Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2013

Dzień steka i loda


Równo miesiąc temu wyznawaliśmy sobie miłość i różowe buziaczki. Co - jak wiadomo - jest dla bab i mięczaków. Prawdziwi twardziele mają swoją alternatywę dla Walentynek, obchodzony 14 marca Dzień Steka i Loda. Jako, że rucham-cie-miasto-moje nie pozostaje obojętne na żadne święto, mam też coś na tę właśnie doniosłą okazję!
Tarnobrzeg (zdjęcie wykonała i przysłała umpaloompa)

A żeby nikogo nie dyskryminować (bo i czemużby?) -  zbliżony (choć nie identyczny) przekaz dla płci bezlaskowej:
Poznań (zdjęcie popełniła i była łaskawa podesłać Magda L.)

Nawiasem mówiąc, kto do diaska finansował te nieprzekonujące szablony o alkoholu?

piątek, 9 listopada 2012

porada na weekend: wykorzystanie piwnic

Wielu z Was być może zastanawia się przed weekendem, jak prawidłowo wykorzystać piwnicę. Specjalnie dla tej grupy, wraz z moimi gośćmi: Filipem Myszkowskim i tajemniczym osobnikiem, kryjącym się pod kryptonimem "pomaluje", przygotowaliśmy przejrzysty, skondensowany poradnik zatytułowany "Piwnica: tak i nie".
PUNKT 1 - co w piwnicy można? W piwnicy można przechowywać różne rzeczy, wykładać trutkę na szczury, potajemnie jarać szlugi, oraz - jak dowodzi lokal na poznańskim Łazarzu - oddawać się przyjemnościom cielesnym:
(autor zdjęcia: Filip)

PUNKT 2 - co w piwnicy nie uchodzi? Nie wypada w piwnicy hodować zwierząt i roślin, prowadzić działalności o wątpliwym statusie legalnym, a także - jak dowodzi lokal przy ul. Wojska Polskiego w Olsztynie - załatwiać potrzeb fizjologicznych:
(fota z pozdrowieniami dla Niedźwiedzia Janusza podesłana na maila przez autora, co się nie podpisał, ale kazał podać definicją tarła. Po defnicję odsyłam na wiki, a Wam życze miłego weekendu i zapraszam w niedzielę - dwa razy (serio, wpadajcie i zaglądajcie,z okazji narodowego święta będą aż dwa posty).

sobota, 14 maja 2011

owocna podróż

byłam kiedyś na urlopie i przywiozłam zdobycze z odległych krain (nie bardzo odległych). oto relacja z podróży.

w pierwszej kolejności udaliśmy się do Ińska poobcować z naturą i odpocząć od drących nam pod szczecińskim oknem mordy matołów. udało się. w Ińsku odnotowałam dość znaczący odsetek znudzonej młodzieży, która popełniła to:
(nie do końca rozumiem, czy lokalni stróże prawa czuwali i nie udało się zrobić sensownego napisu? mam pamiętać z kąd- skądkurwa!- jestem, czy że jestem?)
to bardzo ładna myśl (podejrzewałam nawet, że jest cytatem z jakiś hopsiupów albo współczesnego polskiego rege, ale computer says nooo). na przykład pobicie złodzieja w celu odzyskania skradzionej przezeń staruszcze torebki może się okazać niezgodne z prawem. więc uważajcie.

uwaga, kluczowa informacja do poniższego zdjęcia: napis umiejscowiony na koszu na śmieci!
ha. ha ha. ha ha ha. yyyy...

wszystkie trzy na ulicy Przybrzeżnej w Ińsku.

z Ińska udaliśmy się na przesiadkę do Choszczna, gdzie w skwierczącym upale musiałam sfotografować dworcowe arcydzieła.
ja wiem, antysemityzm nie jest najfajniejszą rzeczą na świecie, ale jak ja mam się nie śmiać z tak radosnego słowotwórstwa?
stosunek choszcznian (?) do Widzewa wydaje mi się być mocno ambiwalentny. bo z jednej strony Żydzew, a z drugiej:
jak czerwony...
...jest Widzew...
...czerwone jest Choszczno! Jeżeli to nie wyraz miłości, to nie wiem, co nim jest.

Choszczno było nam potrzebne, żeby dotrzeć do Poznania, a tam przewodził mi motyw gwiezdnowojenny. najpierw na pętli na os. Lecha:

później na Strzeleckiej
krótka uwaga do tego zdjęcia- uważam, że sfotografowany napis jest prze-u-ro-czy. jak jedni mażą na ścianach nazwy swoich ulubionych zespołów, albo że Kasia kocha Bartka, tak tutaj jakiś fan Lego Star Wars (sama jestem fanką właściwie wszystkich legogier) wyszurał kredą nazwę swojej lubionej gry, lepiej: swojego ulubionego wydania łączącego dwie ulubione gry! bez błędów ortograficznych!
ostatnie zdjęcia popełniłam na znanym już z wcześniejszych wpisów (pamiętacie Spermopija?) przystanku Pestki- na Szymanowskiego.
MAGISTER BLOKERS?! nie mam żadnych pytań.
"pizgać" to jest takie smaczne słowo.


a żeby nie było, że wrzucam same obleśne męty polskich ulic, bardzo ładny szablon z Choszczna:

sobota, 25 września 2010

superbohaterowie podziemia

Czasami jest tak, że superbohaterowie, to nie rycerze w lśniących zbrojach, ale osoby niepozorne, szare i przyziemne. Czasami jest tak, że nie działają w pojedynkę, ale by zwalczać wszelkie zło tego świata, muszą mieć wsparcie. Czasami jest tak, że szarzy bohaterowie dysponują niezwykłą bronią. Panie i Panowie, nie wzgardzajcie nigdy niepozorną pospolitością.


Spermopij i Gadojad pozostawili po sobie ślad w Poznaniu (zabij mnie, to osiedle Sobieskiego?). Ich tajna, acz zabójczo skuteczna broń- chujozol, do kupienia spod pazuchy żulersiego płaszcza na pl. Odrodzenia w Szczecinie.

środa, 12 sierpnia 2009

hytsz!

jest takie miejsce w Poznaniu, gdzie kupujemy z pizzę- na osiedlu Lecha, nawiasem mówiąc, tuż obok mojego ulubionego napisu o pasterce, przysłanego przez Sis. za każdym razem, kiedy idę z samochodu do pizzerii, zachwycam się i trzymam kciuki, żeby zły duch remontu nie zajrzał tam. nie wiem, kto to wymaział, ale ślady tego stylu widać w całym Pzn, a mi serduszko pika wesoło nad prostotą i geniuszem.
widok ogólny:] :
krowa <3! :

i megamistrz onomatopei:

pewnie, że owszem

Byłam na wakacjach i - jak zawsze - przywiozłam łupy:
Kościerzyna prosiła mnie, by pety wyrzucać do pojemnika (pojemnik na powiększeniu drugiej foty)

W Poznaniu odwiedziłam ciemną stronę miasta - Rybaki

Żywiec jak zwykle zaskoczył, nawet jeśli tylko z okna PKSu. Powiększcie fotę by ujrzeć wspaniały szyld sklepu (?) Robot!

A po wakacjach? No, wiesz jak jest
(Szczecin szablon, foto z wiosny na Wojska Polskiego)


wtorek, 10 lutego 2009

wielki powrót, czyszczenie telefonu i oczekiwanie na WiFi

Mili moi, pod biureczkiems toi już ruter i jak tylko GDR! raczy spojrzeć, co spieprzyłam z konfiguracją, nie będe już miała wymówki, że blogasek leży nietknięty, bo zdjęcia są na laptopie, którego mi sie nie chce przenosić z pokoju do pokoju. Enyłej, dziś czyszczenie telefonu z różnostek, i tak oto prezentuję:
Czyli jak się robi wyprzedaże w Poznaniu. Podesłała Anka B>, wielkie dzięki :)
Dickhead na pl. Kościuszki w Szczecinie. z dedykacją dla Falusa vel Filipa z Gońca
Znowu promocja, tym razem pyszne śniadaniowe płatki NESGUIK w sklepie Kasia na Majowym w Szczecinie.
oraz, last but not least,
czyli przenikanie kultury Internetu z kulturą podstawówki, akcja charytatywna "klikaj pajacyka" w sali 029 (???) wydziału Humanistycznego na Krakowskiej w Szczecinie...

UWAGA! z wielkim żalem zawiadamiam, iż ze względu na siano zamiast mózgu pogubiłam wszystkie niepublikowane foty gościnne i będę wdzięczna wszystkim za ponowne podesłanie. Wybaczcie, to nie były miesiące wspierajace koncentrację i zorganizowanie...

sobota, 11 października 2008

Quazimodo ze Stalinem zwiedzaja miasto Poznań

Wśród gości miasta, któe się rucha, trafiają się również prawdziwe sławy. W trakcie wakacji (albo i przed) swoją pamiątkę z wycieczki do Poznania dzwonnik z Notre Dame:
powyższy manifest uważam za głos naszego pokolenia. no bo ileż, do cholery, można czekać na pieprzone fryty w kebabbudzie, kiedy noc, preria, indianie mogą zgwałcić albo obrabować?
foto: quaz (produktywny, nie ten z garbem)
miejsce: Poznań, zabijcie mnie, nie wiem gdzie, może autor w komentach poda, bo mnie się zagubił opis :(

tu świadkujemy kolejnemu artystycznemu manifestowi nazego pokolenia, tym razem jest to protest przeciwko nasilajacej się modzie na wegetarianizm. podmiot liryczny, zauwazcie, w oczach ma obłęd a z ust jego dobywa się, niczym z ust zombie rządza mózgu- rządza mięsa.
chociaż może to byc też tak zwane przysłowiowe bynajmniej "rzucanie mięse". tak czy siak, piękny ów mural obejrzeć można podobnoż gdzies w okolicach Międzynarodowych Targów w Poznaniu, hautor fotografii, sam tow. Stalin (tak, tak!) twierdzi, ze jest to seria cała i trzeba się rozglądać.
a na deser, róneiż z albumu tow. Stalina, moja ulubiona forma ulicznej sztuki:
ta głębia, ten przekaz, te emocje, które emanują z tej prostej graficznie formy, każdego muszą chwycic za serduszko.
ponownie Poznań, szczegóły nieznane.

środa, 28 maja 2008

rucham gości!

podesłanka Ank K.
Szczecin, okolice jeziora Szmaragdowe


podesłał zawsze wierny Ten Buc
miejsce odpowiednio: Wesoła (to dzielnica taka, Mysłowic bodajże- Szymon, zabij mnie, jeślim am braki w geografii Śląska :D) i Jaworzno

podesłał Vogel vel Loco Martinez. nie wiem gdzie to, ale pewnei Poznań. vlepka formatu a4

podesłała paskudaruda (pozdraaaawiaaaam!)
Kraków, Mydlniki. czekam na propozycje co jest napisane nad skreślonymi Żydami. bo ja tam widzę "mosty" i to trochę srogie, że one jedzą dzieci...


porcja fotek od Mustakuu (pozdrawiam równei serdeczniaście jak paskuderudą :D):
Szczecin, aleja Wyzwolenia, jak podaje mustaku: "ponad rok temu obok mistycznego zakładu naprawy parasoli"

Szczecin, okolice Starówki, chyba budynek skzoły plastycznej

Szczecin, niedaleko szkoły muzycznej


^^(to taki Banksy trochę :) )

cztery powyższe: na jednej skrzynce "obok zamku i starej ujeżdżalni koni (teraz uniwerek)"

Muczo zajebistości, ucznie przerastają madam! Dzięki wielkie wszystkim za dokarmianie blogaska :)

wtorek, 11 marca 2008

goooościieeeeee

się nazbierało gościnnych wystąpień dobrej jakości:

by Melh zwany bratem hauturki
miejsce: ???

by Szymhead ;)
miejsce: koło kościoła w Zdrojach (Szczecin)

by Vogel
miejsce: mury starego zoo, Poznań

by Vogel
miejsce: mury starego zoo, Poznań
(lovit, jest piękny ten tekst)

by Vogel
miejsce: mury starego zoo, Poznań

by Czarny
miejsce: Szczecin, las Arkoński, o ile się nie mylę

wisienka na torcie:
ABSOKURWALUTNIEZAJEBIASZCZE! dostarczyła: siostra tygrysa
miejsce: gdzieś w Poznaniu :)

gratis, prezent dla Vogla: przeciwnicy białostoczczan (?!) mieszkają na Rydla w Szczecinie