napis umiejscowiony na koszu na śmieci!
ha. ha ha. ha ha ha. yyyy...
wszystkie trzy na ulicy Przybrzeżnej w Ińsku.
z Ińska udaliśmy się na przesiadkę do Choszczna, gdzie w skwierczącym upale musiałam sfotografować dworcowe arcydzieła.
ja wiem, antysemityzm nie jest najfajniejszą rzeczą na świecie, ale jak ja mam się nie śmiać z tak radosnego słowotwórstwa?
stosunek choszcznian (?) do Widzewa wydaje mi się być mocno ambiwalentny. bo z jednej strony Żydzew, a z drugiej:
jak czerwony...
...jest Widzew...
...czerwone jest Choszczno! Jeżeli to nie wyraz miłości, to nie wiem, co nim jest.
Choszczno było nam potrzebne, żeby dotrzeć do Poznania, a tam przewodził mi motyw gwiezdnowojenny. najpierw na pętli na os. Lecha:

później na Strzeleckiej
krótka uwaga do tego zdjęcia- uważam, że sfotografowany napis jest prze-u-ro-czy. jak jedni mażą na ścianach nazwy swoich ulubionych zespołów, albo że Kasia kocha Bartka, tak tutaj jakiś fan Lego Star Wars (sama jestem fanką właściwie wszystkich legogier) wyszurał kredą nazwę swojej lubionej gry, lepiej: swojego ulubionego wydania łączącego dwie ulubione gry! bez błędów ortograficznych!
ostatnie zdjęcia popełniłam na znanym już z wcześniejszych wpisów (pamiętacie Spermopija?) przystanku Pestki- na Szymanowskiego.
MAGISTER BLOKERS?! nie mam żadnych pytań.
"pizgać" to jest takie smaczne słowo.
a żeby nie było, że wrzucam same obleśne męty polskich ulic, bardzo ładny szablon z Choszczna:
w pierwszej kolejności udaliśmy się do Ińska poobcować z naturą i odpocząć od drących nam pod szczecińskim oknem mordy matołów. udało się. w Ińsku odnotowałam dość znaczący odsetek znudzonej młodzieży, która popełniła to:
(nie do końca rozumiem, czy lokalni stróże prawa czuwali i nie udało się zrobić sensownego napisu? mam pamiętać z kąd- skądkurwa!- jestem, czy że jestem?)
to bardzo ładna myśl (podejrzewałam nawet, że jest cytatem z jakiś hopsiupów albo współczesnego polskiego rege, ale computer says nooo). na przykład pobicie złodzieja w celu odzyskania skradzionej przezeń staruszcze torebki może się okazać niezgodne z prawem. więc uważajcie.uwaga, kluczowa informacja do poniższego zdjęcia: napis umiejscowiony na koszu na śmieci!
ha. ha ha. ha ha ha. yyyy...wszystkie trzy na ulicy Przybrzeżnej w Ińsku.
z Ińska udaliśmy się na przesiadkę do Choszczna, gdzie w skwierczącym upale musiałam sfotografować dworcowe arcydzieła.
ja wiem, antysemityzm nie jest najfajniejszą rzeczą na świecie, ale jak ja mam się nie śmiać z tak radosnego słowotwórstwa?stosunek choszcznian (?) do Widzewa wydaje mi się być mocno ambiwalentny. bo z jednej strony Żydzew, a z drugiej:
jak czerwony...
...jest Widzew...
...czerwone jest Choszczno! Jeżeli to nie wyraz miłości, to nie wiem, co nim jest.Choszczno było nam potrzebne, żeby dotrzeć do Poznania, a tam przewodził mi motyw gwiezdnowojenny. najpierw na pętli na os. Lecha:

później na Strzeleckiej
krótka uwaga do tego zdjęcia- uważam, że sfotografowany napis jest prze-u-ro-czy. jak jedni mażą na ścianach nazwy swoich ulubionych zespołów, albo że Kasia kocha Bartka, tak tutaj jakiś fan Lego Star Wars (sama jestem fanką właściwie wszystkich legogier) wyszurał kredą nazwę swojej lubionej gry, lepiej: swojego ulubionego wydania łączącego dwie ulubione gry! bez błędów ortograficznych!ostatnie zdjęcia popełniłam na znanym już z wcześniejszych wpisów (pamiętacie Spermopija?) przystanku Pestki- na Szymanowskiego.
MAGISTER BLOKERS?! nie mam żadnych pytań.
"pizgać" to jest takie smaczne słowo.a żeby nie było, że wrzucam same obleśne męty polskich ulic, bardzo ładny szablon z Choszczna:
sobota, 16 kwietnia 2011
starszny wstyd
słuchajcie, słowo na dzisiejszy wieczór, to "burdel". jak w: "burdel na dysku" lub "burdel w głowie". zajrzałam właśnie do jednego z losowo zatytułowanych folderów i znalazłam foty wysyłane mi do publikacji. na przykład z 2008 roku. gratulacje, autorko, jesteś oficjalnie niepełnosprawna umysłowo. way to go.
więc foty od mustakuu z czerwca 2008. przezacny materiał, broni się sam:
Szczecin, okolice Porto Grande, czyli ul. Jana z Kolna, pewnie już nieistniejące.
j.w.
Szczecin, okolice Różanki w Parku Kasprowicza (tunel, jakoby, od wieków tam nie byłam, wstyd i hańba)
idąc za ciosem przejrzałam maila i stwierdziłam, że nie ma się co pierdolić, trzeba wrzucać- póki mam siły- również ostatnie reinforsmencje. salaski jakimś trafem ponownie nawiązuje do jednego z głównych świąt katolickich, tym razem Wielkanoc:
autor zdjęcia informuje, że: "rzecz widnieje na murze okalającym kościół i zespół katolickich szkół ogólnokształcących w Sosnowcu, na Pogoni". zawsze trochę bałam się Ślązaków...
edit: od dziś do fobii etnicznych dochodzi lęk przed Zagłębczanami Dąbrowskimi.
przy okazji obcych narodowości nie można pominąć strasznie fajnego materiału z Serbii, który podesłała natalandic:
dworzec w Nowym Sadzie
j.w.
Nowy Sad
Belgrad. pozwolę sobie zacytować natalandic: "to zdjęcie z najbardziej psychodelicznego ogródka, jaki widziałam, bo oprócz tego wiszącego konika morskiego, w ziemię wbite były te takie plastikowe zabawkowe kręgle i inne ciekawostki rodem z gotyckiej Alicji w krainie czarów". podróże kształcą jak cholera.
kolejne dwa zdjęcia są od Seweryna, pochodzą z 2008 roku i jestem pewna, że jeden z napisów już nie istnieje, więc wiecie, podróż sentymentalna:
Szczecin filar pod Trasą Zamkową. roku pańskiego 2008, bo aktualnie są tam inne rzeczy już (a może ja się, kurde, mylę jednak? ogranięcie to również mit).
co do lokalizacji tego osobistego wyznania nie jestem pewna, strzelałabym Trasę Zamkową albo osiedle Bukowe, więc rozstrzał jest spory raczej jednak.
na koniec największa hańba ze wszystkich zalegających na moim komputerze. fotka od mojego ulubionego informatyka-sekretarki. zapisana na dysku we wrześniu 2008. GDR!u. ja nie mam pojęcia. gdzie. ty. to. znalazłeś!
pozostaje mi jedynie przeprosić za niewybaczalnie długą zwłokę z publikacją. brak mi słów na samą siebie, no.
więc foty od mustakuu z czerwca 2008. przezacny materiał, broni się sam:
Szczecin, okolice Porto Grande, czyli ul. Jana z Kolna, pewnie już nieistniejące.
j.w.
Szczecin, okolice Różanki w Parku Kasprowicza (tunel, jakoby, od wieków tam nie byłam, wstyd i hańba)idąc za ciosem przejrzałam maila i stwierdziłam, że nie ma się co pierdolić, trzeba wrzucać- póki mam siły- również ostatnie reinforsmencje. salaski jakimś trafem ponownie nawiązuje do jednego z głównych świąt katolickich, tym razem Wielkanoc:
autor zdjęcia informuje, że: "rzecz widnieje na murze okalającym kościół i zespół katolickich szkół ogólnokształcących w Sosnowcu, na Pogoni". zawsze trochę bałam się Ślązaków... edit: od dziś do fobii etnicznych dochodzi lęk przed Zagłębczanami Dąbrowskimi.
przy okazji obcych narodowości nie można pominąć strasznie fajnego materiału z Serbii, który podesłała natalandic:
kolejne dwa zdjęcia są od Seweryna, pochodzą z 2008 roku i jestem pewna, że jeden z napisów już nie istnieje, więc wiecie, podróż sentymentalna:
Szczecin filar pod Trasą Zamkową. roku pańskiego 2008, bo aktualnie są tam inne rzeczy już (a może ja się, kurde, mylę jednak? ogranięcie to również mit).
co do lokalizacji tego osobistego wyznania nie jestem pewna, strzelałabym Trasę Zamkową albo osiedle Bukowe, więc rozstrzał jest spory raczej jednak.na koniec największa hańba ze wszystkich zalegających na moim komputerze. fotka od mojego ulubionego informatyka-sekretarki. zapisana na dysku we wrześniu 2008. GDR!u. ja nie mam pojęcia. gdzie. ty. to. znalazłeś!
pozostaje mi jedynie przeprosić za niewybaczalnie długą zwłokę z publikacją. brak mi słów na samą siebie, no.
czwartek, 13 stycznia 2011
stacja 18: laptop zdycha po raz trzeci=goście, goście
mój ukochany różowawy puścił smród spalenizny z gniazda zasilacza, w związku z czym folder z fotkami stał się nieosiągalny. sytuację niespodziewanie ratuje Marcin vel Broda zdjęciem z ul. Stawki z Warszawy:

wrzut ów ma wszystko, co kocham: dialog społeczny na ścianie i pozornie pospolite obelgi podkręcone o uroczy akcent zdrobnień. gracias, Broda!

wrzut ów ma wszystko, co kocham: dialog społeczny na ścianie i pozornie pospolite obelgi podkręcone o uroczy akcent zdrobnień. gracias, Broda!
niedziela, 12 września 2010
rucham cię, a miłością swoją mógłbym wypełnić cały świat
na koniec dzisiejszej niespodziewanej fali publikacji zostawiłam serię wisienek na torcie, cudowności, na których widok czasami trzeba po prostu spytać: "lolwut?"
to zdjęcie wymaga translacji, ze względu na swoją marną jakość. otóż sfotografowany obiekt głosi, iż, cytuję: RAJ=> CHUJ W DUPE POLICJI DROGRA DO RAJU-> koniec cytatu. proszę zwrócić uwagę, iż tajemnica drogi do raju nie została zdradzona. obiekt do obczajenia na rogu Piastów i Małkowskiego albo Bohaterów Getta Warszawskiego. którejś z tych dwóch. może ktoś odkryje tajemnicę.
ogólnie to moc i odjechany kiosek od dupy strony Kosynierów w Szczecinie
zagadka, której jak dotąd nie rozwikłałam, wychodzi na to, że jestem słaba w grach słownych. napis zaremontowany "na Agryfie", czyli róg Iwaszkiewicza i Dąbrowskiej, Szczecin. (czekam na propozycje rozwiązania!!!)

strefa wesołego podludka (chyba na Wyszyńskiego w którejś bramie po stronie katedry)
yyyyy, że osiedle przyjaźni nazistowsko-buddyjskiej, czy wtf? Pętla Słoneczne.
to. jest. chyba. najbardziej. odjechany. tekst. kibolski. jaki. widziałam. w życiu. poważnie. okolice Andrzejewskiego, Szczecin.
no spoko.
również pozdrawiam.
to zdjęcie wymaga translacji, ze względu na swoją marną jakość. otóż sfotografowany obiekt głosi, iż, cytuję: RAJ=> CHUJ W DUPE POLICJI DROGRA DO RAJU-> koniec cytatu. proszę zwrócić uwagę, iż tajemnica drogi do raju nie została zdradzona. obiekt do obczajenia na rogu Piastów i Małkowskiego albo Bohaterów Getta Warszawskiego. którejś z tych dwóch. może ktoś odkryje tajemnicę.
ogólnie to moc i odjechany kiosek od dupy strony Kosynierów w Szczecinie
zagadka, której jak dotąd nie rozwikłałam, wychodzi na to, że jestem słaba w grach słownych. napis zaremontowany "na Agryfie", czyli róg Iwaszkiewicza i Dąbrowskiej, Szczecin. (czekam na propozycje rozwiązania!!!)
strefa wesołego podludka (chyba na Wyszyńskiego w którejś bramie po stronie katedry)
yyyyy, że osiedle przyjaźni nazistowsko-buddyjskiej, czy wtf? Pętla Słoneczne.
to. jest. chyba. najbardziej. odjechany. tekst. kibolski. jaki. widziałam. w życiu. poważnie. okolice Andrzejewskiego, Szczecin.
no spoko.czwartek, 14 maja 2009
rozrzuty z komórki
czyli nie chce mi się cwaniaczyć i dobierać fot z folderka, więc wrzucam, co ostatnimi czasy uzbierało się w telefonie.
dziś. latarnia przy przejściu dla pieszych, Szczecin ul. Wawrzyniaka, na przeciwko VooDoo Clubu, tuz obok siedziby Gońca, jakby kto bardzo pragnął ujrzeć na własne oczy
Miłości do Lecha nie mierzymy w kilometrach. PKP Pamiątkowo na trasie Szczecin- Poznań. W celu zaobserwowania, polecam pociąg osobowy.
Nie kochaj, wystarczy, że zarabiasz. Śmietnik przy przejsciu dla pieszych obok Księgarni Zamkowej, Szczecin.
oraz, z pozdrowieniami dla Inzynierii Miejskiej:
Heino wklejony w niemieckim Marktkaufie krótko po akcji urodzinowej Vespy, fota cyknięta w zeszły weekend, czyli że wisi już parę miesięcy. Prenzlau, kawiarenka w centrum handlowym.
dziś. latarnia przy przejściu dla pieszych, Szczecin ul. Wawrzyniaka, na przeciwko VooDoo Clubu, tuz obok siedziby Gońca, jakby kto bardzo pragnął ujrzeć na własne oczy
Miłości do Lecha nie mierzymy w kilometrach. PKP Pamiątkowo na trasie Szczecin- Poznań. W celu zaobserwowania, polecam pociąg osobowy.
Nie kochaj, wystarczy, że zarabiasz. Śmietnik przy przejsciu dla pieszych obok Księgarni Zamkowej, Szczecin. oraz, z pozdrowieniami dla Inzynierii Miejskiej:

Heino wklejony w niemieckim Marktkaufie krótko po akcji urodzinowej Vespy, fota cyknięta w zeszły weekend, czyli że wisi już parę miesięcy. Prenzlau, kawiarenka w centrum handlowym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















