Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2015

Prezent na Dzień Kobiet

Dzień Kobiet to jest takie dziwne święto, które następuje krótko po Walentynkach, które przecież też są takim upierdliwym dniem kobiet (nieprawda, ale o tym innym razem). I znowu trzeba wymyślać - kwiata, czy rajtuzy, czy chociaż czekoladę.


Wszystkim zmęczonym życiem i pozbawionym fantazji osobom będącym w związku z kobietą, niezdecydowanym jak celebrować Dzień Kobiet, spieszę z pomocą (zaś dziewczętom zostawiam pod rozwagę).
.
Szczecin, ul. Rodziewiczówny // foto: madam z.

Gwoli ścisłości,  chodzi bardziej o orgazm celebrowanej kobiety, niż wasz. Kolacja nie jest całkowicie wykluczona przed, po lub w trakcie (zależnie od preferencji), niemniej warto ustalić priorytety.


(Swoją drogą, co wydarzyło się z tym "L" na zdjęciu? Czyżbyśmy mieli do czynienia nie z oryginalnym tekstem, a takim dopisanym do już istniejącej litery?)

wtorek, 20 stycznia 2015

Rzeczy najważniejsze

Chciałam na potrzeby tego wpisu wrzucić jakiś cwany cytat o tęsknocie, ale lawina wypisów ze "Zmierzchu" w wynikach wyszukiwania sprawiła, że umarłam trochę w środku i zaniechałam pomysłu. Nie chcę rozsiewać wirusa. Będzie więc obrazek - o priorytetach i o tym, za czym się tęskni. Tu się nie ma co wstydzić, to są normalne, ludzkie sprawy.


Zdjęcie dostałam od Agaty, którą znam głównie z tego, że smaruje i umie pisać o żelach pod prysznic jak o najciekawszej sprawie na świecie.

Warszawa, ul. Warchałowskiego // foto: Agata
A ty, za jakim organem byłego współzwiązkowca płci obojętnej tęsknisz?

P.S,: Istnieje teza, że dwie dolne linijki są złośliwym dopiskiem jakiegoś cynika, a autor oryginału miał szczere intencje.

wtorek, 13 stycznia 2015

Elvis Presley był z plastiku

Kto w podstawówce słuchał Big Cyca i uważał, że to strasznie odważne i szokujące? Mnie, na szczęście, szybko przeszło, ale hasła - jak to hasła - zostały w głowie. Teraz (właśnie teraz) słucham Elvisa Presley'a jak stary pryk i sortując zdjęcia trafiam na zwiększoną dawkę takich haseł z - nie oszukujmy się - dzieciństwa.


Szczecin, ul. ??? // foto: madam z.
 To jest taki król wszystkich królów jeśli chodzi o brzydkie napisy na podwórkowych ścianach. I kiedy piszę "podwórko", to mam na myśli ten byt idealny, zawieszone w nicości miejsce wiecznych zabaw, walk o władzę, sukcesów i porażek, nie konkretną przestrzeń. Miałam taki napis po drodze do pierwszych klas podstawówki. Człowiek miał 7 lat, umiał czytać i wiedział, co znaczą brzydkie wyrazy. Och, znać takie hasło, to było coś. Zabłysnąć na podwórku, zaszokować grzeczniejsze dzieciaki, och! Lata mijają, duch Barbi żyje i plugawi.
 
Szczecin, chyba "przelotka" między Jana Pawła II a Kaszubską(?)// foto: madam z.
 Och, nieszczęsna, artystyczna duszo, mieszająca kolory nadziei i smutku w tym rozpaczliwym, zastanawiająco niedbałym w swej dbałości o szczegóły wyznaniu. Gdybyś, duszo, pisząc te słowa wiedziała to, co wie się dziesięć lat po uwolnieniu się z kajdan obowiązkowej edukacji - błagałabyś, by zostać w nich na zawsze. Czy to plakatówka na twych palcach? Czy pędzel zroszony był łzami? Czy masz, duszo, na imię Emma? Bo widzisz, ktoś powiedział, że...

Szczecin, ul. ??? // foto: madam z.
Ktoś powiedział, że Emma śmierdzi i to przylgnęło, i ciągnęło się latami. I były "dyskretne" uwagi, i dezodorant na klasowe Mikołajki, i zatykanie nosa, jak stawała obok. Były słowa wypisane korektorem na ławce w klasie i na drzwiach tej kabiny w damskim kiblu, w której paliło się papierosy. Emma śmierdzi. Zapachy spod pachy.  Dzieciaki są skondensowanymi ludźmi, a ludzie w dużej mierze są po prostu wstrętni. Nie mów do mnie, wali ci z japy. Znacie, nie? Założę się, że każdy kiedyś coś takiego powiedział, nawet papież i księżna Kate, i Meryl Streep.

czwartek, 14 marca 2013

Dzień steka i loda


Równo miesiąc temu wyznawaliśmy sobie miłość i różowe buziaczki. Co - jak wiadomo - jest dla bab i mięczaków. Prawdziwi twardziele mają swoją alternatywę dla Walentynek, obchodzony 14 marca Dzień Steka i Loda. Jako, że rucham-cie-miasto-moje nie pozostaje obojętne na żadne święto, mam też coś na tę właśnie doniosłą okazję!
Tarnobrzeg (zdjęcie wykonała i przysłała umpaloompa)

A żeby nikogo nie dyskryminować (bo i czemużby?) -  zbliżony (choć nie identyczny) przekaz dla płci bezlaskowej:
Poznań (zdjęcie popełniła i była łaskawa podesłać Magda L.)

Nawiasem mówiąc, kto do diaska finansował te nieprzekonujące szablony o alkoholu?

piątek, 9 listopada 2012

porada na weekend: wykorzystanie piwnic

Wielu z Was być może zastanawia się przed weekendem, jak prawidłowo wykorzystać piwnicę. Specjalnie dla tej grupy, wraz z moimi gośćmi: Filipem Myszkowskim i tajemniczym osobnikiem, kryjącym się pod kryptonimem "pomaluje", przygotowaliśmy przejrzysty, skondensowany poradnik zatytułowany "Piwnica: tak i nie".
PUNKT 1 - co w piwnicy można? W piwnicy można przechowywać różne rzeczy, wykładać trutkę na szczury, potajemnie jarać szlugi, oraz - jak dowodzi lokal na poznańskim Łazarzu - oddawać się przyjemnościom cielesnym:
(autor zdjęcia: Filip)

PUNKT 2 - co w piwnicy nie uchodzi? Nie wypada w piwnicy hodować zwierząt i roślin, prowadzić działalności o wątpliwym statusie legalnym, a także - jak dowodzi lokal przy ul. Wojska Polskiego w Olsztynie - załatwiać potrzeb fizjologicznych:
(fota z pozdrowieniami dla Niedźwiedzia Janusza podesłana na maila przez autora, co się nie podpisał, ale kazał podać definicją tarła. Po defnicję odsyłam na wiki, a Wam życze miłego weekendu i zapraszam w niedzielę - dwa razy (serio, wpadajcie i zaglądajcie,z okazji narodowego święta będą aż dwa posty).

środa, 7 listopada 2012

Dzieje się wiele - odcinek gościnny

Zdjęcie podesłał Czarny, który gościł na rcmm już nie raz.
Tym razem spłynęła nań łaska kaszubska, owocując bogatą w doznania ścianą w miejscowości Charzykowy.
Kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć i doznać pełni błogosławieństwa, od Ligi Obrony Kraju Klubu Płetwonurków "Wodnik", przez grzybki, sceptyczne spojrzenia i komentarze ("trochę to wam słabo wyszło"), manifesty anarchistyczne i wyznania seksualne.

Tu Charzykowy nieco się uspokajają, ale nie dają o sobie łatwo zapomnieć (mnie prześladuje ten rysunek, co to jest? Żołnierz? Robocop?)
Popek mówi Waka Waka.
Edycja: na kilku frontach wytknięto mi, że to nie Robocop, tylko Kapitan Bomba. Przyznaję, kompletnie nie skojarzyłam.

czwartek, 22 marca 2012

z archiwum maila III: "Olsztyn co prawda nie jest Nowym Jorkiem"

To chyba rekord- PhunckY przysłał mi dwa maile ze zdjęciami z Olsztyna w połowie 2008 roku. O ile nie mam jakiejś ogromnej dziury w pamięci, która by połknęła fakt publikacji- z pewnością mam w pamięci dziurę, która połknęła istnienie tego materiału. Co jest grzechem o tyle, że materiał jest naprawdę bombowy! Załączam część oryginalnych opisów autora zdjęć.
"rucham miasto moje. doslownie albo deliberacja nt. meandrow zycia plciowego" - Olsztyn, centrum, ulica Mrongowiusza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jamajska milosc" - Olsztyn, na Zakladzie Fryzjerskim przy ulicy Mickiewicza"
""z cyklu: narkotyki w moim miescie - jest tanio" - Olsztyn, ulica Mickiewicza"
""Sprzedam kobiete" - kobieta znaleziona na ulicy Glowackiego" (pozwoliłam sobie poedytować fotografię w celu uwydatnienia ogłoszenia, nie wiem, czy się udało- m.z.)
"Przod: drogowskaz, tyl: kotku kocham cie wybacz" - rondo Bema; to jest zabawne zdjecie, albowiem tamten rejon Olsztyna jest dosc szemrany, a tu nagle milosc i empatia" (empatia jak empatia- co do miłości, podobno trafia nawet w największych twardzieli i buraków, więc czemu nie- m.z.)
""Urodzeni by walczyc/Urodziny Zbyszka Kowalczyka" - ulica Zolnierska" (w tym jestem ab-so-lu-tnie zakochana, interakcja jest wspaniała, uwielbiam ludzkość za to, że niektórym elementom się chce, że mają w głowie taką błyskotliwą reakcję i jej nie olewają, jak na przedostatniej focie tu.-m.z.)

środa, 21 marca 2012

z archiwum maila cz.II "krew w żyłach mrożące fallusy"

Wszystkie dzisiejsze zdjęcia pochodzą z licznych wojaży inżyniera Fallusa.

pradawne murale erotyczne w Puszczy Bukowej, c.a. 2006 r.n.e.

parkour! i zrypana ortografia przy schodach Zaciszna/Skargi w Szczecinie

Nowogard, dla odmiany, z ortografią angielską nie ma kłopotów, w dodatku projektuje własne imponujące streetartowe czcionki.

Nowogard nie lubi jednakże Tedego. Albo bardzo, bardzo lubi. Nie jestem pewna. A poniższe zdjęcie jest taką wisienką na torcie- wychowałam się na takich ścianach, na nirvanowej mordce, na anarchiach i szubieniczkach. Wzrusza mnie to, że te wyglądają na w miarę świeże. Nie wiem, może to urok mniejszych miast, gdzie czas wolniej płynie, więc wolniej też zachodzą zmiany, a może jednak pewne zachowania i fascynacje są obowiązkowe i ponadczasowe (aha, akurat, to co było nimi przed nimi?). Tak czy inaczej, Nowogard po raz trzeci:

środa, 21 września 2011

pozbywam się gości

tzn. publikuję to, co mi się ostało z nadesłanych na dysku. tym razem materiały od trzech wesołych facetów. jednego zwą GDRem i nie pierwszy ani zapewne nie ostatni raz podesłał mi to:
radosną tę obietnicę umieszczono w Podjuchach (correct me if i'm wrong) pod autostradą.
drugi gość pozostaje w sferze seksualnej za sprawą swego artystycznego pseudonimu. brzmi ów pseudonim Fallus, a jego nosiciel zapuszcza się w różne srogie miejsca, a z wycieczek tych przywiózł mi parę zdjęć:
Szczecin Gocław, ul. Światowida, Szczecin, Polska, Skup złomu...
znów Szczecin Podjuchy- lud przemówił. sama się czaiłam na tę ścianę, ale nie miałam czasu, no. ul. Granitowa, jakby kto pytał.
nowa doktryna, nowa religia, odświeżające- Rapackiego, Szczecin (tak, w nazwie pliku jest literówka, nie, nie mogłam jej poprawić przed publikacją)
przykład dzieła wielowarstwowego, zapraszam do zgłębiania. papiernia Skolwin, czyli ul. Stołczyńska.
Dąbie, Narzędziowa. wygląda na czasochłonne.
Szczecin, Nad Odrą (ulica taka).
zakazy, zakazy. Narzędziowa, Szczecin.

a tak się kończy uprawianie sztuki współczesnej w Mieście. była brama (!) z plastikowych butelek typu pet (!!), którą ktoś był podpalił (!!!) i w ramach requiem powstał mural przedstawiający pudełko zapałek. jak głosi dosmarowany komentarz- faza. park Kownasa, między Niemierzyńską a Słowackiego.
pamiętacie, że na początku noci wspomniany był trzeci facet? Piotr D.. ukradłam mu zdjęcie z proflu na fb, ale się zgodził, więc wszystko ok. zasadniczo, to nie ma nic do dodania, poza tym, że ul. Gwarna, Szczecin:

sobota, 16 kwietnia 2011

starszny wstyd

słuchajcie, słowo na dzisiejszy wieczór, to "burdel". jak w: "burdel na dysku" lub "burdel w głowie". zajrzałam właśnie do jednego z losowo zatytułowanych folderów i znalazłam foty wysyłane mi do publikacji. na przykład z 2008 roku. gratulacje, autorko, jesteś oficjalnie niepełnosprawna umysłowo. way to go.

więc foty od mustakuu z czerwca 2008. przezacny materiał, broni się sam:
Szczecin, okolice Porto Grande, czyli ul. Jana z Kolna, pewnie już nieistniejące.
j.w.
Szczecin, okolice Różanki w Parku Kasprowicza (tunel, jakoby, od wieków tam nie byłam, wstyd i hańba)


idąc za ciosem przejrzałam maila i stwierdziłam, że nie ma się co pierdolić, trzeba wrzucać- póki mam siły- również ostatnie reinforsmencje. salaski jakimś trafem ponownie nawiązuje do jednego z głównych świąt katolickich, tym razem Wielkanoc:
autor zdjęcia informuje, że: "rzecz widnieje na murze okalającym kościół i zespół katolickich szkół ogólnokształcących w Sosnowcu, na Pogoni". zawsze trochę bałam się Ślązaków...
edit: od dziś do fobii etnicznych dochodzi lęk przed Zagłębczanami Dąbrowskimi.

przy okazji obcych narodowości nie można pominąć strasznie fajnego materiału z Serbii, który podesłała natalandic:
dworzec w Nowym Sadzie
j.w.
Nowy Sad
Belgrad. pozwolę sobie zacytować natalandic: "to zdjęcie z najbardziej psychodelicznego ogródka, jaki widziałam, bo oprócz tego wiszącego konika morskiego, w ziemię wbite były te takie plastikowe zabawkowe kręgle i inne ciekawostki rodem z gotyckiej Alicji w krainie czarów". podróże kształcą jak cholera.

kolejne dwa zdjęcia są od Seweryna, pochodzą z 2008 roku i jestem pewna, że jeden z napisów już nie istnieje, więc wiecie, podróż sentymentalna:
Szczecin filar pod Trasą Zamkową. roku pańskiego 2008, bo aktualnie są tam inne rzeczy już (a może ja się, kurde, mylę jednak? ogranięcie to również mit).
co do lokalizacji tego osobistego wyznania nie jestem pewna, strzelałabym Trasę Zamkową albo osiedle Bukowe, więc rozstrzał jest spory raczej jednak.

na koniec największa hańba ze wszystkich zalegających na moim komputerze. fotka od mojego ulubionego informatyka-sekretarki. zapisana na dysku we wrześniu 2008. GDR!u. ja nie mam pojęcia. gdzie. ty. to. znalazłeś!

pozostaje mi jedynie przeprosić za niewybaczalnie długą zwłokę z publikacją. brak mi słów na samą siebie, no.

wtorek, 15 kwietnia 2008

kolejne hasło dla wyszukiwarek: sex

seeeeeEEEeeeEEEXXxx!



dwa odwieczne hasła koło mojej byłej podstawówki: Szczecin, Majowe, Maciejowicka

nawiasem: bardzo ładna wypowiedź pana fotografa dziś w jakiejś gazecie wyczytana, ze zdjęcie, to przede wszystkim dokument i to jest ważne. nieważne, czy zdjęcie jest dobre. hell yeah!

środa, 28 listopada 2007

odcinek z gośćmi, że ho ho

pierwszym gościem, jest gosć, który już był wyruchanym gościem (hooray!) czyli Michał vel czarny, z uroczym wyznaniem z ulicy Dembowskiego w Szczecinie:

z tego miejsca pozwolę sobie pozdrowić dziecię o szatańskim wejrzeniu, które jest moją imienniczką (piękne imię! piękne!)

drugim gościem jest zaś człowiek o wielu imionach: Szymon,, Ten Buc, jarlsg, autor bloga kryptoreklamowego (polecam!) i korepsondencja własna ze śląska:

mój chyba ulubiony śląski motyw: śmierdziele- przyłapany w Katowicach na os. Paderewskiego

pisali o tym na Kozaczku, napiszę i ja, zwłaszcza, że Szymon- uwaga- specjalnie dla mnie galopował po Katowicach (brawo dla niego!).