Na Facebooku święto: rucham-cię-miasto-moje dorobiło się 500 mniej lub bardziej wiernych fanów. Dziękuję wszystkim za klikanie, lubienie, udostępnianie, wsparcie, konwersacje, głupie komentarze, podsyłane materiały i dawanie mi (coraz większej, bez kitu!) motywacji, żeby nie kisić zdjęć na dysku.
Z tej okazji świętuję, po pierwsze - adekwatną piosenką:
Po drugie - oglądając po raz kolejny krótki, lecz uroczy materiał o pani Ludmile, która jest wcieleniem mnie za około 40 lat:
I po trzecie (a najważniejsze!) - wyszukując najbardziej adekwatne zdjęcie z jeszcze nie opublikowanych zapasów. Jego nastrój oddaje ducha tego, czym jest rucham-cie-miasto-moje. Nie przemyślałam tego bloga. I nie mam zamiaru tego robić: biegnę przez internety wymachując łapami jak Stan z Monkey Island, czasem coś zahaczę i zrzucę - trudno, nic nie poradzę. Jeśli mam jakikolwiek zamysł, to taki, że blogasek pozostanie tym, czym był dotąd: pierdołowatym blogaskiem z głupimi fotkami, które z jakiegoś powodu śmieszą i cieszą pewną część społeczeństwa.
Szczecin, pl. Kościuszki - patrz do góry! (zdjęcie moje, wygapił Wpieniony Tłumacz)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 lutego 2013
czwartek, 4 października 2012
żal do jedzenia
Macie żal do jedzenia? Ja mam, bo uwielbiam gotować i szamać, ale osobiste skutki estetyczne takiej pasji mogą być marne. Dlatego też wszystkimi kończynami podpisuję się pod poniższym manifestem:
JEBAĆ KONFITURY, BO SĄ PYSZNE i mają dużo cukru, do diaska! Upust nienawiści dał ktoś na przystanku przy pl. Zwycięstwa w Szczecinie. Tymczasem niechcący w polemikę z konfiturowym szaleńcem weszli kościerzynianie, kwestionując zasadność żarliwej niechęci:
(Kościerzyna, okolice Rynku) Może tak być, że kanapki z konfiturami wybitnie kusiły szkolnych rzezimieszków, co owocowało częstszymi niż przewiduje ustawa bęckami dla posiadacza kanapek (w celu owych kanapek przywłaszczenia przez bęckujących, jeśli jeszcze nadążacie za wątkiem). Tym postem kontynuujemy samoistnie zawiązany wątek kulinarny na rcmm. Wcześniejsze odsłony tu oraz poniekąd tutaj, a ewentualne następne będzie można śledzić pod etykietą jedzenie.
JEBAĆ KONFITURY, BO SĄ PYSZNE i mają dużo cukru, do diaska! Upust nienawiści dał ktoś na przystanku przy pl. Zwycięstwa w Szczecinie. Tymczasem niechcący w polemikę z konfiturowym szaleńcem weszli kościerzynianie, kwestionując zasadność żarliwej niechęci:
(Kościerzyna, okolice Rynku) Może tak być, że kanapki z konfiturami wybitnie kusiły szkolnych rzezimieszków, co owocowało częstszymi niż przewiduje ustawa bęckami dla posiadacza kanapek (w celu owych kanapek przywłaszczenia przez bęckujących, jeśli jeszcze nadążacie za wątkiem). Tym postem kontynuujemy samoistnie zawiązany wątek kulinarny na rcmm. Wcześniejsze odsłony tu oraz poniekąd tutaj, a ewentualne następne będzie można śledzić pod etykietą jedzenie.
środa, 23 maja 2012
głębokie złoża ironii
jak się człowiek starzeje, to traci orientację w świecie subkultur młodzieżowych. za moich czasów skinami (niesłusznie) nazywało się młodzieńców o dość ograniczonych zasobach myślowych, za to z niewyczerpanymi pokładami agresji. ironia była im obca raczej. tymczasem, na szczecińskiej ul. Krakusa trafiłam na takie oto rękodzieło:
a co na to Antifa? Antifa paczy.
(Wyzwolenia/Rayskiego, Szczecin)
a co na to Antifa? Antifa paczy.
(Wyzwolenia/Rayskiego, Szczecin)
środa, 4 kwietnia 2012
pięciolatek
Dzisiaj blogasek kończy pięć lat. Z tej okazji ujawniamy jego marzenia i- przy okazji zdjęcia z okolicznościowym torcikiem- ujawniamy niespodziewane intencje. Marzenia na Świerszczowej w Szczecinie- blogasek chciałby podrosnąć (albo dożyć szlachetnego wieku). A z uroczystej okazji torcik:
Zdjęcie z przejścia podziemnego na Wyzwolenia w Szczecinie, intencje jak najbardziej, razem z drugim blogaskiem chętnie preparujemy pokarmy (choć raczej rzadko publicznie). Sto lat trwania rucham cię miasto moje! (Życzy blogaskowi autorka)
Zdjęcie z przejścia podziemnego na Wyzwolenia w Szczecinie, intencje jak najbardziej, razem z drugim blogaskiem chętnie preparujemy pokarmy (choć raczej rzadko publicznie). Sto lat trwania rucham cię miasto moje! (Życzy blogaskowi autorka)
niedziela, 18 marca 2012
z archiwum maila cz. I
Bez zbędnych wstępów- pierwsza partia pokrytych kurzykiem zdjęć, które nadesłaliście blogaskowi Wy, droga świadomości zbiorowa zwana Odbiorcami. Dziękuję i jak zawsze przepraszam za kieszenie miesiącami (latami!) na dysku.
Kraków, ulica niezidentyfikowana. Do zdjęcia tego sugestywnego prikazu przyznaje się tandem pt. Marta and Handzlor. edycja: HujeNaMurach donosi (donoszą?), że zdjęcie pochodzi z ul. Władysława Syrokomli.
Szczecin, Dąbie- dworzec. Foto wrzuciła na fb, a następnie- dzielnie znosząc moje gwiazdorzenie- podesłała również na maila Ania K. Tekst brzmi jak coś z "Mistrza i Małgorzaty", ale chyba nie jest, co prowadzi do refleksji- czy Woland z kolegami odwiedzili może Szczecin?
Szczecin, pl. Mickiewicza (w odróżnieniu od ul. Mickiewicza znajdujący się w innej części miasta). Nad zapewnieniem o możliwym lepszym świecie- miłość do gryzoni. Zdjęcie od Ani K.
yyy biała magia? Szczecin, Milczańska, "idąc w stronę Mieszka I po lewej przed wiaduktem". Autorem zdjęć jest blokers - szyderca mgr Notodobra.
Odpowiedź brzmi: żeby się przemieszczać. Czy coś. Pociąg relacji nieznanej, zdjęcie od Riota.
Lekko spóźniony, bo Walentynki już były, szablon z Katowic podesłany przez Montera znaPolic nie Polic, tylko Szczecina. Zauważyliście, że chuj nie jest prawdziwym ulicznym chujem, dopóki się go nie napisze przez samo H? Są pewne zasady, których trzymać się trzeba, ta jest jedną z nich. I huj.
Drugi katowicki szablon od Montera. Jako osobę kompulsywnie sprawdzającą Facebooka (też to macie? nic nowego na tablicy, pora zająć się czymś innym- wyłączyć kartę, włączyć nową, wcisnąć "f", kurwacojarobię?) intryguje mnie, czy logotyp jest częścią żabiego szablonu, a jeżeli tak, to dlaczego właściwie i czy to znaczy, że jesteśmy dobrowolnymi więźniami piegowatego chudzielca z żydowskim pochodzeniem? Czy ta żaba z szablonu ma tego świadomość i w związku z tym bardzo sarkastycznie, "with love" podsuwa mi Facebooka do kliknięcia na ścianie? Do zobaczenia na fanpejdżu.
Kraków, ulica niezidentyfikowana. Do zdjęcia tego sugestywnego prikazu przyznaje się tandem pt. Marta and Handzlor. edycja: HujeNaMurach donosi (donoszą?), że zdjęcie pochodzi z ul. Władysława Syrokomli.
Szczecin, Dąbie- dworzec. Foto wrzuciła na fb, a następnie- dzielnie znosząc moje gwiazdorzenie- podesłała również na maila Ania K. Tekst brzmi jak coś z "Mistrza i Małgorzaty", ale chyba nie jest, co prowadzi do refleksji- czy Woland z kolegami odwiedzili może Szczecin?
Szczecin, pl. Mickiewicza (w odróżnieniu od ul. Mickiewicza znajdujący się w innej części miasta). Nad zapewnieniem o możliwym lepszym świecie- miłość do gryzoni. Zdjęcie od Ani K.
yyy biała magia? Szczecin, Milczańska, "idąc w stronę Mieszka I po lewej przed wiaduktem". Autorem zdjęć jest blokers - szyderca mgr Notodobra.
Odpowiedź brzmi: żeby się przemieszczać. Czy coś. Pociąg relacji nieznanej, zdjęcie od Riota.
Lekko spóźniony, bo Walentynki już były, szablon z Katowic podesłany przez Montera z
Drugi katowicki szablon od Montera. Jako osobę kompulsywnie sprawdzającą Facebooka (też to macie? nic nowego na tablicy, pora zająć się czymś innym- wyłączyć kartę, włączyć nową, wcisnąć "f", kurwacojarobię?) intryguje mnie, czy logotyp jest częścią żabiego szablonu, a jeżeli tak, to dlaczego właściwie i czy to znaczy, że jesteśmy dobrowolnymi więźniami piegowatego chudzielca z żydowskim pochodzeniem? Czy ta żaba z szablonu ma tego świadomość i w związku z tym bardzo sarkastycznie, "with love" podsuwa mi Facebooka do kliknięcia na ścianie? Do zobaczenia na fanpejdżu.
wtorek, 14 lutego 2012
Idzie miłość
Z okazji Walentynek mogłabym zasypać Was dziesiątkami zdjęć wyskrobanych, wymazanych na ścianach prostych wyznań kto kogo. Ale nie chcę nudzić. W związku z czym dwa wyznania szczególne. Jedno frapujące ze względu na konstrukcję, drugie strasznie ładne ze względu na treść.
Szczecin, Niedziałkowskiego- obraz frapujący. Zawsze, ale to zawsze, kiedy go widzę lub o nim pomyślę, nie mogę przestać rozważać. Czy ktoś kocha Ewelinę o nazwisku Szwarc, czy jednak ktoś, na kogo wołają Szwarc kocha Ewelinę o nieznanym nazwisku?
Szczecin, Szpitalna/Połabska- napis na zewnętrznym murze szpitala. I chyba ze względu na lokalizację mnie poruszył, dodałam sobie od razu jakąś niedorzeczną historię o tym, że jedno w szpitalu, a drugie na zewnątrz i tęsknią. Wszystko bardzo ładnie, ale nie miałoby sensu, bo połówka ze szpitala nie mogłaby zobaczyć pocieszającego wyznania połówki z zewnątrz. Takie tam.
A wszystkim fanom, blogasek postanowił podarować kartkę walentynkową. Blogasek Was kocha, wszystkich!
KLIK na obrazek by powiększyć. edit: głupi blogger zepsuł kartkę, zapomniałam, że tną jakość gdzie mogą... smuteczek. walentynka jest zrobiona z dotychczas opublikowanych foć. no.
Szczecin, Niedziałkowskiego- obraz frapujący. Zawsze, ale to zawsze, kiedy go widzę lub o nim pomyślę, nie mogę przestać rozważać. Czy ktoś kocha Ewelinę o nazwisku Szwarc, czy jednak ktoś, na kogo wołają Szwarc kocha Ewelinę o nieznanym nazwisku?
Szczecin, Szpitalna/Połabska- napis na zewnętrznym murze szpitala. I chyba ze względu na lokalizację mnie poruszył, dodałam sobie od razu jakąś niedorzeczną historię o tym, że jedno w szpitalu, a drugie na zewnątrz i tęsknią. Wszystko bardzo ładnie, ale nie miałoby sensu, bo połówka ze szpitala nie mogłaby zobaczyć pocieszającego wyznania połówki z zewnątrz. Takie tam.
A wszystkim fanom, blogasek postanowił podarować kartkę walentynkową. Blogasek Was kocha, wszystkich!
KLIK na obrazek by powiększyć. edit: głupi blogger zepsuł kartkę, zapomniałam, że tną jakość gdzie mogą... smuteczek. walentynka jest zrobiona z dotychczas opublikowanych foć. no.
niedziela, 8 stycznia 2012
czas apokalipsy
(Szczecin, Park Kasprowicza)
Bo ja zaczęłam rok wkurwem, czytając prasę, w związku z czym, dla zdrowia psychicznego:
(Szczecin, kompletnie zapomniałam gdzie; obstawiałam 5 lipca, ale otoczenie się nie zgadza, więc może to była Królowa Jadwiga?)
oraz miesiącami rozkminiany komentarz polityczny (?)
(Szczecin, Powstańców Wielkopolskich/Mieszka I)
Bo ja zaczęłam rok wkurwem, czytając prasę, w związku z czym, dla zdrowia psychicznego:
(Szczecin, kompletnie zapomniałam gdzie; obstawiałam 5 lipca, ale otoczenie się nie zgadza, więc może to była Królowa Jadwiga?)
oraz miesiącami rozkminiany komentarz polityczny (?)
(Szczecin, Powstańców Wielkopolskich/Mieszka I)
niedziela, 9 października 2011
na wszystkie świętości!
i nadszedł ten dzień, gdy spłynęła na mnie łaska ducha świętego, czy inne licho i ujrzałam na ścianie obraz przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem, a mąż stwierdził, że mnie pogrzało, on nic takiego nie widzi.Szczecin, Mazurska. szukajcie, a znajdziecie.
nie ściemniam, naprawdę- spojrzałam w górę i zobaczyłam w tych białych plamach święty obrazek, nic nie poradzę. i możecie sobie myśleć, że jestem nienormalna, możecie nawet powiedzieć mi to w twarz, ale Tolkien jest na tak, i mam na to dowody:
Szczecin, Kuśnierska.
a poza tym jebać Sosnowiec
Szczecin, Pocztowa albo Tarczyńskiego, nie pomnę
nie ściemniam, naprawdę- spojrzałam w górę i zobaczyłam w tych białych plamach święty obrazek, nic nie poradzę. i możecie sobie myśleć, że jestem nienormalna, możecie nawet powiedzieć mi to w twarz, ale Tolkien jest na tak, i mam na to dowody:
Szczecin, Kuśnierska.
a poza tym jebać Sosnowiec
Szczecin, Pocztowa albo Tarczyńskiego, nie pomnę
sobota, 24 września 2011
obrazki bohomazki
jeśli frapuje Was fraza z tytułu, to zagrajcie w Jacka Orlando w polskiej wersji językowej i klikajcie każdy obiekt, który się da, jak podupceni.
a teraz coś z zupełnie innej beczki: ściany.
Glamrury pod Trasą Zamkową. Czy to ma jakiś związek ze Smoleńskiem?
nie do końca ogarniam fenomen, podobno zaczęło się od tego, by następnie wejść do słownika. stare jak "ale urwał", ale na Powstańców Wielkopolskich, koło szpitala, za basenem przeciwpożarowym.
Michael i Heino na Niebuszewie.
stworasek na Mazowieckiej.
i sroga wlekpa na śmietniku na Bohaterów Warszawy w ramach bonusu.
a teraz coś z zupełnie innej beczki: ściany.
Glamrury pod Trasą Zamkową. Czy to ma jakiś związek ze Smoleńskiem?
nie do końca ogarniam fenomen, podobno zaczęło się od tego, by następnie wejść do słownika. stare jak "ale urwał", ale na Powstańców Wielkopolskich, koło szpitala, za basenem przeciwpożarowym.
Michael i Heino na Niebuszewie.
stworasek na Mazowieckiej.
i sroga wlekpa na śmietniku na Bohaterów Warszawy w ramach bonusu.
poniedziałek, 19 września 2011
post nie na odpierdol
Jak co wytrwalsi fani zauważyli, regularne dodawania postów nie jest i nigdy nie było moją mocną stroną. Pewnie dlatego, że w pewnym momencie założyłam sobie notki jednolite tematycznie, a nie mam dość mózgu, żeby to ogarniać. Fuckit. Oto zbiór losowych obrazków, zalegających mi na dysku. Bo wrzesień- śmiesień, nowy rok szkolny, nowy, wspaniały świat.
klasyk klasyków Szczecin- Niebuszewo, a nazwę ulicy sami sobie znajdźcie, nie po to pracuję w firmie kurierskiej, żeby znać nazwy ulic. :)
bardzo enigmatyczne ogłoszenie wypatrzone przez Maxa na Wyzwolenia, gdzieś między zimą a wiosną. teraz wisi tam kartka, żeby wykorzystać karnety do solarium, zanim zostanie ono zlikwidowane, więc pewnie to jest jakiś trop.
Kapelaniec nad Dworcem Głównym.
chwile ulotne jak plakat Filharmonii- huj w gębie zagłębie i kto z kim sypia
Ogińskiego (kto nie jest kurierem i wie, która to ulica w Szczecinie?)- miłość. również przepadam za truskawkami, niestety sezon się skończył.
mówiłam, że będzie losowo.
klasyk klasyków Szczecin- Niebuszewo, a nazwę ulicy sami sobie znajdźcie, nie po to pracuję w firmie kurierskiej, żeby znać nazwy ulic. :)
bardzo enigmatyczne ogłoszenie wypatrzone przez Maxa na Wyzwolenia, gdzieś między zimą a wiosną. teraz wisi tam kartka, żeby wykorzystać karnety do solarium, zanim zostanie ono zlikwidowane, więc pewnie to jest jakiś trop.
Kapelaniec nad Dworcem Głównym.
chwile ulotne jak plakat Filharmonii- huj w gębie zagłębie i kto z kim sypia
Ogińskiego (kto nie jest kurierem i wie, która to ulica w Szczecinie?)- miłość. również przepadam za truskawkami, niestety sezon się skończył.
mówiłam, że będzie losowo.
sobota, 30 lipca 2011
zostawić po sobie ślad, nie sikając na ściany
Chodzi o to, że gatunek ludzki, jak i wiele innych gatunków ssaków, ma tendencję do oznaczania terenu. Na szczęście sikanie na ściany i inne obiekty, jak to w zwyczaju mają psy, nie jest AŻ TAK rozpowszechnione. Natomiast często targany potrzebą osobnik gatunku ludzkiego musi wyskrobać w drzewie swe imię, bądź uzewnętrznić swoją obecność na miejskiej ścianie. I czasem okazuje się, że ludzie śmiesznie się nazywają, na przykład:
Chrupek, na Mickiewicza, róg Wojska Polskiego w Szczecinie
Młodzian, na Rayskiego w tymże Szczecinie
Kotlet, w lokalizacji zapomnianej lub
Głowonuk, chyba gdzieś na Piłsudskiego w Szcz.
W strasznie fajnym filmie "Warriors" (a jeszcze bardziej w powstałej na jego kanwie grze) oznaczanie terytorium było istotnym elementem życia terroryzujących Nowy Jork gangów. Zwyczaj nie przyjął się SILNIE w Polsce, jednak można niekiedy odnotować takie przypadki, na przykład w okolicy Unisławy w Szczecinie, gdzie rządzi nie kto inny, tylko:
Banda Chuja, właśnie tak!
A czy wiedzieliście, że z zostawianiem swoich tagów na ścianie wiąże się również niebezpieczeństwo? I nie chodzi bynajmniej o rozpoznanie przez służby porządkowe, gdzieżby. Chodzi o zniewagę, jak na przykład tu:
Chrupek, na Mickiewicza, róg Wojska Polskiego w Szczecinie
Młodzian, na Rayskiego w tymże Szczecinie
Kotlet, w lokalizacji zapomnianej lub
Głowonuk, chyba gdzieś na Piłsudskiego w Szcz.
W strasznie fajnym filmie "Warriors" (a jeszcze bardziej w powstałej na jego kanwie grze) oznaczanie terytorium było istotnym elementem życia terroryzujących Nowy Jork gangów. Zwyczaj nie przyjął się SILNIE w Polsce, jednak można niekiedy odnotować takie przypadki, na przykład w okolicy Unisławy w Szczecinie, gdzie rządzi nie kto inny, tylko:
Banda Chuja, właśnie tak!
A czy wiedzieliście, że z zostawianiem swoich tagów na ścianie wiąże się również niebezpieczeństwo? I nie chodzi bynajmniej o rozpoznanie przez służby porządkowe, gdzieżby. Chodzi o zniewagę, jak na przykład tu:
(Wyzwolenia, Szczecin).
Na koniec zaś zostawiłam dla Was podpisowy klasyk, niemalże miejską legendę, hasło tak znane, że aż wydawałoby się- niemożliwe. Z niejakim smutkiem odnotowuję fakt, iż przedstawiciele młodego pokolenia mogą nie zrozumieć dowcipu, bo zwyczajnie nie mieli okazji oglądać w TV wspaniałego programu przyrodniczo- podróżniczego "Pieprz i wanilia". O tempora, o mores.

(Szczecin, ulica bez nazwy, ślepe przedłużenie Wawrzyniaka. Proszę sprawdzić, ja nie kłamię)
Na koniec zaś zostawiłam dla Was podpisowy klasyk, niemalże miejską legendę, hasło tak znane, że aż wydawałoby się- niemożliwe. Z niejakim smutkiem odnotowuję fakt, iż przedstawiciele młodego pokolenia mogą nie zrozumieć dowcipu, bo zwyczajnie nie mieli okazji oglądać w TV wspaniałego programu przyrodniczo- podróżniczego "Pieprz i wanilia". O tempora, o mores.

wtorek, 8 marca 2011
wczesna jesień na na przedwiośniu
adekwatnie do zaistniałej sytuacji:

Szczecin, któraś z bram przy Alei Fontann, jakby kto chciał szukać, to należy zwrócić się twarzą ku marynarzowi i podążać lewą stroną, zaglądając w ciemne zaułki (chociaż nie obiecuję, że się ów napis znajdzie, gdyż- jak wskazuje tytuł notki, obserwację popełniłam jesienią). jako i ja zazwyczaj czynię spacerując po mieście (acz nie zawsze lewą stroną).
enyłej, wróciła, nie odejdzie, dostała ostatnio pozytywny feedback na fejsbuczku, żyć nie umierać (blogasku!). ślińcie się na więcej, bo POSIADAM)

Szczecin, któraś z bram przy Alei Fontann, jakby kto chciał szukać, to należy zwrócić się twarzą ku marynarzowi i podążać lewą stroną, zaglądając w ciemne zaułki (chociaż nie obiecuję, że się ów napis znajdzie, gdyż- jak wskazuje tytuł notki, obserwację popełniłam jesienią). jako i ja zazwyczaj czynię spacerując po mieście (acz nie zawsze lewą stroną).
enyłej, wróciła, nie odejdzie, dostała ostatnio pozytywny feedback na fejsbuczku, żyć nie umierać (blogasku!). ślińcie się na więcej, bo POSIADAM)
niedziela, 2 stycznia 2011
wtorek, 23 listopada 2010
Wspomnienie lata
korzystając z tego, że już się zmobilizowałam do zalogowania, oraz na fali gróźb odnośnie nadchodzących śniegów, pozwolę sobie jeszcze dorzucić melancholijne wspomnienie ostatnich podrygów lata, kiedy to światło dzienne było dobrem ogólnodostępnym, także dla ludzi pracy. jednego z tych dni poszłam ci ja pod Trasę Zamkową, gdyż każde dziecko wie, że tam kryją się smakołyki.
na pierwszy ogień, inwazja srogich robotów (z chęcią doedytuję ksywę autora!)
szop pozostawił autograf. pamiętajcie, prostota jest dobra.
to chore gówno to dzieło Glamrur. moim zdaniem, zaszła pomyłka. poprawna wersja pytania to: "którędy nad morze?" (szczeciński żart stary jak nie wiem co, ale adekwatny, no)
ok, wiem, że idea jest bardzo słuszna, ale mam ten problem, że widząc ten tekst, widzę Stasia z Blixy i Żorżety. może to kwestia braku znaków przestankowych.
aj tu law ju wafelek najlepiej w czekoladzie.
to. to jest tak wspaniały przykład dyskusji publicznej, że mogłabym płakać z radości. naprawdę, aż mi zapiera dech, kiedy widzę tę bezduszną ciętą ripostę pod szablonem. możliwe, że jestem strasznie złym człowiekiem. tak czy inaczej, wszystkie podchody z domalowywaniem szubienic i podmienianiem wyrazów w zdaniach to pestka, przy tym oto zestawieniu poglądów.
na koniec zostawiłam sobie zdjęcie z serii "ocalić od zapomnienia". wspaniałej meliny, jaką był Taras, już- niestety!- nie ma, ale ostał się jeszcze "szyld". zachowajcie go w swoich serduszkach, zanim ktoś wyburzy ścianę, albo nie daj buk odnowi elewację.
na pierwszy ogień, inwazja srogich robotów (z chęcią doedytuję ksywę autora!)
szop pozostawił autograf. pamiętajcie, prostota jest dobra.
to chore gówno to dzieło Glamrur. moim zdaniem, zaszła pomyłka. poprawna wersja pytania to: "którędy nad morze?" (szczeciński żart stary jak nie wiem co, ale adekwatny, no)
ok, wiem, że idea jest bardzo słuszna, ale mam ten problem, że widząc ten tekst, widzę Stasia z Blixy i Żorżety. może to kwestia braku znaków przestankowych.
aj tu law ju wafelek najlepiej w czekoladzie.
to. to jest tak wspaniały przykład dyskusji publicznej, że mogłabym płakać z radości. naprawdę, aż mi zapiera dech, kiedy widzę tę bezduszną ciętą ripostę pod szablonem. możliwe, że jestem strasznie złym człowiekiem. tak czy inaczej, wszystkie podchody z domalowywaniem szubienic i podmienianiem wyrazów w zdaniach to pestka, przy tym oto zestawieniu poglądów.na koniec zostawiłam sobie zdjęcie z serii "ocalić od zapomnienia". wspaniałej meliny, jaką był Taras, już- niestety!- nie ma, ale ostał się jeszcze "szyld". zachowajcie go w swoich serduszkach, zanim ktoś wyburzy ścianę, albo nie daj buk odnowi elewację.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































