Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2013

Polowanie na Mykerinosa

Wczorajsze tajemnice Gdańska pozostają nierozwiązane. Duch Mykerinosa krąży po Trójmieście, grzechocząc kośćmi, przenikając myśli żywych... i rysunkowych.
Zdjęcie z Gdańska & przerażona i zasmucona  (utratą kości Mykerinosa? hmm?) twarz: Krik (love). Krik mówi, że "nic nie wie o tych kościach". Wierzymy na słowo.
Bonusowo zbliżenie na wyrazy uznania od wiernych fanów, zamieszczone na pracy artysty (jak już takie metody stosujemy, to ja bym się domalowała u Vincenta, z dużą ilością buziaczków):
Krótko mówiąc: miliony serduszek w stronę Krika za super robotę i milion znaków zapytania w stronę tajemnicy egipskiego władcy (podoba mi się wątek zrozpaczonych archeologów, wysnuty w komentarzach pod poprzednim postem).

sobota, 2 lutego 2013

And I think to myself... Mizeria to jest coś!

Włóczysz się po mieście, bo masz wolne przedpołudnie. Deszcz nie pada. Widzisz szablon na ścianie. Podchodzisz zrobić zdjęcie, bo inaczej już się nie da. Na szablonie Louis Armstrong. Obok szablonu komiksowy dymek.
I już wiesz, o czym myślą ludzie o pięknych głosach.

Szczecin, Sikorskiego - rondo przy Turzynie (zdjęcie moje)

UZPEŁNIENIE
W komentarzach na Facebooku Marcin zwany Pasterzem dostarczył kontekst do powyższego zdjęcia: "szablon i dopisek to gdzieś 94-95 rok. fp = felicite pueros, zespół taki co przemek głowa był wokalistą, a mizeria to pankowy dziewczyński zespół". Zawsze trochę mi szkoda odzierania abstrakcji z abstrakcji, ale informacje od Marcina są cenne z punktu widzenia historii miasta.

niedziela, 30 września 2012

między słowami

Po Facebooku po raz kolejny krąg zatacza łańcuszek o czytelnictwie, powołując się na międzynarodowy tydzień książki, więc wychodzi, którzy kolesie czytają "Zmierzch". U nas z okazji podpuchy coś z trochę innej beczki: pokazujemy co się dzieje, kiedy litery odmawiają pełnienia swojej podstawowej, komunikacyjnej roli. Powstaje Pan Tekstowy. Bardzo fajna praca na bardzo kiepskiej jakości zdjęciu, polecam klik dla powiększenia (na tyle, na ile bloger pozwoli) lub otwarcie w nowej karcie/nowym oknie:
Szczecin, os, Kaliny, garaże przy ul. 26 kwietnia)

piątek, 13 kwietnia 2012

obrazki (niekiedy z napisami): Szczecin kontra Praga

Pasqd był Pradze (tej czeskiej) i przysłał mi dwa z miliardów (jak mniemam) ustrzelonych tam zdjęć. Dostałam więc szablon, zwracający uwagę na problem agresywnych zwierząt domowych:
I bardzo rozbudowaną historię o społecznej nietolerancji:
(jaką rolę w powyższej przypowieści obrazkowej gra pasiasty człowiek? Czy aby nie zmusza oskarżonej o nierząd listwy do czynów naruszających normy moralno-obyczajowe danej epoki i społeczeństwa w zakresie stosunków seksualnych?)

W odpowiedzi na tę ambitną zawartość postanowiłam zamieścić zdjęcia pokazujące moje najświeższe odkrycia w zakresie kultury obrazkowej Szczecina.
Na ul. Włodkowica portret społeczeństwa z niepochlebną opinią o Pawle:

Na Krakusa, obronna zaczepka garażu o niskiej samoocenie i- na wypadek gdyby pytanie nie starczyło- odstręczający grymas:

Portret władcy ul. Santockiej- Krula Hiszpana Górasa (jeśli wygląda tak, jak to przedstawił artysta, to odczuwam lęk i szacunek):

I na koniec, ważna w świetle lekko już zwietrzałych, lecz nie zapomnianych dyskusji o ochronie praw autorskich przez ACTA- próba odtworzenia logo ulubionej marki/stworzenia marki własnej w oparciu o popularność innej, większej- jak myślicie, czy to etyczne?
(Włodkowica).

środa, 21 marca 2012

z archiwum maila cz.II "krew w żyłach mrożące fallusy"

Wszystkie dzisiejsze zdjęcia pochodzą z licznych wojaży inżyniera Fallusa.

pradawne murale erotyczne w Puszczy Bukowej, c.a. 2006 r.n.e.

parkour! i zrypana ortografia przy schodach Zaciszna/Skargi w Szczecinie

Nowogard, dla odmiany, z ortografią angielską nie ma kłopotów, w dodatku projektuje własne imponujące streetartowe czcionki.

Nowogard nie lubi jednakże Tedego. Albo bardzo, bardzo lubi. Nie jestem pewna. A poniższe zdjęcie jest taką wisienką na torcie- wychowałam się na takich ścianach, na nirvanowej mordce, na anarchiach i szubieniczkach. Wzrusza mnie to, że te wyglądają na w miarę świeże. Nie wiem, może to urok mniejszych miast, gdzie czas wolniej płynie, więc wolniej też zachodzą zmiany, a może jednak pewne zachowania i fascynacje są obowiązkowe i ponadczasowe (aha, akurat, to co było nimi przed nimi?). Tak czy inaczej, Nowogard po raz trzeci:

sobota, 24 września 2011

obrazki bohomazki

jeśli frapuje Was fraza z tytułu, to zagrajcie w Jacka Orlando w polskiej wersji językowej i klikajcie każdy obiekt, który się da, jak podupceni.
a teraz coś z zupełnie innej beczki: ściany.
Glamrury pod Trasą Zamkową. Czy to ma jakiś związek ze Smoleńskiem?
nie do końca ogarniam fenomen, podobno zaczęło się od tego, by następnie wejść do słownika. stare jak "ale urwał", ale na Powstańców Wielkopolskich, koło szpitala, za basenem przeciwpożarowym.
Michael i Heino na Niebuszewie.
stworasek na Mazowieckiej.
i sroga wlekpa na śmietniku na Bohaterów Warszawy w ramach bonusu.

czwartek, 21 października 2010

kwartał 21 zabytki i nowostki

Kwartał 21 w Szczecinie jest wytyczony ulicami Obrońców Stalingradu, Śląską, Jagiellońską i Bogusława. Wejście do krainy cudów prowadzi przez boisko podstawówki na Obrońców Stalingradu. Zawsze sobie powtarzam, że jak będę miała więcej czasu, to będę włazić we wszystkie takie miejsca w mieście, a jest ich masa. Do zajrzenia w to konkretne zmusiła mnie sensacja lokalnych mediów, którą linkowałam notkę niżej. Zanim Galeria Misietupodoba wzięła stan ścian w swoje ręce, kamienice oferowały typowy ruchamciemiastowy content:
autografy lokalnych wodzów,
pochodzące od wodzów instrukcje, co należy robić z kim (a propos treści instrukcji- supertiszert,
i noty historyczne (w 1998 roku Westbam odwiedził Szczecin po raz pierwszy. druga połowa lat '90 była w mieście złotą erą techno, na dresiarzy mówiło się "maki", bo podobno przesiadywali w barach Mak Kwak, a buty na piankowych koturnach królowały na ulicach przez wiele długich i zabawnych lat).
Galeria, działająca na deptaku Bogusława, wzbogaciła krajobraz o kawał dobrej sztuki. Jako osoba dwuleworęczna w kwestiach twórczości plastycznej nie mam słów, by wyrazić swój bezdenny szacunek dla autorów.



Niestety, jestem kompletną ignorantką sfery prawdziwego streetartu. Pewnie powinnam znać autora, bo wiele wskazuje na to, że to nie jedyne jego (jej?) prace w mieście, ale nie znam. Chętnie oddam sprawiedliwość i zedytuję notkę, jeśli ktoś będzie tak dobry i mnie oświeci.
EDIT: Au-tor! Au-tor! Niejaki Krik

szkic (+"jebać krystian". liek- fuck the christians?)

Glamrury
Sepe, Sainer, Lump i Chazme.
Dziadowską jakość zdjęć sponsorował Corby.

PS: Dziękuję serwisowi vlepvnet.bzzz.net, za krótkiego arta o blogasku. Licznik oszalał.

niedziela, 12 września 2010

Faces

Kiedyś już wspominałam, że podobno są ludzie, którzy tam, gdzie ja widzę postać, widzą losowy zbiór kresek. W poniższych przypadkach nie powinno jednak mieć to miejsca, dzieła są dość dosłowne (niektóre bardzo)...
strasznie stara fota, obrazek tkwił na majowskich łąkach, obecnie już nie istnieje. twarz przypomina mi profesora Atomusa w wersji Mechanicznej Pomarańczy.
tego podejrzliwego patafiana zdybałam na Pomorzanach.
Janusz mieszkał na łąkach. Kawał przystojnego chłopa z tego Janusza.
niejaki(/a?)Kusza powraca z martwych na Felczaka.
a ten wkurwiony pan jeździ po Szczecinie tramwajem i mówi brzydkie wyrazy.

niedziela, 25 października 2009

post numer 100

Szczecin, Kołłątaja 28 :) przeuroczy tekst, obok mazaj autorstwa nie jestem już pewna kogo, ale kiedyś wiedziałam.

Szczecin, Tarczyńskiego, Pocztowa lub Śmiałego, ni huhu nie pamiętam która z tych trzech, a każdym razie na skrzyżowaniu z Mickiewicza... i właśnie okazało się, jak bardzo oderwana jestem od polskiej popkultury, bo google mówi, że to tekst z kultowego, magicznego filmu "Chłopaki nie płaczą". cóż, jeśli chodzi o ten tytuł, to wolę jednak książkę Vargi pod tymże.

sobota, 11 października 2008

Quazimodo ze Stalinem zwiedzaja miasto Poznań

Wśród gości miasta, któe się rucha, trafiają się również prawdziwe sławy. W trakcie wakacji (albo i przed) swoją pamiątkę z wycieczki do Poznania dzwonnik z Notre Dame:
powyższy manifest uważam za głos naszego pokolenia. no bo ileż, do cholery, można czekać na pieprzone fryty w kebabbudzie, kiedy noc, preria, indianie mogą zgwałcić albo obrabować?
foto: quaz (produktywny, nie ten z garbem)
miejsce: Poznań, zabijcie mnie, nie wiem gdzie, może autor w komentach poda, bo mnie się zagubił opis :(

tu świadkujemy kolejnemu artystycznemu manifestowi nazego pokolenia, tym razem jest to protest przeciwko nasilajacej się modzie na wegetarianizm. podmiot liryczny, zauwazcie, w oczach ma obłęd a z ust jego dobywa się, niczym z ust zombie rządza mózgu- rządza mięsa.
chociaż może to byc też tak zwane przysłowiowe bynajmniej "rzucanie mięse". tak czy siak, piękny ów mural obejrzeć można podobnoż gdzies w okolicach Międzynarodowych Targów w Poznaniu, hautor fotografii, sam tow. Stalin (tak, tak!) twierdzi, ze jest to seria cała i trzeba się rozglądać.
a na deser, róneiż z albumu tow. Stalina, moja ulubiona forma ulicznej sztuki:
ta głębia, ten przekaz, te emocje, które emanują z tej prostej graficznie formy, każdego muszą chwycic za serduszko.
ponownie Poznań, szczegóły nieznane.

wtorek, 29 lipca 2008

słodkości od roberta k.

pasqd fotki na bloga przysłał w pogoni za sławą. wszystkie pochodzą z Warszawy, z tego co mi wiadomo. Fotki łaskawie przyjmujemy ;) [jajebie, naprawdę już ponad miesiąc temu je dostałam??]
to bardziej na Faces In Places, ale skoro licencję dostalam ja, to trudno ;> a slawa byla na wyciągnięcie ręki, pasqd.


<3

Wielki Przedwieczny pyrga macką pana kwadrata

a firmowy komputer (czyt. biedna maszyna mojego brata) powiedzial mi dzis, ze:

niech każden jeden zostanie zmieniony.

piątek, 25 stycznia 2008

wizualizacja sesyjna

jako że jestem na etapie przyswajania wiedzy z przedmioty "metody jakościowe w doradztwie" (nie pytajcie), gdzie przedstawia się różne konteksty, czynniki, aspekty i fazy w postaci wyliczanek, postanowiłam pokazać państwu trzy płynnie zmieniające się stany fizyczno-psychiczne mojej skromnej osoby, w okresie sesyjnym (studencka monotematyczność, jaka ze mnie wypływa, dobija mnie samą), ilustrując je- dla ułatwienia- obrazami z miasta Szczecin.
faza 1- godzinę przed egzaminem: "nienawidzę ich wszystkich, japierdolęnachujmitowiedzieć";

róg Jagiellońskiej i Piastów

faza 2- pytania na egzaminie: "że kurwa co?!"

Jagiellońska

faza 3- wyniki: "ahahahahhahahaha, ten debil/ta debilka uznała moje wymęczone odpowiedzi za poprawne"

Rydla, na Żółtku

poniedziałek, 31 grudnia 2007

aktywność zastępcza

jako, że basen dziś zamknięty, należy wybrać inną aktywność fizyczną. madam zuzu proponuje sprint na milion metrów w ucieczce przed wybuchowymi rakietopetardami tudzież przysiady wposzukiwaniu oderwanej kończyny. i życzę wam, żebyście po dzisiejszej zabawie (?) nie wyglądali tak:

czyly wszystkich członków w Nowym Roku.

obrazek umiejscowiony w Szczecinie na yyyyyyy placu Zgody? w okolicach gejbaru, w każdym razie.

niedziela, 11 listopada 2007

Wycieczki ciąg dalszy

Minęliśmy już miejsce,w kórym Forrest pobiegł w górę, rozczarowani ruszamy wiec dalej ulica Mickiewicza w kierunku Wojska Polskiego i oto co napotykamy:

Wspaniała, zachecająca reklama czy wyraz wdzięczności zadowolonego klienta? Naprzeciwko superkiosku mieszka zaś:

pies- kosmonauta, którego kocham (można go spotkać również w innych punktach miasta). Spławiwszy nielubianego kolegę z roku, który się napatoczył, wędrujemy dalej i na skrzyżowaniu z Wojska Polskiego trafiamy na coś, co trochę mi przypomina najbardziej znaną twórczość Bartka Minkiewicza:


i tu, choć wycieczka mogłaby ciągnać się dalej, zakończymy, żeby nie utknąć w pułapce konwencji.


rozważam róneiż obrażenie się na czytelników za brak okmentarzy :>