Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksywy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksywy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2013

Kocham cię, miasto moje

Należy to powiedzieć: z okazji Walentynek i bez okazji: kocham cię, miasto, kocham cię blogasku i kocham Was, którzy tu wchodzicie - bez względu na częstotliwość. Ulice powiedziały już wiele o miłości, ale ten temat nie umiera nigdy. Zamiast marudzić, że Walentynki są przereklamowane i komercyjne, sprzedajcie miłosne wyznanie komuś bliskiemu: rodzicom, rodzeństwu, dziadkom, zwierzątku domowemu, pierdolniętym przyjaciołom - na bank macie takiego kogoś, tak jak Knedlik ma Kluskę.
Szczecin, Przestrzenna (zdjęcie przysłał Szelest wieki temu)

Miłość w tym roku jest bardzo gastronomiczna:
Szczecin, tyły Społemu na Reymonta (zdjęcie moje)

Jeżeli - smutnym zrządzeniem losu - w Waszych życiach brakuje realnych obiektów miłych emocji, możecie wyznać uczucia bytowi ulotnemu:
Goleniów (foto od Adama, co pił piwo w Szmacie i mailował)
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

piątek, 25 maja 2012

klęska urodzaju

czasem jest tak, że dopada nas klęska urodzaju i nie wiadomo, co ze sobą właściwie zrobić. na przykład- mam coś koło półsetki zdjęć do opublikowania na blogu i mnie przytłoczyło. albo zobaczyłam tę ścianę i nie wiedziałam, gdzie oczy podziać i na czym centrować kadr. spośród tagów i prografów w pierwszej kolejności wyłowiłam ochrzczoną pierś (niektórzy chrzczą penisy, widać piersiom również się przytrafia, nie wiem, nie stosuję, nie znam się), by po chwili dać się porwać romantycznemu, bilingwistycznemu wyznaniu uczuć. ja love you także, kimkolwiek byś nie był, słodki poligloto. :*~
Szczecin, no bo gdzieżby? Os. Kaliny, okolice boiska, za Syriuszem.

sobota, 14 maja 2011

owocna podróż

byłam kiedyś na urlopie i przywiozłam zdobycze z odległych krain (nie bardzo odległych). oto relacja z podróży.

w pierwszej kolejności udaliśmy się do Ińska poobcować z naturą i odpocząć od drących nam pod szczecińskim oknem mordy matołów. udało się. w Ińsku odnotowałam dość znaczący odsetek znudzonej młodzieży, która popełniła to:
(nie do końca rozumiem, czy lokalni stróże prawa czuwali i nie udało się zrobić sensownego napisu? mam pamiętać z kąd- skądkurwa!- jestem, czy że jestem?)
to bardzo ładna myśl (podejrzewałam nawet, że jest cytatem z jakiś hopsiupów albo współczesnego polskiego rege, ale computer says nooo). na przykład pobicie złodzieja w celu odzyskania skradzionej przezeń staruszcze torebki może się okazać niezgodne z prawem. więc uważajcie.

uwaga, kluczowa informacja do poniższego zdjęcia: napis umiejscowiony na koszu na śmieci!
ha. ha ha. ha ha ha. yyyy...

wszystkie trzy na ulicy Przybrzeżnej w Ińsku.

z Ińska udaliśmy się na przesiadkę do Choszczna, gdzie w skwierczącym upale musiałam sfotografować dworcowe arcydzieła.
ja wiem, antysemityzm nie jest najfajniejszą rzeczą na świecie, ale jak ja mam się nie śmiać z tak radosnego słowotwórstwa?
stosunek choszcznian (?) do Widzewa wydaje mi się być mocno ambiwalentny. bo z jednej strony Żydzew, a z drugiej:
jak czerwony...
...jest Widzew...
...czerwone jest Choszczno! Jeżeli to nie wyraz miłości, to nie wiem, co nim jest.

Choszczno było nam potrzebne, żeby dotrzeć do Poznania, a tam przewodził mi motyw gwiezdnowojenny. najpierw na pętli na os. Lecha:

później na Strzeleckiej
krótka uwaga do tego zdjęcia- uważam, że sfotografowany napis jest prze-u-ro-czy. jak jedni mażą na ścianach nazwy swoich ulubionych zespołów, albo że Kasia kocha Bartka, tak tutaj jakiś fan Lego Star Wars (sama jestem fanką właściwie wszystkich legogier) wyszurał kredą nazwę swojej lubionej gry, lepiej: swojego ulubionego wydania łączącego dwie ulubione gry! bez błędów ortograficznych!
ostatnie zdjęcia popełniłam na znanym już z wcześniejszych wpisów (pamiętacie Spermopija?) przystanku Pestki- na Szymanowskiego.
MAGISTER BLOKERS?! nie mam żadnych pytań.
"pizgać" to jest takie smaczne słowo.


a żeby nie było, że wrzucam same obleśne męty polskich ulic, bardzo ładny szablon z Choszczna:

wtorek, 23 listopada 2010

Wspomnienie lata

korzystając z tego, że już się zmobilizowałam do zalogowania, oraz na fali gróźb odnośnie nadchodzących śniegów, pozwolę sobie jeszcze dorzucić melancholijne wspomnienie ostatnich podrygów lata, kiedy to światło dzienne było dobrem ogólnodostępnym, także dla ludzi pracy. jednego z tych dni poszłam ci ja pod Trasę Zamkową, gdyż każde dziecko wie, że tam kryją się smakołyki.
na pierwszy ogień, inwazja srogich robotów (z chęcią doedytuję ksywę autora!)
szop pozostawił autograf. pamiętajcie, prostota jest dobra.
to chore gówno to dzieło Glamrur. moim zdaniem, zaszła pomyłka. poprawna wersja pytania to: "którędy nad morze?" (szczeciński żart stary jak nie wiem co, ale adekwatny, no)
ok, wiem, że idea jest bardzo słuszna, ale mam ten problem, że widząc ten tekst, widzę Stasia z Blixy i Żorżety. może to kwestia braku znaków przestankowych.
aj tu law ju wafelek najlepiej w czekoladzie.
to. to jest tak wspaniały przykład dyskusji publicznej, że mogłabym płakać z radości. naprawdę, aż mi zapiera dech, kiedy widzę tę bezduszną ciętą ripostę pod szablonem. możliwe, że jestem strasznie złym człowiekiem. tak czy inaczej, wszystkie podchody z domalowywaniem szubienic i podmienianiem wyrazów w zdaniach to pestka, przy tym oto zestawieniu poglądów.
na koniec zostawiłam sobie zdjęcie z serii "ocalić od zapomnienia". wspaniałej meliny, jaką był Taras, już- niestety!- nie ma, ale ostał się jeszcze "szyld". zachowajcie go w swoich serduszkach, zanim ktoś wyburzy ścianę, albo nie daj buk odnowi elewację.

czwartek, 21 października 2010

kwartał 21 zabytki i nowostki

Kwartał 21 w Szczecinie jest wytyczony ulicami Obrońców Stalingradu, Śląską, Jagiellońską i Bogusława. Wejście do krainy cudów prowadzi przez boisko podstawówki na Obrońców Stalingradu. Zawsze sobie powtarzam, że jak będę miała więcej czasu, to będę włazić we wszystkie takie miejsca w mieście, a jest ich masa. Do zajrzenia w to konkretne zmusiła mnie sensacja lokalnych mediów, którą linkowałam notkę niżej. Zanim Galeria Misietupodoba wzięła stan ścian w swoje ręce, kamienice oferowały typowy ruchamciemiastowy content:
autografy lokalnych wodzów,
pochodzące od wodzów instrukcje, co należy robić z kim (a propos treści instrukcji- supertiszert,
i noty historyczne (w 1998 roku Westbam odwiedził Szczecin po raz pierwszy. druga połowa lat '90 była w mieście złotą erą techno, na dresiarzy mówiło się "maki", bo podobno przesiadywali w barach Mak Kwak, a buty na piankowych koturnach królowały na ulicach przez wiele długich i zabawnych lat).
Galeria, działająca na deptaku Bogusława, wzbogaciła krajobraz o kawał dobrej sztuki. Jako osoba dwuleworęczna w kwestiach twórczości plastycznej nie mam słów, by wyrazić swój bezdenny szacunek dla autorów.



Niestety, jestem kompletną ignorantką sfery prawdziwego streetartu. Pewnie powinnam znać autora, bo wiele wskazuje na to, że to nie jedyne jego (jej?) prace w mieście, ale nie znam. Chętnie oddam sprawiedliwość i zedytuję notkę, jeśli ktoś będzie tak dobry i mnie oświeci.
EDIT: Au-tor! Au-tor! Niejaki Krik

szkic (+"jebać krystian". liek- fuck the christians?)

Glamrury
Sepe, Sainer, Lump i Chazme.
Dziadowską jakość zdjęć sponsorował Corby.

PS: Dziękuję serwisowi vlepvnet.bzzz.net, za krótkiego arta o blogasku. Licznik oszalał.

sobota, 25 września 2010

uważaj, do kogo kierujesz swoje nienawistne słowa



Sowa wystąpił w bramie na Śmiałego, między Mickiewicza a 5 lipca.

superbohaterowie podziemia

Czasami jest tak, że superbohaterowie, to nie rycerze w lśniących zbrojach, ale osoby niepozorne, szare i przyziemne. Czasami jest tak, że nie działają w pojedynkę, ale by zwalczać wszelkie zło tego świata, muszą mieć wsparcie. Czasami jest tak, że szarzy bohaterowie dysponują niezwykłą bronią. Panie i Panowie, nie wzgardzajcie nigdy niepozorną pospolitością.


Spermopij i Gadojad pozostawili po sobie ślad w Poznaniu (zabij mnie, to osiedle Sobieskiego?). Ich tajna, acz zabójczo skuteczna broń- chujozol, do kupienia spod pazuchy żulersiego płaszcza na pl. Odrodzenia w Szczecinie.

środa, 23 grudnia 2009

październik 2008, Kijewo

W październiku 2008, a dzień był to ciepły, jak na jesień w Szczecinie, wywleklim się z niejakim GDR! w kierunku Kijewa. Mój telefonoaparat debiutował, zdaje się i napstrykałam masę fotek. I tu, proszę państwa, lekka zwiecha- żyję w przekonaniu, iż fot tych nigdy dotąd nie publikowałam. Jednak mogę się mylić. Tak więc- z okazji zbliżających się Świąt- być może dubel, za to obfity, pokazujący nostalgiczny, lekko fin de siecle'owy (ah, lata 90, podstawówka, grunge i wyzywanie się od downów) koloryt Prawobrzeża.
Na marginesie dodam, iż długa przerwa w publikacjach wynikła z dwóch czynników: po pierwsze, przemieszczam się na trasie dom-praca-dom, nie mijając zbyt wielu barwnych w folklor miejski murów, poza tym głównie po ciemku; po drugie, w związku z przyznaniem się przez Unkę do autorstwa żartu o milordzie, który to żart został wielokrotnie zbeszczeszczony i powielony, myślałam o pooznaczaniu zdjęć do publikacji nazwą bloga. Jako że nie znalazłam odpowiedniego narzędzia, które pooznaczałoby mi w sposób satysfakcjonujący wiele plików za jednym zamachem, aktualizuję w końcu niepodpisanymi fotami. Trudno. Już po soupach krążyły w takiej formie, tracę szansę na pławienie się w sławie i chwale, ale cóż życie nie może składać się z samych sukcesów. Po tym przydługim wstępie, zapraszam już na równie przydługą treść zasadniczą- PRZYPOMINAM, ŻE KLIKNIĘCIE W OBRAZEK=POWIĘKSZENIE. POLECAM ;]
Pod murem ciepłowni, cmentarz dla zwierząt.
Sławny w pewnych kręgach wiadukt, (niegdyś) przedmiot nieustannej walki między dzielnicami. Majowe wygrywa.
Picasso vel Parasol. Nie pojmiesz głębi przekazu. Chyba że...? Czekam na interpretacje w komentarzach.
Obraz powyższy, pełen jest silnych przeżyć wieku nastoletniego, takich jak zniechęcenie, bunt, sprzeciw, odraza, mdłości...
"Ten kto to przeczyta ma dałna". Proszę zwrócić uwagę, na strukturę dzieła. Czy zabrakło spray'u? Czy ktoś przechodził i należało przerwać akt tworzenia? Czy pointę dopisał pierwotny autor, czy może kogoś raził urwany wątek i czuł głęboką potrzebę doprowadzenia sprawy do końca?
"Pierdolonce pizdy fakju". Szacunek dla autora za skreśloną literówkę.
"Ty też". wtf?
Uwiecznianie ważnych wydarzeń w życiu dzielnicy. Tu- Edyta oblała ustny.
Osobiście zawsze ceniłam inwencję w kwestii przeklinania, na czym świat stoi.
Monarsza liczba mnoga w nieco innej odsłonie.
Dobre imię dla bohatera kreskówki. Albo komiksu. Albo opowiadania. Jakiejś historii- z chęcią poznałabym historię szczura Marka.
Można się było zorientować po ksywie...
Ok, więc samo hasło może nie jest jakieś odkrywcze ("pije by paść, padam by wstać, wstaję by pić, piję by żyć"), ale rysunek gołej baby mówiącej "co jest" uważam za absolutne mistrzostwo świata w kategorii "rzeczy, któe musisz zobaczyć przed śmiercią".
Pacman.
Who said only gangstas need their BLING?
Grzdyl to chuj- wiadomo. Jednakże w bonusie nie tylko domniemany portret Grzydla z profilu, ale też przecudnej urody akt pornograficzny, w sposób szczegółowy przedstawiający stosunek płciowy (proszę zwrócić uwagę, z jakim poświęceniem artysta malarz odtworzył mosznę i sutki), oraz bliżej niezidentyfikowany symbol przedstawiający- według mnie- coś pomiędzy zestawem penis+jądra (ale z brodawkami) a zestawem 2cycki+penis nie na miejscu.
Życie w komiksie.
Marcelina to pusta ściana, jest milion razy wymowniejsze od wszelkich pizd, kurew i dupodajek.
Najki rządzą. Bez dyskusji.
Na sam koniec, by przybliżyć odbiorcy, dlaczego Majowe stoi wyżej od Kijewa na drabinie ewolucji (a zatem i władzy)*, próbka wyrafinowanego poczucia humoru mieszkańców tego drugiego:
"Ej, ej, chłopaki, chodźcie! Napiszemy, że ten kozioł, to łoś, a kos, to szpak, będzie taaaaaaaaaaaaki uuuuuubaw"




*Autorka w dużej mierze żartuje, kochani kijewianie. Kijewiacy. Kijewczyni. Kijewczanowie.